Uwieczniając górniczy świat
Nie co dzień można spodziewać się, że odwiedzając nikiszowiecki rynek, napotkamy na nim grupę młodych ludzi siedzących na trawie przy drugim śniadaniu i porozumiewającą się między sobą w przynajmniej trzech językach... Taką grupę przyszło nam jednak poznać w pewne lipcowe, sobotnie popołudnie.– Mamy już trochę w nogach – przyznał pochodzący z Lublińca Daniel