Opłatek – nasza tradycja

Wśród ponad stu sosnowickich piekarni jest jedna niezwykła, prowadzona od trzydziestu lat przez Włodzimierza Stodółkiewicza. Przed wejściem do środka kolejki ustawiają się zawsze w grudniu, tuż przed Bożym Narodzeniem. Za to wypiek wigilijnych opłatków trwa nieprzerwanie od lata.

– Mąka pszenna, woda i to wszystko – wyjaśnia krótko właściciel. – Najwięcej starań trzeba dołożyć, by nie pękł w trakcie procesu produkcji. Duże płaty mają wymiary 36/42 cm. Z nich wycina się następnie sześć mniejszych. I takie właśnie trafiają na wigilijne stoły.

Tradycja dzielenia się opłatkiem podczas wieczerzy wigilijnej ginie w pomroce dziejów. W zaraniu chrześcijaństwa istniał zwyczaj wzajemnego obdarowywania się przez wiernych chlebem. Nabrał on w Polsce wyjątkowego charakteru. W taki oto sposób opłatek stał się jednym z symboli świąt Bożego Narodzenia.

Dawniej produkcją opłatków zajmowały się mniszki. One też pilnie strzegły receptury przygotowywania ciasta, aby przypadkiem nie dostała się w niepowołane ręce. Z czasem opłatki zaczęły wypiekać świeckie piekarnie. Pakowano je po kilka sztuk, owijano banderolą zdobioną motywami bożonarodzeniowymi, święcono i rozdawano „co łaska” już w pierwszą niedzielę Adwentu.

– Nie dla wszystkich wystarczało. Kto spóźnił się do kościoła musiał potem długo naprzykrzać się organiście, by ten raczył uszczknąć coś z parafialnych zapasów. Nie żartuję, mój ojciec był organistą u św. Tomasza na Pogoni. To on wpadł na pomysł założenia piekarni – opowiada Stodółkiewicz, dociskając wieko formy, przypominającej swym wyglądem wielką gofrownicę.

– Kiedy już rozgrzeje się maszyny, to nie można zostawić wszystkiego i odejść, choćby na chwilkę – zastrzega.

Wspólnie obserwujemy, jak rzadkie ciasto rozlewa się wzdłuż i wszerz formy. Chwilę później metalowa prasa zsuwa się w dół. Bucha para i blok opłatkowy jest gotowy do wyjęcia. – Cała sztuka polega na tym, by umiejętnie zdjąć go z maszyny. Gorący łatwo się łamie – uczula mistrz.

Pieczenie opłatków wigilijnych zaczyna się już w sierpniu. Stodółkiewicz osobiście nadzoruje produkcję. Z ogromną wprawą przecina płaty na sześć prostokątów, układa je następnie w kostki po 60 sztuk. Bo opłatki pakuje się w... kopy.

– Ludzie kochają śnieżnobiały chleb wigilijny z oryginalnym, mocno odciśniętym w formie wzorem, przedstawiającym świętą rodzinę w stajence. Lecz sam jego smak, jakże charakterystyczny, słodowy, też jest istotny. Proporcje wody i mąki są precyzyjnie wyliczone. Innych dodatków nie stosuję, ale skąd biorę mąkę, nie powiem – śmieje się mistrz.

Wśród setek tysięcy płatów, leżących na regałach i czekających na pocięcie, są też różnokolorowe, rzadko u nas spotykane. Na śląskich wsiach po dziś dzień karmi się nimi bydło. Niektórzy ludzie dekorują nimi wigilijne stoły.

Wigilia to takie święto branżowe Stodółkiewicza. Nie znaczy to jednak wcale, że zamyka piekarnię na cztery spusty. Przeciwnie, dyżuruje!

– Pełnię rolę takiego „pogotowia opłatkowego”. Wciąż wiele osób zapomina o opłatku, a przecież nikt z nas nie wyobraża sobie wieczerzy wigilijnej bez niego. Zapominalscy przychodzą do późnego wieczora prosząc o paczkę. Tak jest każdego roku. Pamiętam, jak parę lat temu wieczorem zapukał do drzwi pewien górnik z sąsiedztwa, pytając, czy przypadkiem nie został mi choćby kawałeczek opłatka. Wracał z popołudniowej szychty i przypomniał sobie o nim w ostatniej chwili. Trudno opisać, jaki był szczęśliwy, gdy wręczyłem mu całą dużą paczkę – wspomina Włodzimierz Stodółkiewicz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicze orkiestry dęte (i nie tylko) zagrają w Rudzie Śląskiej

W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Ruda Śląska po raz 25. rozbrzmi muzyką orkiestr dętych. Jubileuszowa edycja Festiwalu Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła odbędzie się w Parku Kozioła w dzielnicy Ruda, a gwiazdą wydarzenia będzie piosenkarka Teresa Werner.

Zaćmienie Słońca na górniczej hałdzie. Takie rzeczy tylko na Górnym Śląsku

Wyjątkowe zjawiska astronomiczne, w wyjątkowym miejscu. Zaćmienie Słońca i rój Perseidów będzie można obserwować z wielkiej górniczej hałdy w Łaziskach Górnych. Będzie specjalistyczny sprzęt, a o tych wyjątkowych zjawiskach opowiedzą astronomowie.

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.