Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

34.15 PLN (-3.26%)

KGHM Polska Miedź S.A.

257.20 PLN (-2.02%)

ORLEN S.A.

133.80 PLN (+0.45%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.59 PLN (-8.63%)

TAURON Polska Energia S.A.

8.92 PLN (-8.53%)

Enea S.A.

21.62 PLN (-7.13%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.35 PLN (+3.28%)

Złoto

4 574.90 USD (-1.70%)

Srebro

69.66 USD (-4.35%)

Ropa naftowa

112.19 USD (+4.68%)

Gaz ziemny

3.10 USD (-0.80%)

Miedź

5.37 USD (-2.72%)

Węgiel kamienny

135.00 USD (-1.46%)

Jerzy Radomski: Z jastrzębskiej kopalni na szerokie wody

Radomski murzyn ARC

fot: Arch. Jerzego Radomskiego

Żeglarz z Jastrzębia zjednywał sobie ludzi na całym świecie

fot: Arch. Jerzego Radomskiego

Jerzy Radomski, były górnik z Jastrzębia, po 32 latach żeglowania po morzach i oceanach przypłynął 27 czerwca do kraju na swoim jachcie „Czarny Diament”. W trakcie tej niezwykłej podróży jego kapitan przebył ponad 235 000 mil, co przekłada się na 11-krotne okrążenie globu.

Nie byłoby tego rekordowego wyczynu w historii polskiego żeglarstwa, gdyby nie wsparcie dawnej kopalni „Moszczenica”.
 

– Miałem niesamowite szczęście, że poznałem dwóch wspaniałych ludzi w tej kopalni – opowiada kapitan Radomski, który w 1962 r. przeprowadził się z Wołynia do Jastrzębia. – Dzięki pomocy naczelnego dyrektora Władysława Chlebika i dyrektora inwestycyjnego Stanisława Majki, założyłem pierwszy górniczy jachtklub w Jastrzębiu. Niektórzy żartowali nawet, że byłem przybranym synem dyrektora Chlebika. Co prawda, kopalnia nie sfinansowała budowy „Czarnego Diamentu”, ale dzięki jej pomocy mogłem go stworzyć w suchym doku na terenie zakładu. Oczywiście z udziałem przyjaciół. No i dostałem od kopalni w formie prezentu żagle – przyznaje „wilk morski” z Jastrzębia.
 

Zaczaił się w ubikacji

W 1970 r., jeszcze przed zbudowaniem „Czarnego Diamentu”, wraz z kolegami z jachtklubu „Delfin” Radomski postanowił wyruszyć w pierwszy górniczy rejs, biorąc azymut na Wyspy Kanaryjskie. Zanim jednak do tego doszło, trzeba było zebrać fundusze i uzyskać m.in. zgodę władz partyjnych. A towarzysze z Komitetu Powiatowego PZPR w Wodzisławiu Śląskim zaczęli śmiałkom rzucać kłody pod nogi.
 

– W tej sytuacji pojechałem do Katowic, by spotkać się z wojewodą Jerzym Ziętkiem. Szanse na rozmowę w cztery oczy były równe zeru, jakiś sekretarz nie chciał mnie do niego wpuścić. Ale ja nie zamierzałem rezygnować. Wypiłem drinka z portierem, który stał się bardziej rozmowny. Powiedział mi, do której z trzech toalet na piętrze chodzi „Jorg”. Zaczaiłem się na niego w korytarzu, przed wskazaną mi toaletą. Długo czekałem, ale wiedziałem, że w końcu przyjdzie. Kiedy Ziętek wyszedł z gabinetu za potrzebą, ja już byłem przy nim i szybko powiedziałem mu, z czym przyjechałem. „Jorg” bez ceregieli załatwił sprawę, nie tylko poparł rejs na Wyspy Kanaryjskie, ale jeszcze przekazał na rzecz naszego jachtklubu górniczego „Delfin” 60 tysięcy złotych – wspomina ze śmiechem dawną historię Radomski.
 

Od młodości miał duszę poszukiwacza przygód morskich, jednak zanim wyruszył na morze, przez 15 lat pracował w kopalni „Moszczenica”. Był elektrykiem w oddziale metanometrii.
 

RPA kusząca złotem

– Nie mogłem narzekać, praca była ciekawa, chociaż trochę niebezpieczna. Wiadomo – metan. Gdy wyruszyłem w długi rejs po świecie, znów mogłem zostać górnikiem. Przez te 32 lata żeglowania nie tylko znajdowałem się na morzu, ale także pracowałem. W RPA dostałem ofertę pracy w kopalni złota – robota lżejsza, choć w bardziej niebezpiecznych warunkach, za dużo większe pieniądze niż w Polsce. Odmówiłem, wolałem nie ryzykować. Z kolei w Australii budowałem tunel, w Nowej Zelandii w gazecie pracowałem, zaś w USA jachty remontowałem i kładłem marmur. Mój jacht był także źródłem zarobkowania, u wybrzeży byłej Jugosławii pływałem na nim z turystami. Jak to Polak, żadnej pracy się nie bałem – zapewnia Radomski, który w trakcie 32 lat żeglowania ani razu nie zawinął do polskiego portu. Do ojczystego kraju przyjeżdżał jednak, by odwiedzić rodzinę, korzystając z innych środków lokomocji, takich jak samolot czy też samochód.
 

Radomski jest dumny ze swojego jachtu, który rozsławiał także polskie górnictwo. Przykładowo na Fidżi gazety pisały, że „Czarny Diament” jest jachtem z kopalni „Moszczenica”.
 

Radomski odbył najdłuższy rejs w historii rodzimego żeglarstwa, ale już ciągnie go na morze. Zanim postawi żagle na „Czarnym Diamencie”, zamierza odwiedzić Jastrzębie, gdzie zaczęła się ta niezwykła historia...

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Godnie uczczą zamordowanych górników. Centrum Dziewięciu z Wujka zmienia się nie do poznania

Jeszcze w tym roku Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z Wujka (ŚCWiS) zamierza rozpocząć drugi etap adaptacji przestrzeni kopalni Wujek, kopalnianej łaźni łańcuszkowej, pod kątem m.in. widowiska multimedialnego.

JSW wycofuje się z finansowania klubów sportowych

Jastrzębska Spółka Węglowa wstrzymała finansowanie klubów sportowych na sezon 2026/2027. Powodem jest trudna sytuacja finansowa spółki.

Kryptonim Kopalnia, czyli ratowanie życia w pod ziemią

Już 31 marca Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach po raz kolejny stanie się przestrzenią do ćwiczeń i to nie byle jakich. Pod okiem profesjonalistó w scenerii podziemi z listy UNESCO ratownicy medyczni oraz służby ratownicze wezmą udział w zawodach z udzielania pierwszej pomocy pn. „Kryptonim Kopalnia”.

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.