Ich zadaniem było wypalanie metanu z nowego miejsca eksploatacji. Niejeden przy tej robocie stracił życie. A że poruszali się na kolanach – nazwano ich pokutnikami. Niektóre źródła podają, że byli to doświadczeni, odważni górnicy, a inne utrzymują, że do takich robót kierowano skazańców.
Sól w Wieliczce wydobywano już w XIII wieku. W tamtejszej komorze „Spalone” można uczestniczyć w niezwykłym widowisku światła i dźwięku, przedstawiającym grozę niebezpieczeństw, z którymi zmagali się wieliccy górnicy. Podczas eksploatacji soli z górotworu uwalniał się metan – gaz, który gromadził się przy stropie wyrobisk, a łącząc się z powietrzem tworzył mieszankę wybuchową. Wtedy byle iskra powodowała eksplozję i podziemny pożar.
By temu zapobiec pokutnicy, z żagwiami zatkniętymi na długich żerdziach i ubraniami pokrytymi mokrymi szmatami, wczołgiwali się do wyrobisk i wypalali gromadzący się tam metan. W 1972 roku ich postacie wyrzeźbił górnik Mieczysława Kluzka. Jego dzieła są eksponowane w komorze „Spalone”. Pokutnicy przestali być w górnictwie potrzebni dopiero wtedy, gdy pojawiła się wentylacja, umożliwiająca przewietrzanie wyrobisk. Metanu nie udało się jednak ujarzmić. Bywa zabójczy także dla współczesnych górników.
Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach
Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.