Luizjana: Chcą zatkać wyciek włosami
fot: daylife.com
Zapasy ludzkich włosów gromadzone na zapleczu salonów fryzjerskich (na zdjęciu w Hotelu Ritz w Nowym Orleanie) mają pomóc w zatamowaniu wycieku ropy
fot: daylife.com
W obawie przed niepowodzeniem akcji powstrzymania wycieku w Zatoce Meksykańskiej przez koncern BP mieszkańcy stanu Luizjana zorganizowali zbiórkę ludzkich włosów. Obywatele zaniepokojeni wzrostem kosztów oczyszczania wybrzeża postanowili wspomóc zmagania własną inicjatywą - informuje "Daily Mail".
Salony piękności gromadzą włosy i wypełniają nimi nylonowe pończochy, aby tak skonstruowanymi gąbkami móc wchłaniać rozlaną ropę. 500 gram włosów może związać ze sobą aż 3,5 litra oleju. Do chwili obecnej udało się zebrać ponad 2000 kilogramów ludzkich włosów.
Mobilizacja społeczna może okazać się kluczowa w walce z katastrofą ekologiczną w związku z niepowodzeniem próby wykorzystania stalowej kopuły (zaproponowanej przez koncern BP) do opanowania wycieku ropy.
Ropa miała być gromadzona w kopule i przepompowywana stamtąd do zbiorników statku. Gdy kopułę opuszczono w sobotę wieczorem na głębokość 1500 metrów, okazało się, że przepompowywanie ropy nie będzie możliwe, ponieważ wnętrze kopuły pokrył tzw. metanowy lód. Zdestabilizowało to całą konstrukcję, a otwory, którymi miała być przepompowywana ropa zostały zatkane.
Metanowy lód (klatrat metanu, wodzian metanu) to krystaliczna substancja, złożona z cząstek metanu i wody.
Eksperci pracują teraz nad metodą zapobiegania odkładaniu się metanowego lodu w kopule. Rozważane jest m.in. jej podgrzewanie albo przepłukiwanie etanolem. Na razie są to jednak tylko teorie.
Jak informowaliśmy w nettg.pl, platforma eksplodowała i zatonęła 20 kwietnia; zginęło wtedy 11 ludzi. Powiększająca się plama ropy zagraża nie tylko środowisku Zatoki Meksykańskiej, ale również gospodarce południowych stanów USA, gdzie istotną rolę odgrywa przemysł rybny. Według najnowszych informacji, w niedzielę ropa pojawiła się na plażach Alabamy.