Mysłowice-Wesoła: Górnicy założyli spółdzielnię i chcą pracować w soboty
Górnicza Spółdzielnia Pracy jest już zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym. Wczoraj otrzymała Numer Identyfikacji Podatkowej. Wkrótce będzie startować w ogłaszanych przez KHW przetargach i starać się o zlecenia. W weekendy górnicy będą nie tylko konserwować sprzęt, ale też przygotowywać kolejne fronty wydobywcze. Ich brak to największy problem kopalń - podał \"Dziennik Zachodni\".
Założyciele spółdzielni nie ukrywają, że wzorowali się na rozwiązaniach z lubelskiej kopalni Bogdanka. Tam jednak powołano spółkę kapitałową, a mysłowiczanie wybrali spółdzielnię pracy. - Członkowie spółdzielni będą mieli udział w podziale wypracowanego zysku jako jej współwłaściciele, a nie pracownicy najemni - tłumaczy Krzysztof Urban z NSZZ Solidarność, jeden z założycieli GSP.
Powołanie spółdzielni cieszy Stanisława Gajosa, prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia Mysłowice-Wesoła. Ceni już samą inicjatywę górników.
- Zrozumieli, że z niewykorzystywanym w soboty majątkiem trzeba coś zrobić - uważa szef KHW.
Podczas tegorocznych wakacji rekrutację do weekendowej pracy w kopalni Mysłowice-Wesoła prowadziła firma Phoenix Business z Rudy Śląskiej. Na blisko 5,8 tys. osób zatrudnionych w zakładzie zgłosiło się... kilkudziesięciu chętnych. W Mysłowicach się nie udało, ale oferta rudzkiej spółki przyjęła się w kopalni Wujek.
- Górnicy przekonali się, że spółka to stabilny system pracy - uważa Józef Szuster, prezes zarządu Phoenix Business. - Gwarantujemy im takie zabezpieczenia, jak KHW. Dotyczy to też rent wyrównawczych - dodaje.
O pracę w szóstym dniu tygodnia apelują szefowie górniczych spółek już od dłuższego czasu.
Kopalnia Mysłowice-Wesoła będzie drugą na Śląsku, w której górnicy zdecydowali się na pracę w weekendy. Jako pierwsi w naszym regionie na pracę w soboty zdecydowali się górnicy z katowickiej kopalni Wujek. Ich koledzy z Mysłowic wystartują w grudniu.
Ciekawostką jest fakt, że od poniedziałku do piątku załogi tych zakładów fedrują na kopalnianych etatach. A w soboty na dół zjeżdżają jako pracownicy firm zewnętrznych. Po co ten zabieg? Żeby ominąć ograniczenia, jakie na pracodawcę nakłada prawo pracy. Dopuszczalną liczbę nadgodzin w roku górnicy przekraczają zazwyczaj już po kilku miesiącach.
Taki sposób na zwiększenie wydajności kopalni już od kilku lat funkcjonuje w kopalni Bogdanka w Lublinie. Jej pracownicy powołali spółkę kapitałową.
- To się sprawdza. Aż 20 procent wydobycia w Bogdance przypada właśnie na soboty - wskazuje Stanisław Gajos, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia Mysłowice-Wesoła.
Pół roku temu górnicy z Mysłowic mieli okazję zostać pierwszymi w naszym regionie, którzy zaczną fedrować również w soboty. Wtedy odrzucili jednak ofertę spółki zależnej Katowickiego Holdingu Węglowego - Phoenix Business z Rudy Śląskiej. Górnicy tłumaczyli, że oferta zatrudnienia nie była dobra. Pojawiło się również wiele niejasności, choćby kwestia zwolnienia lekarskiego po wypadku w czasie weekendu, czyli w zasadzie u innego niż kopalnia pracodawcy.
Rudzki Phoenix znalazł jednak chętnych do weekendowej pracy w nieodległej kopalni Wujek w Katowicach. Do sobotniego fedrunku i dodatkowego zarobku zgłosiło się 1,2 tys. górników. Józef Szuster, prezes spółki Phoenix, tłumaczy, że spotkania i rozmowy z potencjalnymi pracownikami i ze związkowcami pozwoliły udoskonalić ofertę jego firmy. - Gwarantujemy im wszystkie zabezpieczenia, które obowiązują w Katowickim Holdingu Węglowym - podkreśla Szuster. Według niego, górników przekonały również obietnicę zarobków za pracę w dni wolne na poziomie obowiązującym w kopalni oraz proporcjonalnej do przepracowanego okresu nagrody barbórkowej i czternastej pensji.
Górnicy z Mysłowic wybrali inną drogę niż ich koledzy z Bogdanki i Wujka. Założyli spółdzielnię pracy. - Każdy jej członek jest jednocześnie jej właścicielem i ma udział w zyskach. W zwykłej firmie zewnętrznej górnicy byliby tylko pracownikami, a zyskiem dysponowaliby właściciele - tłumaczy Krzysztof Urban, szef zakładowej Solidarności. To właśnie działacze tego związku rzucili pomysł na spółdzielnię. Powołali ją wspólnie z kolegami ze Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Górnicza Spółdzielnia Pracy z Mysłowic ma być dla KHW wypożyczalnią pracowników na weekendy. Szefowa GSP, Bożena Niska-Włodarska, ma nadzieję, że jeszcze w tym miesiącu będzie mogła starać się o pierwsze zlecenia. - Najpierw musimy uporać się z regulaminami pracy i wynagradzania. Formalności jest dużo - mówi Niska-Włodarska.
Choć GSP powołują pracownicy kopalni, spółdzielnia będzie musiała startować w przetargach. Formalnie to zewnętrzna firma. Gdy pojawią się zlecenia, do spółdzielni zaczną wstępować nowi członkowie - górnicy wykonujący konkretne prace. Każdy będzie musiał uiścić 10 zł wpisowego i wykupić warty 40 zł udział w spółdzielni. Założyciele nie obawiają się, że gdy spółka się rozwinie, ktoś skupując udziały od górników, będzie chciał przejąć kontrolę nad GSP.
- Prawo spółdzielcze stanowi, że każdy członek, niezależnie od liczby udziałów, ma tylko jeden głos na zebraniu - tłumaczy prezes spółdzielni.
O pracę w szóstym dniu tygodnia szefowie górniczych spółek apelowali już od dłuższego czasu. Rezerw w sile roboczej zaczęto szukać, gdy rozpoczęły się problemy z wydobyciem. Spore problemy dotknęły m.in. pięć kopalń należących do KHW.