Kamil Durczok: Chciałbym, żeby na pogrzebie zagrała mi górnicza orkiestra

Rozmowa z Kamilem Durczokiem, dziennikarzem telewizyjnym i radiowym

Powszechne jest przekonanie, że Śląsk jest miejscem, z którego się ucieka. Pan, jako jeden z nielicznych, głośno akcentuje, że wraca na Śląsk.

Nie zgadzam się z opinią, że ze Śląska się ucieka. Gdy patrzę na firmy, które mają tutaj swoje siedziby, na zmieniający się wygląd stolicy regionu, myślę sobie, że Śląsk jest bardzo atrakcyjnym miejscem do inwestowania, realizowania swoich pasji, do tego, żeby tu żyć i pracować. Funkcjonuje oczywiście pewien stereotyp, że prawdziwy sukces odnosi się tylko w skali całego kraju, ale myślę, że dla każdego sukces ma inny wymiar. Znam bardzo wielu ludzi, którzy mają poczucie spełnienia i sukcesu, a wszystko co robili i robią jest związane ze Śląskiem.

Może to my tutaj mamy przeświadczenie o naszej zaściankowości?

To jest zupełnie inny problem. Stan zadowolenia nigdy nie był na Śląsku szczególnie wysoki. W starszym pokoleniu Ślązaków – prócz dumy z miejsca urodzenia, pochodzenia – jest czasem jakieś niezrozumiałe poczucie niższości. Ostatnio uczestniczyłem w spotkaniu, w związku z wydaniem audiobooka, na którym – trochę prowokacyjnie, jako szwarccharakter – opowiadałem o tym, jak mało się tu zmienia. Wszyscy rozmówcy gorąco mnie przekonywali, że to świetny region i świetne miejsce. Ale jak się poczyta gazety, porozmawia z ludźmi, to coś w części społeczeństwa jednak jest, że czujemy się trochę biedniejsi. A już bardzo chętnie za pomocą śląskiego poczucia krzywdy tłumaczymy sobie rozmaite własne niepowodzenia.

To ta nasza dupowatość, o której mówił Kazimierz Kutz?

Myślę, że powiedziane to było prowokacyjnie, bo tej dupowatości już niewiele zostało. To był pewien model życia i rodziny, który się sprowadzał do trzech podstawowych miejsc: domu, kopalni i kościoła. Życie toczyło się w takim trójkącie, nie było tam niczego porywającego. Nie było miejsca na szaleństwo, realizację ukrytych wielkich marzeń i aspiracji. To był model Śląska z połowy XX wieku, dzisiaj Śląsk jest zupełnie inny. Myślę, że po tej dupowatości w młodym pokoleniu nie pozostał nawet najmniejszy ślad.

Pan wraca na Śląsk dlatego, że jest to takie świetne miejsce do życia, czy dlatego, że czuje się Pan związany z tym regionem?

Po pierwsze dlatego, że tu jest mój dom. Można mieszkać w różnych miejscach, w kraju i na świecie, ale dom ma się jeden, a ja mam ten dom na Śląsku. Po drugie, to jest świetne miejsce do życia. Pomijając drobną uciążliwość związaną z tym, że dojazd z Katowic do Warszawy zajmuje kilka godzin, to niech mi pani pokaże drugie miejsce, które jest tak dobrze skomunikowane, z którego jest równie blisko do Pragi, Budapesztu, Wiednia, jak do Warszawy. Z którego po jednym dniu jazdy samochodem można dotrzeć do kilkunastu alpejskich kurortów. W sensie wypoczynkowym trudno znaleźć lepsze miejsce, bo z jednej strony jest Jura, z wszystkimi jej urokami, z drugiej, moje ukochane Beskidy, gdzie można fantastycznie pojeździć na nartach. Wreszcie jest to takie miejsce, gdzie naprawdę można interesująco spędzić wolny czas. Wystarczy przejrzeć repertuar teatrów, spojrzeć na kilka fajnych knajp i klubów. Pewnie trochę idealizuję, bo patrzę na region z daleka, a część mojej oceny determinuje tęsknota za Śląskiem, ale bez wątpienia Śląsk się bardzo zmienił.

Chciałam Pana naciągnąć na rozmowę o śląskich sentymentach. Osoba w Pana wieku nie pamięta chyba górniczych orkiestr grających w trakcie Barbórki?


