Płomień Sosnowiec walczy o dziką kartę

W Sosnowcu rozpoczęła się batalia o dziką kartę dla Płomienia. Rok temu finansowa zapaść zmusiła działaczy tego niezwykle zasłużonego dla polskiej siatkówki klubu do wycofania drużyny z ekstraklasy. Musieli wówczas rozwiązać zawodowy zespół, który spisywał się znakomicie, bo zabrakło kasy na wypłaty dla zawodników. Pozostała młodzież, która pod szyldem UKS Kazimierz-Płomień startuje teraz w rozgrywkach III ligi.

Działacze dawnego Płomienia rozpoczęli ostatnio negocjacje z prywatnymi sponsorami, głównie z branży górniczej, by zespół w nowym sezonie znalazł się na powrót w siatkarskiej elicie. To zabrzmi paradoksalnie, ale światowy kryzys i gwałtowny spadek wartości złotówki sprzyjają działaniom sosnowiczan. Zespoły Plus Ligi mają się coraz gorzej, głównie z powodu bardzo wysokiego kursu euro i wycofywania się sponsorów. Zagraniczni zawodnicy podpisali wcześniej wysokie kontrakty w europejskiej walucie i nie zamierzają rezygnować nawet z części apanaży. Skra Bełchatów i inne kluby z czołówki Plus Ligi płacą swoim krajowym i zagranicznym gwiazdom kwoty przekraczające milion złotych za sezon. Ale tak napompowanych budżetów w czasach kryzysu nie wytrzymają nawet potentaci.

– Planujemy budżet w wysokości 3 milionów złotych. Taką kwotę jesteśmy w stanie uzbierać – zapewnia „TG” Piotr Hałasik, honorowy prezes klubu, a w przeszłości jeden z jego szefów i sponsorów. Zamierza on reaktywować Płomień, przywrócić zdobywcy Pucharu Europy dawny blask.

Przypomnijmy, że sosnowiecki klub przez wiele lat świetnie funkcjonował w symbiozie z kopalnią „Milowice”, która była jego główną żywicielką i opiekunką. Oprócz wspomnianego Pucharu Europy (1978) klub może się pochwalić 3. lokatą w finałowym turnieju najlepszych drużyn Starego Kontynentu (1979), a także 3-krotnym mistrzostwem Polski. W 1996 r. zespół wystartował w Lidze Mistrzów, zaś w latach 2003 i 2004, pod szyldem Polskiej Energii, zdobywał krajowy puchar. Ale to był już łabędzi śpiew sosnowiczan, którzy w zeszłym roku zostali wymazani z siatkarskiej mapy Polski.

Hałasik, który w ciągu 10 lat zainwestował w klub prawie 15 milionów złotych, nie zamierza teraz uchodzić za grabarza sosnowieckiej siatkówki. – Nam nie zaszkodził wcale kryzys, ale nieporozumienia między klubem a władzami miasta. Widocznie włodarzom Sosnowca nie zależało na posiadaniu silnego zespołu. Z nimi nie mam już o czym rozmawiać – zżyma się Hałasik, który ma wiele żalu do władz miejskich.

Nie wszystko zostało jednak stracone, albowiem nadal działa spółka Płomień SA. – Co prawda zostałem sam, gdyż inni pracownicy w ramach cięcia kosztów zostali zwolnieni, ale spółka funkcjonuje. Tyle, że jest jakby w uśpieniu – informuje jej prezes Paweł Kaczmarczyk.

Wspomniany Hałasik już raz zadziwił siatkarską Polskę, gdy w 2002 roku dokonał fuzji z występującą w ekstraklasie Stolarką Wołomin. Dzięki niej sosnowiczanie znów mogli grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz marzy mu się podobny manewr, ewentualnie kupno dzikiej karty, by Płomień mógł zagrać w miejsce drużyny, która wypadnie z obiegu z powodu bankructwa. Na to musi być jednak zgoda władz Polskiej Ligi Siatkówki.

– Dwie sprawy muszą zostać zrealizowane, byśmy mogli wrócić do ekstraklasy – przypomina Hałasik, który nie zamierza budować nowej drużyny od podstaw, by rok po roku cieszyć się z awansów. Jest niecierpliwy i żądny szybkich sukcesów. – Najpierw musimy zadbać o solidne finanse, a później zarząd PLS musi podjąć decyzję o dzikiej karcie. Skoro żaden zespół z pierwszej ligi nie chce awansować do ekstraklasy, to niech nam odstąpi swoje miejsce. Chętnie wrócimy do gry – dodaje Hałasik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.