Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

33.00 PLN (-2.19%)

KGHM Polska Miedź S.A.

281.20 PLN (+0.79%)

ORLEN S.A.

132.84 PLN (-0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.72 PLN (-0.19%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.61 PLN (+1.05%)

Enea S.A.

24.82 PLN (+0.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.75 PLN (-2.96%)

Złoto

4 749.70 USD (+1.00%)

Srebro

75.01 USD (-0.69%)

Ropa naftowa

100.04 USD (-3.44%)

Gaz ziemny

2.87 USD (-0.45%)

Miedź

5.66 USD (+0.06%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

33.00 PLN (-2.19%)

KGHM Polska Miedź S.A.

281.20 PLN (+0.79%)

ORLEN S.A.

132.84 PLN (-0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.72 PLN (-0.19%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.61 PLN (+1.05%)

Enea S.A.

24.82 PLN (+0.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.75 PLN (-2.96%)

Złoto

4 749.70 USD (+1.00%)

Srebro

75.01 USD (-0.69%)

Ropa naftowa

100.04 USD (-3.44%)

Gaz ziemny

2.87 USD (-0.45%)

Miedź

5.66 USD (+0.06%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Najzimniejsza woda, do której wszedł, miała 0 st. C. Pokonywał wówczas dystans 1000 m żabką

fot: ARC

Leszek Zawadzki w dresie reprezentacji Polski w pływaniu lodowym

fot: ARC

Kiedy inni szczękają zębami, on dzielnie zmierza do mety, choć temperatura wody często nie przekracza 5 st. C. Leszek Zawadzki to ktoś więcej niż mors, to mistrz pływania ekstremalnego. Niestraszne mu lody i śniegi. Kąpielówki, czepek i okulary wodne stanowią całe jego wyposażenie. Na co dzień jest hydraulikiem w oddziale MD3 kopalni Sośnica.

Morsy wchodzą do wody na kilka minut, a Leszek musi niejednokrotnie pokonywać wyznaczony dystans przez 20 bitych minut. Ciśnie się na usta pytanie, czy może jakiś mały dreszczyk przejdzie mu po plecach, gdy już wydostanie się na brzeg?

– Jak się trenuje osiem lat, to i o dreszczyku się zapomina, choć ten pewnie gdzieś tam sobie przechodzi – żartuje gliwiczanin.

W połowie lutego blisko 100 pływaków wystartowało w zorganizowanych w Łukowie po raz drugi zawodach w zimowym pływaniu ARUA Cup. Miejscem rywalizacji był kompleks rekreacyjno-sportowy o wymownej nazwie Zimna Woda. Impreza połączona była ze zlotem morsów, ale największe emocje towarzyszyły, ma się rozumieć, pływaniu. Ścigano się na dystansach 25, 50, 100, 200, 400 i 1000 m w temperaturze wody wynoszącej zaledwie 1 st. C.

W klasyfikacji generalnej wśród kobiet I miejsce zajęła Marta Szcześniak, II miejsce Edyta Karwowska, a III miejsce Beata Drywulska. Wśród mężczyzn najlepszy okazał się Marcin Schabowski. Leszek Zawadzki był tym razem drugi. Po zawodach wskoczył do balii z gorącą wodą i już rozmyślał o kolejnych mistrzostwach. 

Duże ryzyko
– Mam na swoim koncie sporo medali. Zostałem też powołany do kadry narodowej na 4. Mistrzostwa Świata w Lodowym Pływaniu w Głogowie. W pięciu startach również sięgnąłem po cztery medale dla Polski. Złoty medal przypadł mi na ulubionym dystansie 1000 m, srebro zdobyłem na 500 m, no i jeszcze zaliczyłem dwa brązowe krążki w sprincie na 100 i 50 m. Woda miała wówczas 3 st. C – wylicza sportowiec.

W Międzyrzecu Podlaskim podczas zawodów o Puchar ARUA Cup w pływaniu lodowym sięgnął po jeden złoty, trzy srebrne i jeden brązowy medal.

Pływanie ekstremalne, zwane też lodowym, to stosunkowo młoda dyscyplina sportu. Sportowcy, którzy je uprawiają, rywalizują w wodzie o temperaturze poniżej pięciu stopni Celsjusza. Ekstremalni pływacy, pokonując dystans 1000 m, spędzają w wodzie ponad 20 minut, czasami znacznie więcej. Trzeba więc być odpornym na zimno. Dyscyplina z pewnością niesie duże ryzyko dla każdego, kto chciałby spróbować jej uroków. O przeziębienie nietrudno, nie wspominając już o groźniejszych chorobach spowodowanych wyziębieniem organizmu. A zatem bez przygotowania ani rusz!

Decyzja o rozpoczęciu trenowania pływania lodowego powinna być, jak wskazują ekstremalni pływacy, w pełni świadoma, a osoba podejmująca decyzję – dojrzała. Nie powinno się zatem nikogo namawiać do jej uprawiania. Zachęcać za to jednak jak najbardziej.

Amatorzy lodowego pływania nie korzystają z żadnych pianek czy kombinezonów. Wchodzą do wody tylko w kąpielówkach. Zgodnie z przepisami w zawodach mogą wziąć udział mając założony czepek i okulary do pływania.

