Hałdy kryją w sobie drogocenne skarby, ale do gorączki złota jeszcze nam daleko

fot: Kajetan Berezowski

Prof. Adam Rostański z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego

fot: Kajetan Berezowski

Co tam Złoty Pociąg w porównaniu do tego, ile złota i innych szlachetnych metali kryją śląskie hałdy. I w dodatku nie trzeba ich poszukiwać, od dekad bowiem stanowią element naszego krajobrazu. Czy jednak surowce, które skrywają, opłaca się odzyskiwać? A jeśli tak, to czy oby nie przyniesie to szkody środowisku?

W Polsce są 153 składowiska odpadów poeksploatacyjnych. Najwięcej, bo 138, w województwie śląskim. Są to głównie hałdy po eksploatacji węgla kamiennego. Na Dolnym Śląsku, gdzie dominuje górnictwo miedziowe, hałd jest dwanaście, w Małopolsce dwie, a na Lubelszczyźnie jedna. W sumie pogórnicze odpady zajmują powierzchnię ponad 11,3 tys. ha.

Hałda popłuczkowa kopalni Fryderyk, oddalona o 3 km na południe od tarnogórskiego rynku, jest wyjątkowa pod wieloma względami. Stanowi usypisko odpadu z płuczki rud ołowiu, srebra i cynku. Niezbędną do niej wodę dostarczały ongiś pompy maszyny parowej z szybu Pokój. Po 1838 r., gdy uruchomiono przy nim nową, centralną płuczkę Królewskiej Kopalni Fryderyk i trzy lata później przedłużono do tego miejsca Sztolnię Głęboką Fryderyk, z niej pompowano wodę po pogłębieniu szybu. W latach 1882-1887, w okresie największego rozwoju kopalni, rocznie pozyskiwano od 20 000 do 30 000 t rudy. Hałda jest dziś częściowo zadrzewiona i porośnięta rzadkimi i chronionymi murawami galmanowymi.

 Nie tylko przyroda

 – To prawda, że hałda jest wyjątkowa, właśnie ze względu na typ składowanych odpadów. Te pozostałe po górnictwie węgla kamiennego bardzo łatwo zrównują się z otoczeniem. Natomiast hałdy zawierające rudy metali kolorowych, wiele pierwiastków, znacznie różnią się od otoczenia pod względem przyrodniczym. Występują tu również bardzo rzadkie rośliny, różne gatunki lepnic – rozdęta i zwisła, są storczyki, gatunki murawowe, czy też rzeżusznik piaskowy lub Hallera, jeden z niewielu hiperakumulatorów, roślin gromadzących ogromną ilość metali, porastający miejsca bogate w cynk. Jeśli na tego rodzaju zwałowiskach pojawiła się już flora galmanowa, to z przyrodniczego punktu widzenia nie warto tego niszczyć. Mogą jednak pojawić się inne przyczyny niż tylko te przyrodnicze, aby taki porządek zburzyć – wskazuje prof. dr hab. Adam Rostański z Instytutu Biologii, Biotechnologii i Ochrony Środowiska, Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego.

O jakie przyczyny chodzi? Otóż takie hałdy jak właśnie Fryderyk kryją w sobie spore ilości metali szlachetnych.

– Jeśli w grę wchodzi zwałowisko o wielkości od 5 do 10 ha, to może być mowa o 2 do 3 t złota. Do tego dochodzi srebro i platyna – wylicza prof. Adam Rostański.

Warto w tym miejscu przywołać badania, które opisali Andrzej Łuszczkiewicz z Zakładu Przeróbki Kopalin i Odpadów Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej oraz Antoni Muszer z Zakładu Geologii i Dokumentowania Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego w opracowaniu zatytułowanym „Złoto w odpadach górniczych z okolic Złotego Stoku”. Eksploatowano tam w przeszłości rudę arsenową do produkcji arszeniku i złoto.

