Max Otte - z dedykacją dla Prudnika
fot: ARC
Niemiecki ekonomista Max Otte zwany „prorokiem światowego kryzysu” zadedykował swą książkę mieszkańcom Niemysłowic koło Prudnika w województwie opolskim
fot: ARC
„Życzę polskiemu narodowi i jego wybranym politycznym reprezentantom dalekowzroczności i zręczności”
Max Otte – ze wstępu do książki „Kiedy nadchodzi kryzys” *)
W polskiej obyczajowości przyjęło się wymienianie zawodu w połączeniu z jakąś peryferyjną miejscowością, jako coś poniżającego, ubliżającego i degradującego. Ktoś, kto jest z Grójca, Wołomina i Wąchocka ma się tego wstydzić i zapomnieć o swojej rodzinnej siedzibie, wiosce i miasteczku. Inaczej jest na Śląsku. Tu pochodzenie nie gra żadnej roli nawet w dowcipach. Tu jeszcze ceni się wiedzę, doświadczenie i osiągnięcia niezależnie od tego, skąd pochodzą.
Uwagi te nasuwają się same, kiedy otworzy się książkę sławnego niemieckiego ekonomisty Maxa Ottego, którą dedykuje on mieszkańcom rodzinnych stron swych rodziców w Niemysłowicach koło Prudnika w województwie opolskim. Wyrażone we wstępie tej książki polskie sympatie niemieckiego autora dedykację tę rozszerzają na wszystkich jego polskich czytelników.
Lekceważenie i uznanie
Max (właściwie: Matthias) Otte, jest profesorem młodego pokolenia. Urodził się w 1964 roku w Plettenberg na terenie RFN. Tytuł doktora nauk ekonomicznych uzyskał na Uniwersytecie w Princenton (USA). Wykładał na Uniwersytecie w Bostonie. Obecnie jest profesorem Wyższej Szkoły w Worms w RFN.
Spośród swoich poprzedników w nauce ekonomii wymienia on znanego wrocławskiego profesora Wernera Sombarta. Napisał kilkanaście książek na tematy ekonomiczne i gospodarcze. Pierwsze wydanie książki wskazującej na zbliżający się nieuchronnie krach finansowy ukazało się w lecie 2006 roku. Politycy, bankierzy i media zapatrzone w nieustanny rozwój turbokapitalizmu na analizę tę nie zwróciły żadnej uwagi. Jednakże wszyscy inni, którzy na własną rękę muszą się troszczyć o swój majątek, rozkupili kolejne osiem jej nakładów w ciągu jednego tylko roku, a książka ta nie schodziła z czołówki bestsellerów gospodarczych.
Kryzys światowego imperium finansowego w 2008 roku spowodował, że również media, politycy i bankierzy zostali zmuszeni do sięgnięcia po niezbyt dla nich przyjemną lekturę.
Zerowa szansa
Można powiedzieć, że autor tej książki jest klasycznym przedstawicielem niemieckiej ekonomii zrównoważonego udziału państwa w gospodarce oraz rynku. Przyglądając się z bliska ekonomii anglosaskiej dostrzega jej ograniczenia, niedociągnięcia, a nawet szkodliwe następstwa.
Do niedawna jeszcze uważał on za niemożliwy system ratowania zachodnich banków przez decyzje polityczne o przejęciu nad nimi nadzoru państwowego. Akceptując to jako działanie niezbędne dla ratowania gospodarki światowej wyraża jednak daleko idący sceptycyzm, co do skuteczności tej metody. Na poparcie swoich tez cytuje znanego amerykańskiego ekonomistę Johna Kennetha Galbraitha: „Świadomość odpowiedzialności branży finansowej za ogół społeczeństwa nie jest wcale mała. Ona praktycznie nie istnieje. Być może jest to cechą systemu. Wypowiadać się przeciwko temu szaleństwu mogłoby oznaczać uderzenie w tych, którzy ciągną z niego korzyści. Z tego powodu wielu mądrych ludzi z Wall Street woli raczej milczeć. Szaleńcy mają dla siebie wolne pole gry. Nikt już na nich nie zagwiżdże.”
To wszystko dotyczy nie tylko bankierów, ale też zachodnich polityków, dla których rozpatrywanie błędów nie należy do zajęć zbyt atrakcyjnych. Prognoza jest taka, że szansa na to aby doprowadzić do nowej orientacji polityki Zachodu w stosunku do rynków finansowych jest praktycznie zerowa.
Przeciw ekonomii „chciwości” i „łupu”
Jakoś dziwnie brzmią przestrogi tego ekonomisty pod adresem polskiej gospodarki. Wygląda na to, że Niemcy zaczynają bardziej troszczyć się o polską gospodarkę, niż my sami. Max Otto postuluje, aby aktywność gospodarcza poszczególnych podmiotów podporządkowana została dobru ogólnemu. Dążenie do słusznego zysku musi być jednak podporządkowane całości. Na tą całość składa się także świadomość własnej tożsamości i narodowych celów.
Autor jest zdecydowanym przeciwnikiem anglosaskiej ekonomii „chciwości” i „łupu”. W przeciwieństwie do tego uważa on, że państwo stoi ponad gospodarką i ma troszczyć się o sensowne reguły gry. Zasady te wprowadzone do ekonomii niemieckiej po 1945 roku na Zachodzie całkowicie zanikły.
