Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.87 PLN (-0.41%)

KGHM Polska Miedź S.A.

272.70 PLN (+0.26%)

ORLEN S.A.

133.64 PLN (+5.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.70 PLN (+1.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.10 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

21.98 PLN (+0.83%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.95 PLN (-1.86%)

Złoto

4 579.87 USD (+1.39%)

Srebro

72.36 USD (+0.73%)

Ropa naftowa

97.59 USD (+1.28%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+1.57%)

Miedź

5.55 USD (+0.48%)

Węgiel kamienny

128.55 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.87 PLN (-0.41%)

KGHM Polska Miedź S.A.

272.70 PLN (+0.26%)

ORLEN S.A.

133.64 PLN (+5.23%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.70 PLN (+1.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.10 PLN (+0.53%)

Enea S.A.

21.98 PLN (+0.83%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.95 PLN (-1.86%)

Złoto

4 579.87 USD (+1.39%)

Srebro

72.36 USD (+0.73%)

Ropa naftowa

97.59 USD (+1.28%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+1.57%)

Miedź

5.55 USD (+0.48%)

Węgiel kamienny

128.55 USD (0.00%)

Odskocznia od roboty

Żubry wyszły z lasu na łąkę w pobliżu katowickiego osiedla „Tysiąclecie”. Nie ma jednak powodu do obaw o zaparkowane przy blokach samochody. Zwierzęta nie są prawdziwe. Zostały namalowane na płótnie w jednym z blaszanych garaży. Od kilkunastu lat jest on pracownią Aleksandra Filipka, emerytowanego górnika byłej KWK „Katowice”, jednego z kilkunastu twórców nieistniejącej już grupy „Gwarek 58”. W Muzeum Śląskim można obecnie oglądać wystawę ich prac.

Żona trzyma mnie twardą ręką. Nie ma mowy o malowaniu, a tym bardziej rzeźbieniu w 37-metrowym mieszkaniu. Dawniej przy kopalni „Katowice” mieliśmy pomieszczenia, w których można było robić z węgla nawet ważącą pół tony Barbórkę. Przekazałam ją do naszego kościoła na Dolnym Tysiącleciu. To moje Votum za szczęśliwą 35-letnią pracę pod ziemią. Kilka razy otarłem się o śmierć i kilka razy cudem ocalałem – opowiada Aleksander Filipek.

Nie skończone liceum

Przyjechał na Śląsk z wioski Łucznica niedaleko Warszawy. Miał wtedy 17 lat. Mama zmarła, gdy był małym chłopcem. Nie było dla niego przyszłości na roli. Ciągnęły go wielkie maszyny, samochody, koparki. Zatrudnił się w Przedsiębiorstwie Robót Kolejowych. Jego dziełem było między innymi torowisko, którym później jeździły węglarki z kopalni „Wieczorek”. Po dwóch latach pracy i wojsku uznał, że trzeba pomyśleć o wykształceniu. Zapisał się do katowickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza. Do matury nie dotarł przez największą miłość swego życia. Magdalena też była uczennicą tego liceum. Przerwali naukę, jak myśleli na rok, by się trochę urządzić po ślubie.

– Miałem już 25 lat i trzeba było myśleć konkretnie, to był już najwyższy czas na założenie rodziny, a wraz z małżeństwem pojawiły się inne potrzeby. Kopalnia dawała mieszkania i godziwy zarobek. Cała rodzina mojej żony pracowała w górnictwie. No to i ja poszedłem do kopalni „Katowice” i nie zamieniłem jej na żadną inną. Zaczynałem pracę w oddziale czwartym 300 metrów pod ziemią. Odchodziłem na emeryturę po 35 latach z tego samego oddziału. Później jeszcze przez 10 lat pracowałem na powierzchni, ale wtedy to już tylko rzeźbiłem w węglu – opowiada górnik-artysta.

Śmierć była blisko

Już na pierwszej szychcie o mało nie zginął. Przewrócił się przy torowisku. Karbidka stłukła się, a on nie zdążył już wstać, nim nadjechał pociąg, przycisnął się do ściany i zamknął oczy. Później trzy razy go zasypało. Pierwszy raz odkopywano go przez sześć godzin. Gdy go wreszcie wydobyto z węglowej pułapki i posadzono z kawą na ławce, zerwał się i zaczął uciekać na oślep w szoku. Koledzy go zatrzymali i wywieźli na powierzchnię.

