Hanysy i Gorole, łączcie się w uśmiechu!
Przypatruję się ja i przysłuchuję aferze wokół bursztynowo-złotego geszeftu, założonego przez pewnego młodego, zdolnego recydywistę, i nie mogę wyjść z podziwu dla czegoś, co nazwałbym „erystycznym cwaniactwem". Jeśli słowo „erystyka" jest niezrozumiałe, to polecam słowniki i internet. Co to cwaniactwo, to każdy chyba wie, bo nasz kraj pławi się w