Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.26 USD (0.00%)

Srebro

85.04 USD (-0.39%)

Ropa naftowa

100.51 USD (+3.75%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.43%)

Miedź

5.84 USD (-0.78%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 158.26 USD (0.00%)

Srebro

85.04 USD (-0.39%)

Ropa naftowa

100.51 USD (+3.75%)

Gaz ziemny

3.26 USD (+0.43%)

Miedź

5.84 USD (-0.78%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Najpierw pływamy, potem wsiadamy na rower, a na końcu czeka nas bieg

fot: arch.domowe/Dawid Stafarczyk

Uroczystości rozpoczęły się na cmentarzu przy ul. Francuskiej w Katowicach o godz. 9:30, a następnie uczestnicy przemaszerowali pod pomnik Wojciecha Korfantego na Placu Sejmu Śląskiego

fot: arch.domowe/Dawid Stafarczyk

Triathlon to jego pasja. Po ostatnich zawodach w Żyrardowie został powołany do kadry narodowej na Mistrzostwa Europy w Stambule. Dawid Stafarczyk na co dzień pracuje jako elektryk w oddziale MEUD w KWK ROW ruch Rydułtowy, a po szychcie trenuje na średnich dystansach. To taki nasz śląski Ironman.

Silesiaman Triathlon Bieruń – cóż to były za zawody! Na starcie stanęło blisko 200 siłaczy, ludzi o stalowych muskułach. Organizatorzy zadbali o to, by trasa była dla zawodników wymagająca. Rywalizacja odbywała się na sprinterskim dystansie 450 m pływania, 20 km jazdy na rowerze i 5 km biegu. Przybiegł do mety z czasem 1 godzina 30 min. Z kolei po zwycięstwie w swojej kategorii wiekowej podczas zawodów w Żyrardowie został powołany do kadry narodowej na Mistrzostwa Europy w Stambule. Ale to jeszcze nic.

– Ostatni start był nietypowy – półmaraton w Rybniku. Stanąłem na starcie z naprawdę mocnymi zawodnikami. Choć nie udało mi się zrealizować założonego celu, zabrakło naprawdę niewiele, ukończyłem bieg z czasem 1 godzina 20 min. Jak na moje możliwości, uważam, że to bardzo przyzwoity wynik. Ten sezon jest jak dotąd bardzo udany. Na cztery starty mam cztery pudła w swojej kategorii wiekowej. Trzy zwycięstwa i jedno trzecie miejsce w duathlonie (zawodnicy biegną, jadą rowerem i znowu biegną) – opowiada o swych ostatnich sukcesach Dawid Stafarczyk.

 Sport dla każdego

 Uważam, że triathlon naprawdę może być sportem dla każdego. To tak różnorodna dyscyplina, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie – wyjawia biegacz z Rydułtów.

Pod koniec 2017 r. na ekrany kin trafił sportowy film biograficzny w reżyserii Łukasza Palkowskiego zatytułowany „Najlepszy”. Opowiada historię Jerzego Górskiego, byłego narkomana, który w 1990 r. został mistrzem świata w podwójnym Ironmanie.

– Ta historia do tego stopnia mnie poruszyła, że bliżej zainteresowałem się triathlonem. Nigdy też nie interesowałem się sportami wytrzymałościowymi. Pomyślałem jednak, że fajnie byłoby kiedyś ukończyć chociażby najkrótszy dystans. Nawet nie śmiałem marzyć o Ironmanie, czy chociażby połówce. Te wszystkie dystanse i liczby wydawały mi się wprost nadludzkie. No, ale zacząłem się w to bawić. W wodzie czułem się zawsze dobrze. Pływam od dziecka, lecz pływanie, które znałem, nie miało nic wspólnego z tym triathlonowym. Musiałem nauczyć się pływać na nowo. Na szczęście nie miałem żadnych lęków związanych z otwartą wodą czy morzem. To zdecydowanie pomogło. Na rowerze jeździłem kiedyś do szkoły, a bieganie niby jest instynktowne i każdy w zasadzie potrafi biegać, ale moje początki były wyjątkowo trudne. Zaczynałem od absolutnego zera. Zapisałem się na swoją pierwszą „dyszkę”. Skończyłem jako trzeci od końca. I wtedy zaczęła się długa, piękna lekcja pokory, wytrwałości i dyscypliny, która trwa do dziś. Wkręciłem się w to bez reszty – przyznaje Dawid Stafarczyk.

Mistrz z Rydułtów w tygodniu trenuje od 10 do 15 godzin, na obozie szkoleniowym robi się z tego nawet 40 do 45 godzin. Najwięcej czasu spędza na rowerze, a zimą na trenażerze. Lecz bieganie – notabene najbardziej kontuzjogenne – lubi najbardziej.

– Na pływanie poświęcam stosunkowo najmniej czasu, choć tu najtrudniej jest osiągnąć zadowalające efekty. Osoby, które w dzieciństwie pływały pod okiem trenerów, mają przewagę nie do nadrobienia dla większości amatorów. Cóż, trzeba zacząć od pierwszego kroku – wyciągnąć rower, założyć buty, wyjść z domu, przepłynąć pierwsze sto metrów. Z czasem wszystko zaczyna nabierać kolorów. Małe kroki i systematyczna praca sprawiły, że dziś mój organizm przyjmuje treningi bez problemu – przyznaje.

