Mój wiek może być atutem

Rozmowa z Tomaszem Sikorą, wiceliderem Pucharu Świata w biathlonie, faworytem MŚ w Korei

Świetnymi startami w Pucharze Świata rozbudził pan nadzieje polskich kibiców na medal podczas mistrzostw świata w Korei. W której z konkurencji możemy się go spodziewać?

Trudno mówić o medalach. Ja liczę po prostu na bardzo dobry bieg i bardzo dobre strzelanie. A z tym strzelaniem naprawdę nie jest tak źle, jak to wyglądało na ostatnich zawodach Pucharu Świata. Jeżeli oba te warunki zostaną spełnione w jednej konkurencji, to wynik powinien być bardzo dobry. Oczywiście, najbardziej lubię bieg sprinterski, z kolei najsłabiej czuję się w biegu na 20 km, ale w każdej konkurencji stać mnie na dobry rezultat. Teraz światowa czołówka jest tak wyrównana, że o wyniku decyduje dyspozycja zawodnika w danym dniu.

Twierdzi pan, że woli biegi krótsze, a tymczasem pierwszy medal mistrzostw świata, i to od razu złoty, zdobył pan w biegu na 20 km.

W tamtych latach na innych dystansach nie miałem większych szans. Byłem wtedy bardzo dobrym strzelcem, trochę słabiej biegałem. Wiadomo, że tacy zawodnicy największe szanse na dobry wynik mają w biegu na 20 km, gdzie za każde pudło na strzelnicy jest minuta kary. Teraz jest zupełnie odwrotnie – dużo lepiej biegam, niż strzelam. Dlatego wolę krótsze dystanse, gdzie za przestrzeloną próbę jest runda karna, która trwa kilkanaście sekund.

Ten sezon rozpoczął pan rewelacyjnie. Jak nigdy przedtem od samego początku jest pan w czołówce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Skąd taka metamorfoza w wieku 36 lat?

Widać w takim sporcie, jak biathlon, wiek może być atutem. Zawodnik zbiera doświadczenia przez kilkanaście lat, a później stara się je jak najlepiej wykorzystać. Ja nie czuję się staro, a po moich wynikach widać, że mam jeszcze całkiem spore możliwości. Faktycznie, jeszcze nigdy nie miałem tak udanego wejścia w sezon. Zazwyczaj straty w klasyfikacji generalnej odrabiałem w końcówce sezonu. Tym razem też mam taki zamiar, ale straty są mniejsze, bo od początku jestem w czołówce. Z czego się to wzięło? Po części na pewno ze zmiany sprzętu narciarskiego. W ubiegłym roku wygasł obowiązujący mnie kontrakt i skorzystałem z tej możliwości. Każdy zawodnik szuka tych ułamków sekund, które mógłby zaoszczędzić na trasie. Mnie bardzo dobrze potraktowała firma Fisher, która jest partnerem wielu świetnych zawodników. Jestem przekonany, że lepsze wyniki w biegu w dużej mierze zawdzięczam nowym nartom i butom, które pozwoliły mi skorygować technikę biegu.

Przyznaje pan otwarcie, że niektóre trasy panu najzwyczajniej w świecie „nie leżą”, jak chociażby te w Ruhpolding. A jak jest z tymi, na których rozstrzygnie się walka o medale mistrzostw świata?

Trasy w Korei są dosyć ciężkie, choć przed mistrzostwami świata organizatorzy nieco zniwelowali te ostre zjazdy, które najbardziej dawały mi się we znaki. Nie jest to wprawdzie mój ulubiony profil, ale jeżeli zawodnik jest w dobrej formie, to trasa ma drugorzędne znaczenie.

Jakie wrażenia ma pan po pierwszym tygodniu pobytu w Korei?


Największym problemem jest przyzwyczaić się do koreańskiej kuchni. Wszystkie ekipy startujące w mistrzostwach są zakwaterowane w tym samym hotelu, który jest położony bliżej tras w pięknym narciarskim kurorcie. Jak do tej pory najcięższe zadanie to strzelanie, gdyż nie było jeszcze dnia bez wiatru. Co gorsza, bardzo często zmienia on kierunki i siłę, dlatego ciężko zrobić dobrą korektę na przyrządach celowniczych. Dniami jest bardzo ciepło, a wieczorem temperatura bardzo szybko schodzi poniżej zera. Śnieg na trasie zaczyna marznąć i z góry tworzy się skorupa lodowa.

Tomasz Sikora, mistrz świata z Anterselvy (1995), srebrny medalista MŚ w Oberhofie (2004), srebrny medalista olimpijski z Turynu (2006), zwycięzca pięciu zawodów Pucharu Świata, obecny wicelider klasyfikacji generalnej.  Urodził się w Wodzisławiu Śl. 21 grudnia 1973 r. Jest zawodnikiem Dynamitu Chorzów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Urlop? Dla Polaków luksusem są cisza, spokój i natura, a nie luksusowy hotel

Cisza i święty spokój są dla Polaków największym luksusem podczas wakacji - wynika z najnowszego Barometru Providenta. Taką odpowiedź wskazało 32,8 proc. respondentów.

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.