Marek Gruszka: Krew darem życia

Marek gruszka KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Marek Gruszka poświęcił się popularyzowaniu krwiodawstwa wśród górników

fot: Kajetan Berezowski

Górnik z Bierunia na własnej skórze doświadczył, jak wiele znaczy darować komuś życie. Dziś do podobnego poświęcenia namawia innych.
Gdyby nie stracił nogi w wypadku, pewnie do dziś pracowałby w „Piaście”. Marek Gruszka niechętnie wraca wspomnieniami do tamtych chwil. – Wciągnęło mnie do przenośnika... I tyle. Po prostu stało się...

Pamięta tylko wycie syreny interweniującej karetki, a po odzyskaniu przytomności – szpital i sala pełna kolegów z pracy. Nie zastanawiali się, czy oddać krew. Poszli zaraz potem, jak dotarła do nich informacja, że Marek miał wypadek.

– Człowiek uświadamia sobie, jak cenne jest ludzkie poświęcenie, gdy sam jest w potrzebie. Takie sytuacje jak moja, uczą pokory wobec życia i mobilizują do pomocy innym jeszcze bardziej – perswaduje Gruszka.

Krwiodawcą został w wojsku, a przyjmując się do pracy w ówczesnej kopalni „Czeczott” już na bramie pytał, czy spotka tu sobie podobnych. Po wypadku do górniczej roboty już nie wrócił. Wracał za to – i to regularnie – do ambulatorium. Dobrze, albo nawet aż zanadto dobrze zrozumiał, co to znaczy darować komuś życie.
– Miło, gdy ktoś nam dziękuje. To taki najprostszy, ludzki gest, a tyle znaczy. Dodaje wewnętrznej energii i powoduje, że człowiek czuje się potrzebny jeszcze bardziej – podkreśla.

Jednego zdarzenia Marek Gruszka z pewnością długo nie zapomni. Było to piętnaście, może dwadzieścia lat temu. Jeden ze sztygarów, notabene krwiodawców, uległ wypadkowi. Gdy leżał na szpitalnym łóżku, ujrzał na wiszącej nad jego głową butelce z krwią kartkę. Odczytał z niej nazwisko kolegi z kopalni, innego krwiodawcy.

– Zbliżały się święta i postanowiliśmy zwołać zebranie połączone z opłatkiem i dekoracją zasłużonych. Podczas ceremonii wręczenia odznaczeń obaj padli sobie w ramiona. Nie wytrzymali. Niby twardziele, a jednak łzy poszły im z oczu. I my też nieźle sobie popłakaliśmy – opowiada z przejęciem Gruszka.

Jeszcze 20 lat temu krwiodawcy z „Czeczota” tuż przed Bożym Narodzeniem jeździli wynajętym przez kopalnię autobusem do Centrum Zdrowia Dziecka. Na miejscu oddawali krew, zwiedzali Warszawę i wieczorem wracali do domu. Dzisiejsza rzeczywistość jest inna. Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa doskonale koordynują swe działania. Dla nikogo potrzebującego nie ma prawa zabraknąć „daru życia”. Mimo to krwiodawcy są w stałym pogotowiu.

– Ileż to razy, nawet w Wigilię, miałem telefon, żeby szykować ludzi po świętach. Kartoteki mam pod ręką. Wystarczył krótki telefon: „To ja, Marek. Potrzebna jest twoja grupa. Rano czekaj przed domem, pojedziemy moim samochodem”. I tak wygląda nasza codzienna służba – tłumaczy szef Klubu Honorowych Dawców Krwi przy kopalni „Piast”.

Źle, że szeregi braci górniczej, chętnej do darowania siebie innym, wyraźnie się kurczą. Powód? Konieczność odrabiania dni spędzonych na powierzchni w ambulatoriach.
Przed szychtą się nie da, ponieważ przepisy zabraniają. To samo po szychcie. Dziurę próbuje się łatać młodzieżą ze szkół ponadgimnazjalnych i paniami. Te coraz chętniej przystępują do klubów.

Gruszka robi co może, agituje wszędzie. Za wszelką cenę chciał utrzymać wynik – 300 litrów oddanej krwi rocznie, i udało się. W jego ślady poszła żona, syn, córka i zięć. On sam nie odda już ani kropli. Serce nie pozwala, zbyt schorowane...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.

Golenie wąsa, Wodecki z Mitchami i łzy na Bartosiewicz. Dorastałem razem z OFF Festivalem

Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja OFF Festivalu, jednego z najlepszych festiwali muzycznych w Polsce. Mnie osobiście towarzyszy on od 18 lat. Dojrzewałem razem z nim, dzięki niemu kształtował się mój gust muzyczny i to z nim wiążą się moje najwspanialsze koncertowe wspomnienia.

Zabytkowa Kopalnia Węgla Jawiszowice już w lipcu będzie udostępniona dla turystów

Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau w Brzeszczach, która ma pod opieką Zabytkową Kopalnię Węgla Jawiszowice zapowiada, że już w lipcu kopalnia będzie udostępniona do zwiedzania także dla turystów indywidualnych. Ten zakład ma niesamowitą historię.