Niezwykle czułe rynki finansowe muszą być regulowane. Bez tego nieokiełzane przepływy kapitału w pozbawionej barier gospodarce globalnej mogą wywoływać znaczne szkody. Postuluje on socjalne zamortyzowanie wzrostu gospodarczego. Jego owoce należy lepiej rozdzielić. W tym kontekście autor ten apeluje do Polski o utrzymanie narodowej tożsamości i zachowanie gospodarczej niezależności.
W obronie klasy średniej
Niemiecki autor doskonale zdaje sobie sprawę, że jego propozycje, analizy i wnioski zostaną odrzucone przez liberalny system anglosaskiej finansjery. Jest to zrozumiałe, że nie chce się ona z kimkolwiek dzielić swoim niczym nieograniczonym zyskami. To, że w wyniku jej działalności setki milionów ludzi utraci swój majątek i dorobek całego życia, niewiele ją interesuje.
Przewiduje on, że kryzysem w zachodnich krajach uprzemysłowionych zostanie przede wszystkim dotknięta klasa średnia. Reprezentują ją wolne zawody lekarzy, prawników, wysoko wykwalifikowanych robotników, rzemieślników, nauczycieli, inżynierów, naukowców itp. W ostatnich dwóch dekadach poziom ich życia wzrósł we wszystkich cywilizowanych krajach. Osiągnęli oni nigdy dotąd niespotykany poziom dobrobytu.
W wyniku kryzysu coraz mniej ludzi z tego kręgu będzie miało pracę. Jak pisze autor: „Ta książka została napisana dla ludzi, którzy chcą użyć swego zdrowego rozsądku i nie dają się jeszcze kompletnie znieczulić lub omamić syrenim śpiewem polityki i branży finansowej."
Wszystkie podejmowane aktualnie działania zaradcze autor uważa za zawodne. Dlatego, że formułuje je przede wszystkim sektor finansowy, który doprowadził do tego kryzysu i nie jest zainteresowany zmianą warunków jego funkcjonowania. Zapowiedzi odrodzenia się silnego państwa i odpowiadającego mu porozumienia międzynarodowego mogącego zapanować nad globalnym kryzysem autor uważa za złudzenie.
Dreszcze
Ponieważ w sensie globalnym są bardzo małe szanse na opanowanie kryzysu, autor zwraca się do ludzi, którzy chcą ocalić swój majątek i dobrobyt, z siedmiopunktowym planem ratunkowym. Zwraca w nim uwagę na deflacyjny charakter obecnego kryzysu. Odwrotnie niż było to dotąd, kiedy kryzys wiązał się z inflacją.
Otóż w obecnym systemie „nadprodukcji” towarów i usług ich ceny zaczynają spadać. Spadają obroty. Produkcja staje się nieopłacalna. Bankructwa powszechnieją. Wzrasta bezrobocie. Proces ten dotyczy też lokat kapitałowych, nieruchomości i akcji. Radą na taki czas jest pozbycie się wszelkich długów, gdyż z biegiem czasu ich wysokość wzrasta. Nie można wykluczyć też zwalczania kryzysu przy pomocy inflacji. Zapewne będą to na przemian występujące zjawiska.
Interwencje państwowe przeprowadzane na dużą skalę powodują, że przebieg kryzysu jest nieprzewidywalny. Jak w gorączkowym napadzie dreszczy, na przemian może występować inflacja i deflacja. W efekcie tego majątek w postaci papierów wartościowych zostanie zniszczony.
Chcąc wyjść z tej choroby trzeba pozbyć się stylu prowadzenia interesów w oparciu o chciwość i strach. Kapitał lokować w gotówce, pieniężnych wkładach terminowych i dewizach. Akcje tylko wysokiej jakości, pewne i poważne. Poza tym złoto i metale szlachetne oraz wysokiej klasy nieruchomości.
Zasadą powinno być, że im większa reklama funduszy i finansowych możliwości, tym należy bardziej takie oferty omijać z daleka.
Być przygotowanym
Zaletą tej niezwykłej książki jest przygotowanie jej czytelnika na najbardziej niekorzystne sytuacje rynkowe podczas szalejącego kryzysu. Dochodzą do tego zawsze aktualne rady, aby nie polegać na dotychczasowych stałych dochodach, ale starać się je w miarę możliwości uzupełniać dodatkowymi zajęciami.
Nie należy ulegać żadnym spekulacyjnym mirażom. Pozbywać się nieruchomości i wszelkich innych obciążeń przekraczających nasze możliwości ich utrzymania. Szereg praktycznych rad dla każdego, kto dysponuje choćby minimalnym kapitałem jest tu nieoceniony. Walorem tej książki jest też komunikatywny i prosty jej przekaz zrozumiały nawet dla laików ekonomii. Max Otte chce abyśmy podczas tego kryzysu byli przygotowani na wybrnięcie nawet z najgorszych sytuacji.

*) Max Otte – Kiedy nadchodzi kryzys. Co powinniśmy zrobić, aby wyjść obronną ręką z obecnego kryzysu gospodarczego. Wydawnictwo Studio Emka. Warszawa 2009.