Między młotem a kowadłem

fot: Kajetan Berezowski

Marek Kala dojeżdża do pracy w kopalni Pokój motocyklem

fot: Kajetan Berezowski

Reprezentuje załogę przed kierownictwem zakładu pracy, przeprowadza kontrole, a w uzasadnionych przypadkach może nawet wstrzymać ruch zakładu górniczego.

Marek Kala, zakładowy społeczny inspektor pracy w kopalni Pokój, przyznaje, że obowiązujące przepisy dają mu spore uprawnienia.

- Wstrzymywanie ruchu kopalni lub jej odcinka to ostateczność. Musiałyby wystąpić jakieś szczególne powody w postaci poważnego naruszenia przepisów bhp, skutkujące powstaniem bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia pracowników. W naszym zakładzie takie sytuacje się nie zdarzają. Kopalnia jest dobrze zarządzana. Ludzie stają się coraz bardziej odpowiedzialni. W tym roku nie zanotowaliśmy żadnego ciężkiego wypadku - ocenia Kala.

Dyrektor ds. pracy Piotr Dusza przyznaje, że wykonywanie obowiązków zakładowego społecznego inspektora pracy to niełatwy kawałek chleba.

Własne decyzje
- Jest pomiędzy przysłowiowym młotem a kowadłem, czyli pomiędzy pracodawcą a załogą. Musi wsłuchać się w to, co mają do powiedzenia obie strony, wyciągnąć wnioski i podejmować własne, niezależne decyzje - przyznaje dyrektor Dusza.

Marek Kala pełni tę funkcję od niedawna. Został wybrany głosami oddziałowych społecznych inspektorów pracy. Wybór był swoistym dowodem uznania za dotychczasową, 25-letnią pracę w charakterze elektryka na dole i działania na rzecz polepszenia warunków pracy. Bezpieczeństwo zawsze stawiał na pierwszym miejscu. Dawał dobry przykład, upominał nierzetelnych, a bywało, że i krzyknął, jeśli czyjeś zachowanie drastycznie odbiegało od obowiązujących norm.

- Czuje się odpowiedzialny za bezpieczeństwo innych. Taką ma naturę. To jest bardzo dobra cecha i pożądana na tym stanowisku - przyznaje Piotr Dusza.

Przepisy stanowią, że w zakładach pracy, w których występuje szczególne zagrożenie zdrowia i życia pracowników, a warunki pracy wymagają stałego społecznego nadzoru, kierownik zakładu, na wniosek zakładowych organizacji związkowych, może zwolnić pracownika na czas pełnienia funkcji zakładowego społecznego inspektora pracy z wykonywania dotychczasowych obowiązków, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Tak jest w przypadku Marka Kali. Ogrom zadań, które spoczęły na jego barkach w momencie powołania na nową funkcję, nie pozwala na godzenie jej z dotychczasową pracą. Ma on obowiązek przeprowadzania kontroli stanowisk pracy, ponadto bierze udział w kontrolach prowadzonych przez dozór oraz kierownictwo kopalni, uczestniczy w szkoleniach bhp i musi być zawsze gotowy na indywidualne rozmowy z pracownikami. Dwa razy w roku organizuje przegląd stanowisk w obecności kierowników oddziałów i oddziałowych społecznych inspektorów pracy. Ponadto raz na 12 miesięcy przeprowadza audyt stanowiskowy, oceniając stan zagrożeń występujących w różnych rejonach kopalni. Pozostaje też w stałym kontakcie z Okręgowym Urzędem Górniczym oraz Państwową Inspekcją Pracy.

Dobrze zna kopalnię
Marek Kala ma jeszcze jedną istotną zaletę. Kopalnię zna jak własną kieszeń. Kiedy do zakładu przybywają inspektorzy PIP, zawsze służy im radą, wyjaśnia zawiłe tajniki górniczej roboty i potrafi udzielić fachowej odpowiedzi na wszelkie pytania, dotyczące organizacji pracy i stosowanych środków bezpieczeństwa.

- Chciałbym z wszystkimi żyć w zgodzie. Wiem, że to trudne, a czasem nawet niemożliwe. Bywa, że muszę podjąć niepopularną decyzję, czyli taką, która nie wszystkich zadowala, ale każda inna byłaby ryzykowna. Pójście na skróty to narażanie siebie i innych - reasumuje.

W wolnym czasie Marek Kala gra w squasha i ćwiczy na siłowni. Jego hobby to motoryzacja, zwłaszcza motocykle, oraz zdrowy tryb życia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

WUG i JSW o bezpieczeństwie: kwalifikacje załóg, urlopy górnicze i stan wyrobisk

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego Piotr Litwa spotkał się 11 września 2026 r. z przedstawicielami Jastrzębskiej Spółki Węglowej, by omówić bezpieczeństwo pracy w kontekście kwalifikacji załóg, odejść na urlopy górnicze oraz utrzymania obiektów i wyrobisk wentylacyjnych.

Centrum danych

PIE: Polska produkuje głównie podstawowe komponenty do centrów danych

Budowa centrum przetwarzania danych wymaga zakupu i instalacji kilkuset produktów, z których 655 określanych jest jako kluczowe, a ze wstępnej analizy wynika, że znaczna część komponentów będzie musiała być do Polski sprowadzana - uważają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zameczek Myśliwski w Promnicach wraca do życia. Otwarcie planowane na wiosnę 2027 r.

Zameczek Myśliwski w Promnicach, jeden z najcenniejszych zabytków Górnego Śląska, przechodzi ostatni etap gruntownej rewitalizacji. Całkowity koszt inwestycji może wynieść około 36 mln zł, a obiekt ma zostać udostępniony publiczności pod koniec pierwszego kwartału 2027 roku jako nowoczesna przestrzeń muzealno-edukacyjna.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 57 - prof. Artur Dyczko | PIG-PIB. Czy miedź jest gwarantem naszego bezpieczeństwa?

Od centrów danych po nowoczesne systemy obronne – cały technologiczny ekosystem opiera się na tym samym fundamencie surowcowym. O roli miedzi dla bezpieczeństwa państwa mówi dr inż. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego.