fot: vancouver2010.com
- Kanadyjczycy mają hokej we krwi, to ich sport narodowy – przypomina Czerkawski <i>(na zdjęciu mecz w hokeju kobiet Kanada - Szwajcaria)</i>
fot: vancouver2010.com
We wtorek na igrzyskach olimpijskich ruszył turniej hokejowy. W Kanadzie to sprawa narodowa, sympatycy drużyny „Klonowego Liścia” nie wyobrażają sobie innego rozwiązania, niż zwycięstwo ich reprezentacji. Na końcowy sukces Kanady stawia także Mariusz Czerkawski, który jednak zwraca uwagę na Rosję.
- Kanadyjczycy mają hokej we krwi, to ich sport narodowy – przypomina „Super-Mario”, który turniej olimpijski komentuje dla TVP. – Wszyscy stawiają na Kanadę, która ostatnio przebudowała reprezentację i jest szalenie mocna. Grają u siebie i dla nich złoty medal to wielki prestiż. Ale pamiętajmy o Rosjanach, oni na pewno nie odpuszczą. W hokeju liczą się także wątki polityczne i Rosjanie będą chcieli udowodnić, że są bardzo groźni. Kanadyjskie lodowiska są inne, niż te w Europie. Są węższe, jest na nich zdecydowanie mniej miejsca. A to powoduje, że jest więcej walki, zawodnicy mają mniej czasu na reakcję. Gdy zaczynałem grę za oceanem, to po oddaniu strzału ledwie udawało mi się wyhamować przed bandą. Ktoś, kto trafi finał inny niż Rosja – Kanada, będzie niezłym geniuszem… Liczę ponadto na obrońców tytułu Szwedów, a także Czechów i Finów. Obok Kanady i Rosji to powinny być najsilniejsze drużyny w turnieju olimpijskim. Ponadto ciekawy jestem, jak wypadną Szwajcarzy, którzy robią systematyczne postępy. Grałem na koniec kariery w Szwajcarii i bardzo mnie interesuje występ ich drużyny. Komentując mecze turnieju olimpijskiego żałować będę jednego – braku Polaków w Vancouver…
Największą bolączką trenerów czołowych drużyn - złożonych głównie z zawodników występujących w NHL - jest brak czasu na zgranie swoich zespołów. Mieli na to zaledwie jeden dzień, ponieważ dopiero w niedzielę 14 lutego najsłynniejsza liga świata zawiesiła swoje rozgrywki.
Kanadyjczycy i Rosjanie to murowani faworyci do medali. W obu faworyzowanych ekipach liderami są zawodnicy bardzo młodzi, ale już uznawani za największe gwiazdy NHL: 22-letni Kanadyjczyk Sidney Crosby z Pittsburgh Penguins, 24-letni Rosjanin Aleksander Owieczkin z Washington Capitals oraz jego 23-letni rodak Jewgienij Małkin (Pittsburgh Penguins) mają prezentować hokej na niebotycznym poziomie.
Eksperci mniej uwagi poświęcają ekipie Szwecji, chociaż to obrońca trofeum wywalczonego w 2006 roku w Turynie. W Vancouver kibice zobaczą 13 zawodników z mistrzowskiego składu, co tym bardziej oznacza, że reprezentacji „Trzech Koron” nie można lekceważyć. Największymi gwiazdami w ekipie Szwecji znów będą Peter Forsberg, Henrik Zetterberg oraz bracia Henrik i Daniel Sedinowie.
Mocny skład wystawiła również Finlandia (aktualny wicemistrz olimpijski), która swoją siłę opiera na bardzo doświadczonych zawodnikach. Teemu Selanne ma 39 lat, Jere Lehtinen i Ville Peltonen po 36, Saku Koivu - 35, Jarkko Ruutu - 34, a Olli Jokinen - 31.
Nieco mniej szans przyznaje się Czechom (mistrzowie olimpijscy z 1998 roku) i Słowakom, zwracając uwagę, że największe gwiazdy tych drużyn lata świetności mają już za sobą. Mowa m.in. o 38-letnim Czechu Jaromirze Jagrze (po latach gry w NHL występuje obecnie w rosyjskim Awangardzie Omsk) oraz dwóch Słowakach, 37-letnim Ziggim Palffym i 35-letnim Miroslavie Satanie. Ale może to będzie turniej gwiazd z czwartym krzyżykiem na karku?