Na Barbórkę... zabijaczka

fot: Kajetan Berezowski

Jak świętować bez zabijaczki?

fot: Kajetan Berezowski

Górnicy w Czechach świętują trzykrotnie. Najpierw w lipcu obchodzą św. Prokopa, patrona górników, następnie we wrześniu odprawiają hucznie pamiątkę nadania miastu Jihlava praw górniczych, a na Barbórkę zabijają prosiaka.

Jeszcze w latach 80. ub. stulecia Barbórka nieodłącznie kojarzyła się na czeskim Śląsku ze świniobiciem. Wiąże się to z tym, że niegdyś górnicy mieszkający poza miastem chętnie hodowali świnie. Barbórka zaś była doskonałym pretekstem do świętowania i przygotowania zapasów mięsa na bożonarodzeniowy i noworoczny stół.

- Zabijaczek nie robiło się samemu. Zwykle zamawiało się doświadczonego rzeźnika, który cieszył się w okolicy dobrą reputacją. To był prawdziwy rytuał, wielkie święto ostrawskich górników. Zaczynano 4 grudnia, najczęściej koło siódmej rano, a jeśli był to dzień roboczy, przenoszono zabawę na najbliższą sobotę. Trzeba było wcześniej przygotować odpowiednią ilość gorącej wody, aby móc sparzyć tuszę. Mężczyźni pomagali rzeźnikowi trzymać wieprzka, a następnie ćwiartować go. A sztuka to była nie lada, zważywszy że ubijane zwierzęta miały nieraz po 160-180 kg. Hodowano je bowiem nie tylko dla mięsa, ale też dla tłuszczu, słoniny i smalcu - opowiada Lubomir Zapletal, karwiński rzeźnik.

Naturalnie zabijaczce towarzyszyło raczenie się śliwowicą lub rumem. Rzeźnik musiał się więc pilnować. Jego rola polegała bowiem nie tylko na uboju. Był przede wszystkim kucharzem, który potrafił spożytkować wszystko, co nadaje się do jedzenia. Ogólnie rzecz ujmując, ze świni miały zostać tylko kości. Czujnym okiem doglądał wszystkiego, co gotowało się w garnkach. Pilnował zwłaszcza dosypywania przypraw. Od jego kulinarnych umiejętności zależało, czy będzie miał powodzenie w okolicy. Bo był taki zwyczaj, że wyroby z "zabijaczki" roznoszono później po sąsiadach, rodzinie i znajomych. Kosztowano je i licytowano się, który rzeźnik jest lepszy. Jak się upił, to zabijaczkę można było odłożyć do następnego roku.

Zapletalovi nigdy się taka wpadka nie zdarzyła. Nigdy też nie zmienił przepisu na świniaka i podobno w wielu gospodach w okolicach Karwiny i Ostrawy przyprawiają go według jego szkoły.

- Na 4 porcje tłustego wieprzka wystarczy 8 wieprzowych nóg, do tego jedna cebula, tyleż marchwi, selera i pietruszki, 100 ml octu, 10 kulek czarnego pieprzu, łyżeczka tymianku, sól i 4 liście laurowe. Nogi trzeba wrzucić do wrzątku i gotować, ale tylko chwilę, aby pozbyły się krwi. Potem należy wodę wymienić i wrzucić do niej prócz nóg wszystkie przyprawy. Gotować przynajmniej 2 godziny, aż mięsko zmięknie. Wówczas należy je oddzielić od kości i pokroić wraz ze skórą, a wywar przelać przez sito, dorzucić warzyw, oprócz cebuli, i dalej gotować przez pół godziny. Cebulę i ocet dodaje się na 5 minut przed końcem gotowania. Po wystygnięciu powstanie gęsta galareta o aromatycznym smaku, zwana po czesku "huspeniną" - wyjaśnia Zapletal.

Jaroslav Sapík, jeden z najlepszych czeskich kucharzy, w swojej restauracji "U Konia" w Klokočne koło Mnichovic przygotowuje ją po mistrzowsku i podaje jako przekąskę pokrojoną w malutkie kosteczki. Dosłownie palce lizać.
Co godne uwagi, "huspeniną" raczy się nie tylko podniebienie. Można nią równie dobrze smarować zbolałe stawy. Po kilku dniach dolegliwości rzekomo mijają jak ręką odjął.

Z wieprzka przyrządzano ponadto flaki, zwane z czeska "drsztie", a z krwi, kaszy i jelit powstawała wyborna kaszanka. Salceson, czyli górnicza szynka, był równie smakowity. Wyrabiano go z głowizny, skóry i resztek mięsa z nóg. Z bułek i jasnego mięsa wytwarzano "jitrnice", czyli kiszki wątrobiane. Część mięsa z głowy wieprzka podawano na zimno, zwykle w galarecie.

Szkoda, że po zabijaczkach pozostają już powoli wspomnienia. Górnicy żyją dziś w większości w miastach. Jedynie ci, którzy dorobili się własnego domu z kawałkiem zagrody, decydują się na organizowanie zabijaczek. Nie są one już tak wystawne jak niegdyś...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

El patnow PAK estakada naweglania poltegor pl

Atom zastąpi tam węgiel. Podpisano umowę na budowę małych reaktorów modułowych

ZE PAK poinformował we wtorek o podpisaniu z SGE umowy dot. budowy w Pątnowie małych reaktorów modułowych. To drugie podejście energetycznego koncernu i firmy Michała Sołowowa do takiego przedsięwzięcia w Koninie (woj. wielkopolskie).

Kabel pod ziemią - co naprawdę chroni dostawy prądu w wykopie?

Kabel energetyczny leży pod ziemią niewidoczny dla przechodniów, a jego uszkodzenie wyłącza prąd całym osiedlom. Sposób ułożenia, rodzaj zasypki i oznakowanie trasy decydują o tym, czy przewód przetrwa kolejne prace ziemne. Poniżej opisujemy, co chroni kabel w wykopie i dlaczego piasek do zasypki kabli ma znaczenie większe, niż się zwykle zakłada.

Westinghouse złożył wstępne zlecenia na moduły do pierwszego reaktora elektrowni jądrowej

Westinghouse złożył polskim dostawcom wstępne zlecenia wykonania modułów do pierwszego reaktora elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino - podała we wtorek firma. Zlecenia zostały skierowane do przedsiębiorstw: Energomontaż-Północ Gdynia, Famak, Mostostal Kielce i Mostostal Kraków. 

PSE budują mosty szynowe na stacji Żydowo Kierzkowo. Kontrakt wart ponad 116 mln zł

Polskie Sieci Elektroenergetyczne podpisały z firmą Victor Energy umowę na budowę mostów szynowych na stacji elektroenergetycznej Żydowo Kierzkowo w gminie Polanów (woj. zachodniopomorskie). Wartość kontraktu przekracza 116 mln zł.