Oczywiście, że pamiętam. W Barbórkę górnicza orkiestra kopalni „Boże Dary” maszerowała spod kopalni w stronę kościoła, a potem pod dom dyrektora. Miałem wtedy kilka lat, ale doskonale pamiętam takie obrazki. Sentyment do orkiestr górniczych pozostał mi do dzisiaj, to jeden z takich zestawów dźwięków, które poruszają tę samą strunę w sercu. Chciałbym, żeby na pogrzebie zagrała mi górnicza orkiestra.

Ma Pan rodzinne związki z górnictwem?

Oczywiście. Mój dziadek był górnikiem, długie lata przepracował w kopalni „Boże Dary” pod ziemią, a wujek, będący już na emeryturze, pracował jako ratownik górniczy. Uczestniczył w kilku dużych akcjach, między innymi w kopalni „Silesia” w latach 70. Barbórka była dniem świętowanym rodzinnie, na równych prawach z urodzinami.

Stara się Pan przekazać synowi te śląskie sentymenty?

Ja pokazuję synowi trochę inny Śląsk, ten nowszy, a o utrwalanie wiedzy o dziedzictwie troszczymy się wspólnie – ja, moja żona
i rodzice. Mój syn wie, kto to był Paweł Wróbel i co to jest Grupa Janowska. Myślę, że jeszcze chwila, a pokażę mu tryptyk Kutza. Chcemy, żeby wiedział skąd pochodzi.


Kamil Durczok, dziennikarz radiowy i telewizyjny, redaktor naczelny i prezenter programu informacyjnego ,,Fakty” w TVN. Urodził się 6 marca 1968 roku w Marklowicach. Współtworzył program Studenckiego Radia EGIDA działającego w akademikach Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach-Ligocie, był dziennikarzem Radia Katowice, a w wieku 24 lat został dyrektorem i redaktorem naczelnym katowickiego radia TOP FM. Od 1994 roku związany był z Telewizją Katowice, a następnie z pierwszym programem TVP, w którym prowadził i tworzył szereg programów publicystycznych. Kilkukrotnie nagrodzony nagrodą Telekamera oraz Wiktor. W 2000 roku otrzymał tytuł Dziennikarza Roku przyznawany przez miesięcznik ,,Press”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy i budowlańcy przy jednym stole. Pierwsza Barbórkowa Biesiada Stowarzyszenia Górnictwa Tunelowego

W zabytkowych podziemiach Kopalni Soli Bochnia spotkali się przedstawiciele dwóch środowisk, które łączy coraz więcej - górnictwa i budownictwa tunelowego. 23 października 2026 r. odbyła się tam Pierwsza Barbórkowa Biesiada Stowarzyszenia Górnictwa Tunelowego (SGT). To pierwsza taka inicjatywa w historii Stowarzyszenia, która pokazała, że górnicze tradycje doskonale odnajdują się również w świecie tunelarzy.

Złote Kolce 2026 rozdane! Triumf Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego

Halowy mistrz świata w biegu płotkarskim Jakub Szymański oraz liderka rankingu World Athletics w biegu na 1500 metrów i wicemistrzyni Europy na tym dystansie Klaudia Kazimierska zostali laureatami tegorocznych Złotych Kolców – charakterystyczne statuetki będące nagrodą w rankingu Przeglądu Sportowego oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wręczono w piątkowy wieczór podczas gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026 na Superauto.pl Stadionie Śląskim. 

Wigilie firmowe, spotkania biznesowe – czas zaplanować podsumowanie roku

Koniec roku to naturalny moment, by zatrzymać się na chwilę, podsumować wspólne działania i podziękować pracownikom za ich zaangażowanie. Firmowa wigilia lub kilkudniowy wyjazd integracyjny może być czymś znacznie więcej niż uroczystą kolacją – może połączyć część biznesową, relaks, atrakcje i budowanie relacji w zespole.

Kryminał na weekend: „Podcaster”. Zbrodnia w Katowicach

Na wydawniczym rynku jest już najnowsza powieść Magdaleny Majcher. To „Podcaster”, którego akcja dzieje się w Katowicach w grudniu 2025 roku. Jeśli czytelnik pochodzi z tego miasta, będzie swobodnie podążał ścieżkami głównych bohaterów.