Pierwsza szychta przed kamerą

Dla Michała Wólczyńskiego, Ireneusza Bubały, Artura Baranka i Bronisława Dutkiewicza – instruktorów BHP z kopalni „Polska-Wirek” Ruch Wirek – była to wyjątkowa szychta. Cała czwórka wcieliła się bowiem w role młodych górników, by zagrać w filmie.

Tematyka: nowo zatrudnieni w kopalni, scenariusz i reżyseria: specjaliści z Biura Bezpieczeństwa i Higieny Pracy Kompanii Węglowej, operatorzy kamer: Bogusław Porwoł i Roman Sankalla, budżet filmu: no, właśnie… – W Hollywood fachowo nazywają to produkcją niskonakładową, ale sęk w tym, że to nie do końca Hollywood, tylko Ruda Śląska i nie kręcimy dramatu, a film o zasadach BHP. Chodzi o to, by przekonać młodych ludzi do ich przestrzegania, pokazać, jak wygląda okres ich adaptacji zawodowej – wyjaśnia Bogusław Porwoł.

Sceny kręcone są w łaźni, markowni, lampowni, punkcie opatrunkowym, na nadszybiu i w podziemiach kopalni.

Nad wszystkim czuwa kierownik planu, Mirosław Gac.

– Uwaga. Cisza na planie! Taśma poszła – informuje stanowczym głosem Roman Sankalla.

Jeden z nowo przyjętych – Janek, którego gra Ireneusz Bubała – rozmawia z kolegami na korytarzu zakładowego ośrodka szkolenia:

Dialog szkoleniowy

„Jak się cieszę, że zostałem przyjęty do pracy. U mnie to już tradycja rodzinna. Na tej kopalni pracował mój tato, dziadek, pradziadek, a teraz ja mam szansę kontynuować tradycje rodzinne w tak szlachetnym zawodzie. A jak wasze samopoczucie?”

Michał (Michał Wólczyński): „Nie najlepsze, całą noc nie spałem, żeby nie zaspać do pracy”.

Adam (Artur Baranek): „Ja też, ale tak to już jest za pierwszym razem. Chodźmy do biura, tam już kierownik na pewno na nas czeka”.

„Uważajcie”! – z sali dobiega głos sztygara (Bronisław Dutkiewicz) – „Sprzęt ochronny dróg oddechowych jest nieodzowną częścią wyposażenia przy zjeździe na dół kopalni. Musicie mieć go z sobą, ponieważ posłuży wam do samoratowania podczas zagrożeń pożarowych”.

– Kamera stop! Wszystko OK. Dziś – chłopaki – idzie wam dobrze – chwali zdolności aktorskie instruktorów BHP operator kamery, Bogusław Porwoł.

Jednak grać w filmie to nie taka prosta sprawa, jakby się niejednemu wydawało. Dialogi trzeba przeczytać i nauczyć się na pamięć. Jest na to zaledwie kwadrans, może dwa, ale nie więcej.

– Pierwszy raz gramy przed kamerą. Było z początku trochę tremy, oj było. Ale jak się ma już pierwsze sceny za sobą, to potem idzie łatwiej – mówi Artur Baranek.
Michał Wólczyński sam przyznaje, że miał wątpliwości, jak pójdzie mu rola. Na tę okazję próbował przypomnieć sobie swój pierwszy dzień w pracy.

– Też była trema, ona zawsze towarzyszy każdemu nowo przyjętemu na pierwszej szychcie. Wszystko wokół nowe, niezbadane, nowe otoczenie, nowi koledzy. Gdyby nawet wyszło na filmie, że mamy pietra, to i tak wyjdzie naturalnie – przekonuje, uspokajając pozostałych kolegów.

Część filmu rejestrowana jest na dole kopalni. Tam najkrótsze nawet sceny kręci się nieraz po kilkanaście razy.

Czy wszystko jasne?

– No, chłopaki. Koniec przerwy. Kamera czeka. To będzie tak wyglądało: najpierw muzyka, a po wyciszeniu wchodzi instruktor i mówi: Podczas pracy stosujemy rękawice, a w miejscach występowania pyłu maski przeciwpyłowe. Czy wszystko jasne? – pyta Mirosław Gac.

Aktorzy potakują i rozwiewają wątpliwości kierownika planu.

– Poprawiamy hełmy, lampy, ubrania. Jazda! Taśma ruszyła.

Instruktor Bronisław Dutkiewicz bez zająknienia powtarza swoją kwestię: „Biera łopata za stylisko jedną ręką niżej, a drugą wyżej. Nabieram urobek na łopata i pomagam se nogą. Podnosza łopata na wysokość woza, a że je ograniczono przestrzeń, dowom pozor, by nie uderzyć kolegi, który w tym momencie może przechodzić obok mnie”.

– Doskonale! Przerwa na odtworzenie materiału – ogłasza Roman Sankalla.

Dla aktorów to okazja do szybkiego powtórzenia kolejnych dialogów. Nerwowo chwytają za egzemplarze scenariusza.

Niespełna dwudziestominutowy obraz edukacyjny zakończyć ma scena w domu jednego z górników – Adama. Ojciec pyta syna, jak minęła mu pierwsza dniówka i uczula na konieczność przestrzegania przepisów bezpieczeństwa.

Ludzie boją się planu

– Zawsze w trakcie realizacji filmu zachodzą sytuacje wymagające podjęcia szybkich decyzji.

Tym razem trzeba było zatrudnić dodatkowych aktorów. Z tym jest zawsze problem, bo ludzie boją się planu. Brakowała nam kogoś do ról taty i mamy. Na szczęście zgodę wyraził zakładowy psycholog Krzysztof Kruszyński oraz Teresa Soluk, pracownica odpowiedzialna za dostarczanie wody pitnej – wyjaśnia Mirosław Gac.

Realizację zdjęć do filmu „Nowo przyjęci” zaplanowano na dwie szychty. Następnie do pracy przystąpią montażyści z klubu filmowego przy kopalni „Rydułtowy”. Mają już na swym koncie prawie pięćdziesiąt podobnych produkcji. Obraz ma być gotowy mniej więcej za miesiąc. Wówczas trafi do systemu informatycznego i każdy zakład Kompanii Węglowej będzie mógł wykorzystywać go dla potrzeb szkoleń.

– Ten sposób przekazu ważnych informacji jest już sprawdzony i wart wykorzystywania w trakcie zajęć z nowo przyjętymi – komentuje psycholog Krzysztof Kruszyński, przy którego współpracy powstał scenariusz.

Tymczasem na planie ostatni klaps. Dokręcana jest scena przed ołtarzem Św. Barbary. Instruktor przypomina: „Przed każdym zjazdem, stary zwyczaj koże prawą reką podnieść hełm lekko do góry i powiedzieć »Szczęść Boże«. Górniczym zwyczajem jest też, że gdy spotykamy kogoś na dole kopalni pozdrawiamy go słowami »Szczęść Boże«”.

O przekazywaniu górniczych tradycji też nie można zapomnieć.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.