– W górnictwie trzeba mieć po prostu szczęście, a tego żadne szkolenia czy przepisy nie zapewnią. Ja przez 35 lat pracy pod ziemią byłem tylko 12 dni na chorobowym. Nigdy nic poważnego podczas szychty mi się nie stało, choć śmierć zaglądała mi w oczy. Ja ocalałem, ale nie dałem rady uratować kolegi z innego oddziału, którego przy mnie zasypało. Co go trochę odkopałem, znowu leciała na niego drobnica. Do dziś słyszę w uszach jego ostatnie słowo: „Ratuj!”. Udusił się... Może gdybyśmy byli we dwóch, to zdążylibyśmy go odkopać. Niestety, byłem sam w pobliżu tego zawału – wspomina Aleksander Filipek.

Sztuki uczył się z książek

Nie malował górniczego trudu, ani czarnego Śląska. Na obrazach uwieczniał swoje radości i tęsknoty. Pejzaże, mieniące się kolorami, zwierzęta, konie, nieograniczona przestrzeń – to było coś, co dawało wytchnienie po pracy. Gdy puszczał wodze wyobraźni, przenosił się wspomnieniami w plenery swojego dzieciństwa. Malował od zawsze, kiedy tylko nauczył się trzymać kredkę i pędzel. Najpierw były laurki. Gdy trochę podrósł, chodził do pobliskiej cegielni i lepił z gliny koguciki, kotki i inne zwierzątka. Robotnicy mi je wypalali w piecu i niekiedy dawali mu za nie cukierki. W wojsku był kompanijnym dekoratorem.

– Nigdy nie miałem swojego mistrza czy instruktora. Jestem samoukiem. Malarstwa uczyłem się z książek. Wyczytałem, jak się robi blejtram, jak się go kryje, jak należy mieszać farby. W pierwszych latach pracy nie było mnie stać na farby olejne. Gdy na pierwszej wystawie, która poprzedziła założenie naszej przykopalnianej grupy „Gwarek 58”, zobaczyłem obrazy Alfreda Kawy i Rudolfa Riedela, to się moich akwareli wstydziłem. Oni mieli przygotowanie malarskie, a ja wszystko dopiero odkrywałem – dodaje Filipek.

Do rzeźby w węglu dorastał przez kilka lat. Próbował coś tam dłubać podczas przerw w szychcie, ale nic z tego nie wychodziło. Dopiero starszy kolega, górnik z przedwojennym doświadczeniem powiedział mu, że nie każdy węgiel nadaje się do rzeźbienia.

– On mi pokazał jak wygląda „pechciok”. Później już z dużej odległości potrafiłem wypatrzyć bryłę, z której można zrobić rzeźbę. Musi być bez przerostów, ponieważ rozpadnie się pod wpływem wilgoci. Wymyśliłem własny sposób konserwowania rzeźby z węgla. Robię to pastą podłogową zmieszaną z naftą – odkrywa warsztatowe tajemnice Filipek.

Do teczki nie zagląda

Przez 50 lat twórczej pracy wykonał kilka tysięcy rzeźb z węgla. Obrazów trochę mniej, ale nigdy ich nie liczył. Po szychcie każdą wolną chwilę poświęcał na malowanie, rzeźbienie, plenery, warsztaty, wystawy. Aż nie chce się wierzyć, że ten ustabilizowany człowiek był jednym z liderów komitetu strajkowego w KWK „Katowice”, a później pierwszym przewodniczącym Komitetu Zakładowego NSZZ „Solidarność”. Przeżył rewizje i zatrzymania. Po stanie wojennym do polityki już nie wrócił.

– Zraziłem się do działalności związkowej, gdy zaczęła się wielka polityka, walka o stołki i cwaniactwo. Po szychcie czułem się jak w dżungli. Robotnicy stworzyli pierwszą „Solidarność”, ale później zostali odsunięci. Do teczki, którą mi założyło SB, nie zaglądałem, bo nie chcę o nikim zmieniać zdania. Jeśli kogoś z dawnych kolegów lubię i poważam, to niech tak już zostanie. Najbardziej cieszę się z tego, że nigdy żadnego człowieka nie skrzywdziłem, czy to był partyjny czy bezpartyjny. Ja do żadnej partii w życiu nie należałem – wyznaje Aleksander Filipek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park

Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.

Na wielkanocną żywność wydamy średnio od 200 do 300 zł na osobę

W tym roku największy odsetek konsumentów - 15,7 proc. ma zamiar wydać na wielkanocną żywność od 200 do 300 zł w przeliczeniu na osobę - wynika z raportu UCE Research i Shopfully Poland. W ocenie ekspertów, przeciętny Polak spędzi święta przy dostatnio zastawionym stole, choć bez luksusów.

Aż 2000 osób biegiem powitało wiosnę w Tauron Parku Śląskim

W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny w Tauron Parku Śląskim odbył się Bieg Wiosenny, który przyciągnął rekordową liczbę uczestników. Na starcie stanęło aż 2000 biegaczy, co potwierdziło rosnącą popularność wydarzenia i uczyniło tegoroczną edycję jedną z największych w historii.

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.