Nowy rząd poprze konkurencyjną rurę?
Jedną ze spraw, które przejmie po rządzie PiS wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, jest wspólny wniosek Polski i państw nadbałtyckich do Komisji Europejskiej o wsparcie przygotowań do budowy na terenie tych państw tranzytowego gazociągu Amber z Rosji do Niemiec. Byłaby to alternatywa wobec gazociągu Nord Stream, który przez Bałtyk ma bezpośrednio połączyć Rosję i Niemcy. Po przygotowaniu dokumentacji Ambera czarno na białym będzie się można przekonać, która inwestycja jest bardziej opłacalna i mniej szkodliwa dla przyrody - rura przez Bałtyk, jak utrzymuje bez żadnych dowodów Nord Stream, czy rura na lądzie, jak uważają Polska i państwa nadbałtyckie – napisała „Gazeta Wyborcza”.
Inicjatywie budowy lądowej alternatywy dla rury Nord Stream sprzyjają opory państw nadbałtyckich wobec rosyjsko-niemieckiej inwestycji. Sztokholm zażądał zmiany trasy rury, ale także nowa wzbudziła już bardzo krytyczną ocenę szwedzkiego Urzędu Ochrony Środowiska (NVV). Szwedzi za niedopuszczalny uznali pomysł Nord Streamu, by zatopić 2,5 mln m sześc. kamieni w Zatoce Fińskiej, by wyrównać dno morza pod gazociąg, a na wodach rosyjskich prowadzić rurę wśród wysp stanowiących obszary chronione. Sztokholm obawia się też układania rury na wodach obok Gotlandii, które stanowią ostoję ptactwa i obszar wzrastania narybku wielu gatunków ryb. Kolejny problem pojawił się na wodach na północ od Bornholmu, które Rosjanie i Niemcy wybrali, aby uniknąć oceny inwestycji przez Polskę. Są tam obszary chronione Natura 2000 i najbardziej uczęszczane na świecie akweny. Zastrzeżenia do Nord Streamu mają też Finowie, a Estonia nie zgodziła się na badania swoich wód do ewentualnego ułożenia rury.