Niegrzeczny chłopiec

20 niegrzeczny2 ARC

fot: z archiwum Łukasza Kubiaka

Marzeniem Łukasza Kubiaka jest wyjazd do klasztoru Shaolin. W czerwcu Kubiak zdobył tytuł mistrza Polski w taekwondo.

fot: z archiwum Łukasza Kubiaka

Łukasz Kubiak otarł się o Legię Cudzoziemską. Największym jego marzeniem jest teraz wyjazd do klasztoru Shaolin, od kilkunastu wieków gromadzącego rzesze adeptów sztuk walki z całego świata. Od kilku miesięcy 26-letni Kubiak jest jednak statecznym górnikiem w Oddziale Robót Przygotowawczych w rybnickiej kopalni „Jankowice”.

Tata przez 25 lat pracował w tym zakładzie. Zawsze mnie przekonywał, że górniczy fach, to pewna praca z niezłym zarobkiem – wyjaśnia, dlaczego w czerwcu złożył papiery do „Jankowic”.

Z „małej ojczyzny” w Gotartowicach wyniósł nie tylko nawyk, że „chłop idzie robić na grubę”, ale i przyzwyczajenie do uprawiania sportu. – W mojej rodzinie wszyscy mężczyźni od małego grali w piłkę. Grał tata, w drugoligowym ROW-ie Rybnik grał mój chrzestny, a drugi wujek – w Rymerze Niedobczyce – opowiada.
W latach szkolnych Łukasz Kubiak musiał być niezłym huncwotem.

– Prawda – otwarcie przyznaje. – Byłem niegrzecznym chłopcem, po prostu szkolnym łobuzem. Wcześnie zasmakowałem w piwku, wódeczce, papierosach... Już w podstawówce, a potem w zawodówce mój uczniowski dzienniczek aż puchł od półstronicowych uwag, wypisywanych przez wychowawców i dyrektorów. W Technikum Górniczym nie tolerowano już dłużej mojej łobuzerki. Musiałem zrezygnować...

Tej nadpobudliwości – wzorem ojca i wujków – nie przeniósł na piłkarskie boisko. Poprzez filmy, internet, książki zaraził się taekwondo. – To dynamiczna sztuka walki. W sam raz dla mnie, dynamicznego i zwariowanego młodego człowieka – śmieje się Łukasz Kubiak. Przygodę z tym sportem, będąc 15-latkiem, rozpoczął w Rybnickim Klubie Taekwondo „Feniks-Arete”.

Dryg do bitki
– Miałem dryg do bitki. Do zajrzenia do klubu namówił mnie mój rówieśnik i sąsiad. Trafiłem w ręce Rafała Poleszaka. Został moim trenerem, a po latach – mogę tak chyba powiedzieć – również przyjacielem. Na bok poszedł alkohol, papierosy, łobuzerka. Zaczęła się katorżnicza praca. Taekwondo tak mnie pochłonęło, że bez protestu trenowałem po 5 godzin dziennie. Sam podnosiłem sobie poprzeczkę i stopnie trudności. W rodzinnym domu w Gotartowicach urządziłem sobie na strychu salkę treningową, gdzie dodatkowo ćwiczyłem z paczką kolegów. Niektórzy pasowali, nie wytrzymując narzuconego sobie morderczego trudu. Ci, którzy się wykruszali, wymownie pukali się w czoło, nazywając mnie wariatem – opowiada Kubiak.

Zanim Łukasz Kubiak został górnikiem „Jankowic”, przedtem imał się rozmaitych zajęć. Był stolarzem, ogrodnikiem, rzeźnikiem, ochroniarzem, ale uzyskiwane dochody były zbyt szczupłe na spełnienie największego marzenia – wyjazdu do klasztoru Shaolin.
– Mam trzy siostry i rodziców nie było stać na finansową pomoc w spełnieniu takiej fanaberii – rozkłada ręce.

Opłakana przygoda
Wobec fiaska marzeń o wyprawie do Chin Łukasz Kubiak postanowił... zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej.
– Miałem wtedy niespełna 19 lat. Chciałem sprawdzić się w tej legendarnej formacji. Rodzicom, co oczywiste, bardzo się to nie podobało. Odradzali, perswadowali, nie chcieli mnie puścić. Na próżno. Byłem uparty. Rozstanie było ciężkim przeżyciem. Mama płakała, ja też. Koniec końców – ledwo co znając francuski – stanąłem w punkcie werbunkowym w Strasburgu. Przeszedłem ćwiczenia, testy sprawnościowe i psychiczne, ale nie uzyskałem pięcioletniego kontraktu. Dlaczego? Nie wiem. Byłem podłamany. Na osłodę pozostał powrót do taekwondo – wspomina tamten epizod.

Odtąd wybujały temperament i „dryg do bitki” realizuje na macie. Spotyka się na niej z podobnymi sobie „pistoletami”, ale „ułożonymi życiowo”. Łukasz Kubiak twierdzi, że w tym otoczeniu „wyszedł na ludzi”. Zdolny leń – jak sam siebie określa – wrócił nawet do szkoły i zaocznie ukończył Liceum Ogólnokształcące w Rybniku.

„Ułożony” łobuz
– Na macie nadal jestem łobuzem. Poza nią – spokojnym, zrównoważonym, młodym człowiekiem. Znam swoją wartość i trudno wyprowadzić mnie z równowagi. Nigdy – nawet prowokowany – nie nadużywam swoich umiejętności walki. Wolę odejść – przekonuje.

W tym roku – po dziesięciu latach treningów – przyszła pora na pierwsze, wartościowe sukcesy. Na początku marca Kubiak zdobył Puchar Polski w taekwondo, a w czerwcu, na turnieju w Radzyniu Podlaskim, sięgnął po tytuł mistrza Polski w kategorii do 54 kg.

Życiowa dewiza Łukasza Kubiaka brzmi tak: Jeśli się bardzo chce – można dać z siebie jeszcze więcej. Marzy więc o udziale w międzynarodowych turniejach taekwondo. W spełnieniu tych aspiracji liczy między innymi na pomoc Zakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” w „Jankowicach”.
– Widać, że chłopakowi się chce, że żyje tym sportem. Na miarę możliwości chciałoby się więc go wesprzeć – mówi Grzegorz Kania, przewodniczący „Solidarności” w rybnickiej kopalni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.