Piłkarz, który wiedział, co w węglu piszczy

Waldemar Waleszczyk w kopalni Budryk pracuje od 1997 r. Jest metaniarzem-pomiarowcem. Codziennie na dole pokonuje dystans ok. 10 km. Nie sprawia mu to problemu, bo przez 20 lat był piłkarzem.

Niewielu pracowników „Budryka” wie, że Waleszczyk to w światku piłkarskim znane nazwisko. Był m.in. wraz z Waldemarem Fornalikiem środkowym obrońcą w Ruchu Chorzów, kiedy klub w 1989 r. zdobył tytuł Mistrza Polski. Otarł się także o reprezentację kraju, która przygotowywała się do Mistrzostw Świata w 1986 r.

Trenowanie na poważnie piłki nożnej Waldemar Waleszczyk rozpoczął dość późno, bo w wieku 16. lat. W 1975 r. przyjechał na Śląsk, do Knurowa, do tamtejszego Technikum Górniczego. Zapisał się też do klubu piłkarskiego Górnik Knurów.

– Zawsze ciągnęło mnie do piłki, a na Śląsku klubów było sporo, stąd mój wybór – komentuje Waleszczyk. – W Górniku Knurów była wtedy niezła paczka z Zygfrydem Szołtysikiem, Władysławem Kowalikiem. Myśmy się przy nich wychowywali.

Z klubem z Knurowa Waleszczyk był związany przez 10 lat, do lutego 1985 r. Miał z tamtąd przejść do Górnika Zabrze, ale nie wyszło i trafił do Ruchu Chorzów. W tym klubie grał do połowy 1992 r.
– Z Knurowem i Ruchem trzy razy zaliczyłem tytuły mistrzowskie, w różnych klasach rozgrywek – opowiada Waleszczyk. – Z Knurowem byłem mistrzem III ligi, z Ruchem II ligi w 1987 r. i mistrzem Polski w 1989 r. Z Ruchem przeżywałem także gorycz porażki i pierwsze historyczny spadek tego klubu w 1986 r. do II ligi.

W 1985 r. trener Jacek Gmoch powołał Waleszczyka do szerokiej kadry, która przygotowywała się do Mistrzostw Świata w Argentynie w 1986 r. – Z kadrą pojechałem na zimowe zgrupowanie do Włoch i Ameryki Południowej – wspomina Waleszczyk. – Byliśmy w Argentynie, Urugwaju.

W swojej sportowej karierze Waleszczyk zetknął się z wieloma znanymi piłkarzami: wspomnianymi już wcześniej Zygfrydem Szołtysikiem i Władysławem Kowalikiem oraz „Guciem” Warzychą, Albinem Wirą, Albinem Milulskim, Darkiem Gęsiorem czy Jerzym Dudkiem, który jak mówi Waleszczyk, przy nim „się wychowywał”.

Trenował pod okiem takich fachowców, jak: Jerzy Musiałek, Marcin Bochynek, Władysław Żmuda, Zdzisław Podedworny.

Mimo że jako piłkarz Waleszczyk odnosił sukcesy, zawsze – jak mówi – wolał trzymać się górnictwa. W kopalni „Knurów” pracował przez 2,5 roku, grając równocześnie w trzecioligowym Górniku. Później był pracownikiem kopalni. „Gliwice”.  – Sportowo czuję się spełniony, chociaż kokosów na grze w piłkę się nie dorobiłem – zaznacza Waleszczyk. – Kiedyś nie było takich pieniędzy w sporcie jak teraz. Ale dla mnie nie były one najważniejsze. Liczył się przede wszystkim sport.

Kiedy pytam o premię jaką dostali piłkarze za tytuł mistrza kraju, który w 1989 r. zdobył z Ruchem Chorzów, Waleszczyk odpowiada: – Były uzależnione od oceny działaczy. Ja dostałem kolorowy telewizor i magnetowid. Później jeszcze talon na samochód.

O pracy na dole mówi tak:
– Jestem taki, że wszędzie dobrze się czuję. Decydując się na wybranie zawodu górnika, wiedziałem, gdzie przychodzę, co w węglu piszczy. Dołu nigdy się nie bałem. Kiedy skończyłem karierę piłkarską, nie miałem obaw, żeby wrócić do kopalni. Wielu moich kolegów się od tego odżegnywało, a teraz – niestety – wegetują.

Po rozstaniu z Ruchem Chorzów w 1992 r. Waleszczyk przez rok był piłkarzem w trzecioligowym klubie w Niemczech. Po powrocie do kraju grał jeszcze w Konkordii Knurów (był zawodnikiem i trenerem).

W styczniu 1997 r. przeszedł do pracy w kopalni „Budryk”. Z piłką jeszcze się nie rozstał, bo został równocześnie trenerem występującego w lidze okręgowej Gwarka Ornontowice. Później trenował jeszcze piłkarzy Piasta Leszczyny i Górnika Czerwionka.

– Karierę trenera zakończyłem definitywnie w 2004 r. – mówi Waleszczyk. – Teraz już tylko bawię się w olboja. Gram z kolegami w meczach pokazowych. Ostatnio na benefisie „Gucia” Warzychy.
Jako senior Waleszczyk grał w piłkę przez 20 lat. Na dole w kopalni przepracował już 24 lata.

– W przyszłym roku będę już górniczym emerytem – oznajmia z uśmiechem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.