KGHM: Zbrzyzny ogrywa skarb
Sąd rozpatrywał wczoraj sprzeciw Ryszarda Zbrzyznego, posła SLD i szefa Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Zbrzyzny, posiadacz jednej akcji, oprotestował przekazanie całego, rekordowego zysku spółki akcjonariuszom. Największy z nich - Skarb Państwa, który ma 42 proc. udziałów w KGHM, wzbogaciłby się o ponad 1,4 mld zł.
Decyzja o dywidendzie zapadła wiosną na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Wcześniej poparli ją zarówno pracownicy, jak i rada nadzorcza KGHM. Wkrótce jednak się okazało, że wyliczenie Ministerstwa Skarbu było błędne i suma dywidend przewyższała zysk spółki. Za to niedopatrzenie posadę stracił wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski.
Błąd trzeba było skorygować na kolejnym nadzwyczajnym WZA. Zarząd spółki, który zwołał je na lipiec, traktował poprawienie wyliczeń jako korektę rachunkową, a nie zmianę woli akcjonariuszy.
Tymczasem Ryszard Zbrzyzny wystąpił do sądu o unieważnienie uchwały NWZA, argumentując, że była to merytoryczna decyzja, którą może podjąć tylko zwyczajne WZA, podjęta na dodatek po upływie ustawowego półrocznego terminu. Zgodnie z prawem spółka ma zadecydować o przeznaczeniu zysku najpóźniej w czerwcu, a zrobiła to w lipcu.
Sąd uznał wczoraj, że z treści uchwały lipcowego nadzwyczajnego walnego zgromadzenia wynika, iż dokonało ono sprzecznego z kodeksem spółek handlowych podziału zysku. - To nie była korekta, jak twierdził zarząd, lecz de facto podział zysku na nowo – powiedział „Rz” sędzia Paweł Pratkowiecki, rzecznik legnickiego Sądu Okręgowego. - Chociażby dlatego, że wprowadzono nowy punkt o przeznaczeniu ok. 1,1 mln zł na kapitał zapasowy, o czym nie zdecydowano na zwyczajnym WZA.
Przypomniał również , że wyrok jest nieprawomocny i zarządowi KGHM służy odwołanie do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.