Podatek od podziemnej infrastruktury górniczej - gminy wiedzą swoje
fot: Jerzy Chromik
Jan Rzymełka (na zdjęciu pierwszy z prawej) namawiał do poszukiwania pozytywnych rozwiązań podatkowego problemu
fot: Jerzy Chromik
Przedstawiciele gmin górniczych utrzymują, że 60 groszy od tony węgla w postaci podatku od podziemnych nieruchomości, to dla przedsiębiorców śmieszna kwota. Natomiast pozbawienie ich tej daniny pogrąży budżety wielu gmin. Poseł Jan Rzymełka namawia, żeby, zamiast narzekać, zaproponować pozytywne rozwiązania problemu. Taką możliwość dostrzega w zmianie struktury opłaty eksploatacyjnej.
Dziś w Katowicach przedstawiciele Śląskiego Związku Gmin i Powiatów oraz Stowarzyszenia Gmin Górniczych dyskutowali z posłami na Sejm spodziewane podatkowe następstwa nowelizowanej ustawy Prawo geologiczne i górnicze. Spotkanie zorganizował ŚZGiP. W stanowisku obu organizacji samorządowych zaapelowały one do Sejmu o nie wprowadzanie w tej ustawie zmian, podważających aktualny stan prawny w dziedzinie podatku od nieruchomości od budowli i urządzeń, znajdujących się w podziemnych wyrobiskach górniczych.
Wójt Marklowic, Tadeusz Chrószcz uważa, że przedsiębiorcy górniczy nie mogą powielać zachowań strusia i udawać, że jeśli schowa się coś pod ziemię, to nie służy to działalności gospodarczej.
- Zarzucanie gminom pazerności i sugerowanie, że doprowadzają one do zapaści górnictwa, jest czystą hipokryzją. Wysokość podatku od podziemnych nieruchomości stanowi około 60 groszy od tony węgla, czyli około 0,14 proc. średniej ceny sprzedaży w 2008 r. Gdyby przedsiębiorcy górniczy płacili ten podatek, to nie byłoby problemu. Problem zrodził się w konsekwencji lekceważenia przez nich tego zobowiązania i narosłych odsetek. Pytamy: Czy jedynym rozwiązaniem jest kasacja tego podatku? Jak można zabierać gminom dochody bez zmniejszenia zadań własnych i kompetencji samorządów, lub zrekompensowania tego ubytku? Przecież tak naprawdę w grę wchodzą pieniądze, pozostające w jednym worku publicznym. Albo pozostaną po stronie samorządowej, albo wrócą do Skarbu Państwa w postaci dywidendy od zysków wciąż państwowych przedsiębiorstw górniczych, albo zostaną użyte do zmniejszenia straty w ich działalności - argumentował Tadeusz Chrószcz, pełniący również funkcję przewodniczącego SGG.
- Chodzi nam głównie o podatek od nieruchomości należących do podziemnej infrastruktury górniczej, które od wielu lat były nim obłożone. Przy zapisach projektowanej nowelizacji Prawa geologicznego i górniczego ten podatek zniknie. W przypadkach miast i gmin różnej wielkości to uszczuplenie podatkowe byłoby zróżnicowane. Obecnie stanowi on od kilkunastu do kilkudziesięciu procent całości dochodów. Licząc szacunkowo w grę wchodzi około 100 mln złotych rocznie. Z punktu widzenia górnictwa nie są to ważące kwoty. Tymczasem gminy - zwłaszcza te mniejsze - bardzo odczułyby taki uszczerbek wpływów. Jesteśmy za górnictwem. Ta opłata była przez lata, toteż nie walczymy o nowy podatek - przekonywał Kazimierz Górski prezydent Sosnowca i wiceprzewodniczący ŚZGiP.
Przewodniczący sejmowej podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy Prawo geologiczne i górnicze Jan Rzymełka zachęca do poszukiwania pozytywnych rozwiązań problemu.
- Nie jestem stroną sporu. Moim zadaniem jako przewodniczącego podkomisji jest napisanie dobrej ustawy PGiG. Spór, o jakim mówicie, jest sporem podatkowym. Spotkaliśmy się nie po to, żeby ponarzekać, lecz zaproponować rozwiązanie. I od roku, odkąd kieruję podkomisją, czekam na takie pozytywne pomysły. Doskonale rozumiem gminy, które chciałyby zwiększyć swoje dochody. Ale do tej pory mamy tylko dwa stanowiska. Pierwsze, rządowe, że umieszczone we wnętrzu ziemi obiekty, instalacje i urządzenia nie są budowlami w znaczeniu prawa budowlanego, czyli nie podlegają opodatkowaniu, jak budowle związane z nieruchomością gruntów. I drugie, gminne, że podatek jest im należny. Ekspertyz w tej sprawie jest bardzo wiele. Jeśli sądy administracyjne mają w tej sprawie wątpliwości i zwróciły się do Trybunału Konstytucyjnego o wykładnię, to nie mówmy "my wiemy lepiej". W sprawach zaległych poczekajmy na ten wyrok TK orzekającego o zgodności ustaw z Konstytucją - namawiał Rzymełka.
Poseł przyznał, że w sprawie podatku od podziemnej infrastruktury górniczej istnieje duży bałagan prawny. - Dziś stanowi on doskonały żer dla kancelarii prawniczych. Ta sprawa nie jest prościutka. Argumenty po obu stronach zawsze są symetryczne. Jeśli sądy mają wątpliwości, to nie bądźmy pewni, że jedynie nasze rozwiązanie jest właściwe. Potrzeba poważnej debaty, jak uregulować ten problem - mówił Rzymełka.
Przewodniczcy podkomisji nadzwyczajnej zauważył, że istotą Prawa geologicznego i górniczego nie jest problem podatków. Dlatego jego zdaniem właściwszymi adresatami proponowanych przez gminy górnicze rozwiązań byłyby komisje samorządu terytorialnego oraz zajmujące się sprawami budżetowymi i podatkowymi. Sugerował, że instrumentem pomocnym w rozwiązaniu problemu uszczuplenia dochodów gmin mogłaby być zmiana struktury opłaty eksploatacyjnej.