Płace: podwyżki tylko dla wybranych

fot: ARC/Andrzej Bęben

Przyszli emeryci mogą liczyć najwyżej na połowę poborów wobec otrzymywanej wcześniej pensji

fot: ARC/Andrzej Bęben

O znaczący wzrost płac będzie w 2015 r. trudno - donosi "Rzeczpospolita".

Specjaliści i menedżerowie szykujący się w tym roku do zmiany pracodawcy nie powinni liczyć na wyższą pensję. Chyba że są w grupie poszukiwanych fachowców.

- W większości branż podwyżki będą w 2015 roku minimalne albo nie będzie ich wcale. Nie odnotowujemy bowiem znaczącego trendu do presji na wzrost płac - twierdzi Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający firmy rekrutacyjnej Hays Poland.

Według niego, w całej gospodarce wzrost płac wyniesie ok. 3 proc. Szef Hays Poland mówi o równowadze oczekiwań kandydatów z możliwościami pracodawców, którzy większym wzrostem płac są gotowi walczyć tylko o wybranych fachowców i specjalistów.

Zamiast konkurować płacami, pracodawcy wolą często z pomocą agencji poszukać tańszych pracowników z odległych miejscowości, gdzie bezrobocie jest wyższe, a apetyty placowe niższe.

Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty banku Credit Agricole, pracodawcy zaczną odczuwać silniejszą presję płacową dopiero w 2016 r. i to przy założeniu rozwoju gospodarki o 3 proc. PKB i utrzymania wzrostu inwestycji.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.