O puszczaniu smarków z nosa (Hanysy i Gorole łączcie się w uśmiechu! - 34)

Witóm roztómiłe Czytelniczki, szacownych Czytelników i wszystkie opcje pośrednie. Wiyncyj niż kiej indzij zaglóndoł żech uostatnimi czasy na telewizor. Moje cery (córki) patrzały na amerykańske seriale dlo młodych. Przeważnie kómedyje. Spómiarkowołech (zauważyłem) jedne; w kożdym uodcinku musiało być coś uo pierdzyniu, sraniu (za przeproszyniym szanownych Czytelników), rziganiu (tyż za przeproszyniym), abo przinojmnij uo ciapraniu w jedzeniu czy puszczaniu smarków z nosa.

Prziznóm wóm sie szczyrze, że zaczón żech dostować z tego na gowa (popadać w obsesję) i kupa czasu straciłech na te gupoty. Ale pod słowym moga wóm pedzieć, że we trzech serialach, we kożdym uodcinku było to, uo czym żech napisoł chwila tymu. A wszystko to miało być za dobry wic. Nojlepszy!

Jo se tak myśla, że na błoznach (żartach) troszyczka sie znóm i wiym, że uo tych sprawach tyż sie wice godo. Ale podług mie, jak wtoś se purtnie przi ludziach, to przeważnie niy jest śmiysznij ino smrodnij. A jak widza, że kogoś dźwigło (ma mdłości), to niy chce mi sie śmioć ino... Nó, już niy byda godoł co. Jo wiym, że młode synczyska (chłopcy) wygupiajóm sie wto głośnij hepnie (beknie), abo dalij bydzie cedził (sikał). Ale z tego sie przeważnie wyrosto. Cheba, że we Ameryce je inakszyj. Nó i pokozanie tego na filmie ino nikiedy je śmiyszne.

Jak to ktoś powiedział, żarty na temat jedzenia, wypróżniania się i mdłości to kwestia smaku. Bo nie wystarczy powiedzieć „dupa”, żeby z tego powstał dobry żart. Jeśli już tego typu określeń się używa, to w jakimś kontekście. Tak samo czynności fizjologiczne; same w sobie są kompletnie niezabawne. Zabawny bywa tylko ich kontekst. A tego właśnie w filmach, o których wspominałem, kompletnie brak. Najgorsze jest to, że kształtują one nowe poczucie humoru, co już zauważam w niektórych kabaretowych programach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.