Samodyscyplina

Istotne jest również to, że Dawid nie narzeka na swój los górnika wyczynowca, który musi godzić pracę w kopalni z ukochaną dyscypliną. I tu pierwsze skrzypce gra samodyscyplina.

– Nie ma opcji, że się nie chce, niezależnie od tego, czy to sobota, niedziela, Wigilia, Nowy Rok czy urlop. Trening musi być zaliczony. Słucham jedynie swojego organizmu. W naszej branży jest cała masa sportowych zapaleńców. Jak się ma ambicje, to naprawdę można osiągnąć wiele. Poza sezonem startowym dorzucam raz w tygodniu siłownię, typowo ukierunkowaną pod triathlon. Do tego jakaś sauna, rozciąganie, czasem joga, bardziej w celach regeneracyjnych i zapobiegających kontuzjom. I każdej zimy jadę na obozy – głównie do Hiszpanii. Tam cały dzień kręci się wokół aktywności fizycznej, dochodzi basen. Gdziekolwiek jadę, zabieram ze sobą buty do biegania, a jeśli się da, także rower. Trenuję pod okiem Tomasza Marcinka – można śmiało powiedzieć, że to weteran polskiego triathlonu, od lat będący w czołówce zawodników PRO w kraju – opowiada dalej Dawid Stafarczyk.

Aktualnie koncentruje się na Mistrzostwach Europy, które odbędą się pod koniec sierpnia w Turcji. Największym wyzwaniem – jak powiada – będzie upał. To on zawsze sprawia zawodnikom najwięcej problemów.

– Kilka razy dosłownie zmiótł mnie z trasy. Staram się trenować w najcieplejszych porach dnia, a gdy się nie da, zamykam się w swojej „jaskini treningu” z elektrycznymi grzejnikami na full, żeby chociażczęściowo zasymulować warunki, w jakich przyjdzie mi rywalizować. Zdaję sobie sprawę z tego, że czekają mnie wyjątkowo trudne zawody i nie liczę na żaden wielki sukces, ale samo to, że w ogóle pojadę do Stambułu, będzie dla mnie wielkim przeżyciem – przyznaje triathlonista z Rydułtów. W październiku z kolei planuje udział w maratonie w Dreźnie, gdzie zamierza pobić swój życiowy rekord.

Dawid Stafarczyk ma również inną życiową pasję, o której chętnie nam opowiedział. To podróże po Azji i Himalaje. Zaliczył nawet trekking w Nepalu.

– To zostanie mi w głowie już na zawsze. Mam plan tam wrócić. Majestat tych gór robi wrażenie. Są zarazem piękne i przerażające. Czas spędzony w Nepalu był dla mnie ciekawą lekcją życia. Tam człowiek naprawdę uświadamia sobie, jak wysoki komfort życia mamy w Polsce, i jak dobrze jest w Europie. Do tego dochodzi niesamowita życzliwość i gościnność miejscowych. Czegoś takiego nie spotkałem nigdzie indziej. Azja w ogóle to świetne miejsce do podróży. Panuje tam swoisty chaos, ale taki… uporządkowany. Brakuje zasad i regulacji, a wszystko i tak jakimś cudem działa. W ruchu drogowym zasad praktycznie nie ma. Jeśli ktoś nie ogarnia jazdy na skuterze, to może utknąć na skrzyżowaniu na godzinę, nikt go nie przepuści. Walka o każdy metr i sekundę, jazda po chodnikach. Po cichu przyznam się, że w tych podróżach to w zasadzie jestem na doczepkę, bo wszystko organizuje małżonka. Ona jest mózgiem tych wojaży. Sam bym pewnie na większość pomysłów nigdy nie wpadł i niech tak już zostanie – podsumowuje z uśmiechem Dawid Stafarczyk.

 Triathlon to sport wytrzymałościowy, łączący trzy dyscypliny: pływanie, kolarstwo i bieganie. Zawody odbywają się zawsze w tej samej kolejności.

– Najpierw pływamy, potem wsiadamy na rower, a na końcu czeka nas bieg. Zanim jednak się człowiek za to weźmie, musi mieć w sobie taką wewnętrzną ochotę na to, by zmierzyć się ze swoimi słabościami. Nie trzeba od razu rzucać się na długie, wykańczające dystanse – te krótsze są jak najbardziej osiągalne dla każdego zdrowego człowieka, oczywiście po odpowiednim przygotowaniu – tłumaczy sportowiec.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi

Kryminał na weekend: „Rechtorka”. Czy licealistka zabiła nauczycielkę chemii?

Trwa promocja trzeciej części serii Kryminalny Śląsk, której autorką jest Magdalena Majcher. Lokalny dziennikarz Borys Dyrda pracuje nad sprawą morderstwa nauczycielki chemii jednego z katowickich renomowanych liceów. Akcja książka „Rechtorka” dzieje się w 2001 roku, pokazuje miasto, które musi wymyślić swoją tożsamość na nowo i zagubionych nastolatków pozostawionych bez