– Ja swoją przygodę z pływaniem rozpocząłem w wieku siedmiu lat. Trenowałem w hali i na otwartym basenie. Kiedy już byłym dorosły, pokonywałem dystanse od 8 do 12 km. Opanowanie takiego wysiłku jest niezbędne, jeśli chce się myśleć o sukcesach, także w pływaniu ekstremalnym, a tym zainteresowałem się w okresie pandemii koronawirusa. Nie byłem zrzeszony w Polskim Związku Pływackim i dlatego nie mogłem trenować na basenie, więc zdecydowałem, że będę ćwiczył w zimnej wodzie. Wtedy na jednym ze zbiorników pod Gliwicami zostałem ulubieńcem wszystkich wędkarzy (śmiech). Na początku moich treningów było mi nieznośnie zimno, ale z czasem moje odczucia się zmieniały. Stawałem się coraz bardziej odporny na chłód. W końcu tego rodzaju pływanie zaczęło sprawiać mi przyjemność – opowiada Leszek Zawadzki. 

Wpław na Hel
W grudniu ub.r. podczas drugiej edycji zawodów w Kędzierzynie-Koźlu zawodnicy startowali przy temperaturze powietrza -5 st. C, a wody 0,7 st. C. Mało tego, padał śnieg, a wiatr wiał pod prąd nurtu rzeki. Na zawody zjechało 49 zawodników z całej Polski. Na start zdecydowało się jedynie 19 śmiałków, a tylko 12 dopłynęło do mety. Ścigali się na czterech różnych dystansach – 1250, 500, 250 i 100 m. Ten najdłuższy prowadził od mostu na obwodnicy do przystani Szkwał. Wśród pływaków był oczywiście Leszek Zawadzki, któremu tym razem przyszło się cieszyć ze srebrnego medalu.

– Najzimniejsza woda, w której pływałem, miała 0 st. C. Pamiętam, że dystans 1000 m pokonywałem żabką. W wodzie przebywałem wówczas 28 minut. I to jest mój rekord. Na tych samych zawodach popłynąłem jeszcze stylem dowolnym i wówczas zaliczyłem dwa pobyty w wodzie o temperaturze 0 st. C po 16 minut – opowiada.

W styczniu Biało-Czerwoni wzięli udział w Mistrzostwach Świata w lodowym pływaniu w Chamonix we Francji. Nasi drużynowo zostali wicemistrzami, a Leszkowi Zawadzkiemu przypadły w udziale lokaty od 5 do 9 w stylu dowolnym i dwa razy stylem grzbietowym.

Ale to jeszcze nie wszystkie wyczyny pływaka z Sośnicy. Oto bowiem w ub.r. w sierpniu zdecydował się na przepłynięcie 18-kilometrowego dystansu z Gdyni na Hel. Uzyskawszy stosowne zezwolenie, popłynął pod auspicjami federacji Extrema Baltic Challenge.

– Była to dla mnie wielka przygoda. Musiałem wynająć łodzie asekuracyjne i postarać się o opiekę medyczną wraz z ratownikiem. Okienko pogodowe wyznaczono na 10 sierpnia. Jest to istotne ze względu na fakt, że średnia głębokość Bałtyku wynosi w tym miejscu około 50 m, maksymalna 180, a zasolenie oscyluje w granicach ok. 7 do 8 promili. W czasie sztormu fale mogą przekraczać nawet 9 m. Pokonywałem wiatr, nieprzyjemnie dmuchający z kierunków północno-wschodnich. Dałem z siebie wszystko. Ostatecznie mój czas na tym dystansie wyniósł 8 godz. i 19 min i mimo że było jeszcze lato, nieźle zmarzłem – śmieje się pływak.

Swój start zadedykował koledze z kopalni, któremu przydarzył się wypadek. Tak narodził się pomysł zbiórki pod nazwą „Pływamy – Pomagamy”.

W zeszłym roku Benek, górnik z kopalni Sośnica, stracił nogę w wypadku na dole. Gdyby ktoś chciał pomóc w leczeniu i rehabilitacji górnika, może wpłacić pieniądze na konto: 77 1020 2401 0000 0102 0148 0995. Organizatorem zbiórki jest Damian Chmielnicki. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Budowali ekspresówkę, pojawił się metan. Z pomocą przyszli eksperci od górnictwa

Tuneling to młodszy kuzyn górnictwa. Naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa zajmują się i tą dziedziną wiedzy.

Uczniowie zobaczyli nadszybie szybu Andrzej VIII

Zakład Górniczy Brzeszcze zwiedzili uczniowie wraz z opiekunami z LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Czechowicach-Dziedzicach. Podczas spotkania uczniowie poznali funkcjonowanie kopalni „od środka”.

Uczniowie przygotowali wystawę fotograficzną o bytomskich kopalniach

„Gorączka Węgla. W cieniu przemysłu Bytomia” - tak nazywa się wystawa, której autorami są uczniowie IV LO w Bytomiu. Można ją oglądać w Miejskiej Bibliotece Publicznej.

Książka na weekend: „Mrok i światło”. Jak francuski dziennikarz został szpiegiem w Pradze

Kolejny raz Pierre Lemaitre, autor trzytomowej sagi rodzinnej, której akcja dzieje się w latach 50. we Francji, z humorem, swadą i bardzo realistycznie oddaje obraz francuskich elit. Sportretowane w książce zachodnie społeczeństwo boi się efektów zimnej wojny i odkrywa, jak żyło się w tych czasach za żelazną kurtyną.