Zbadano właściwości mineralogiczno-chemiczne dużej próbki rudy ze składowiska odpadu górniczego z czasów prowadzenia robót górniczych w Złotym Stoku. Badany materiał stanowił urobek z dawnych robót przygotowawczych i obecnie jest jedynym dostępnym materiałem reprezentującym skały złoża złotostockiego. Badana próbka zawierała od 1,20 do 1,71 ppm złota. Naukowcy zgodnie wskazali, że wykonane badania petrograficzno-mineralogiczne i chemiczne urobku wskazują na obecność w nich interesujących ekonomicznie zawartości złota. Przekonują, że odpady po eksploatacji rud są w świecie przedmiotem dużego zainteresowania jako przemysłowe źródło złota.

 Powód ekonomiczny

 – Myślę, że gdyby tego rodzaju działalność się opłacała, to takie hałdy jak Fryderyk już dawno zostałyby rozkopane – twierdzi prof. Adam Rostański.

– Nie dysponujemy jeszcze technologią, która pozwoliłaby eksploatować takie hałdy jak ta w Tarnowskich Górach w sposób uzasadniony ekonomicznie. Bo jeśli odzyskanie trzech ton złota ma zamknąć się kosztami sięgającymi dla przykładu pięciu milionów zł, to gra niewarta jest świeczki – przekonuje.

Co jednak stanie się, gdy opłacalna technologia już się pojawi? Czy gorączka złota, która wówczas wybuchnie, pociągnie za sobą konsekwencje środowiskowe?

– I tak, i nie. Niewykluczone bowiem, że będziemy mieć do czynienia z technologią, która oczyści te odpady i wróci taki teren całkowicie do użytkowania rolniczego. Na pewno właściciel obiektu może wystąpić o ponowną eksploatację, jeśli znajdzie ku temu przekonujący powód ekonomiczny. Dla środowiska najkorzystniej jest, gdy rośliny, które hałdę porastają, mają właściwości stabilizujące i zapobiegają jej rozprzestrzenianiu. Pokrywa roślinna ma tu kluczowe znaczenie. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, gdy w tę dziś już piękną roślinność, często las, wejdzie technologia, która ten porządek rozwali, i proces rekultywacji będzie musiał ruszyć od początku – ocenia naukowiec.

Póki co zdecydowanie bardziej opłacalnym sposobem na odzysk metali szlachetnych będą komunalne wysypiska śmieci. Te kryją w sobie o wiele więcej złota, srebra, platyny, palladu i innych pierwiastków ziem rzadkich niż hałdy pogórnicze. Jest ich więcej, zajmują też mniejsze tereny i przede wszystkim są zdecydowanie łatwiej dostępne. Odzyskiwanie surowców wtórnych na wysypiskach śmieci, tzw. landfill mining, daje szansę na usystematyzowaną likwidację miejsc, na których i tak już nic nie urośnie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Odbicie karty na kopalnianej bramie to nie wszystko

Decyduje moment, w którym realnie zaczyna się droga wymagana przepisami i poleceniami kopalni

Trasa rowerowa wokół Pustyni Błędowskiej turystycznym hitem wakacji, w tle kopalnia

Niespotykane pustynne widoki i nowoczesna infrastruktura - to atuty trasy rowerowej Velo Pustynia, wiodącej wokół Pustyni Błędowskiej na styku Małopolski i Śląska. Według władz gminy Klucze atrakcja stała się wizytówką gminy i w wakacje przyciąga tysiące turystów.

W Pniówku powstaje inteligentny system odmetanowania czynnych wyrobisk

Proces odmetanowania jest skomplikowany i zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest ciśnienie atmosferyczne. Im niższe wskazania barometrów, tym więcej metanu uwalnia się z górotworu, a przy wyższym ciśnieniu atmosferycznym mamy do czynienia z odwrotnym zjawiskiem.

Żółta rewolucja na torach GZM. Koniec ery czerwonych tramwajów nie wszystkim się podoba

W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jeżdżą żółte autobusy, więc będą także żółte tramwaje i pociągi Metrokolei. Władze GZM tłumaczą, że chodzi o spójną identyfikację wizualną transportu miejskiego. Ten pomysł nie podoba się jednak w Klubie Miłośników Transportu Miejskiego w Chorzowie Batorym. Jego członkowie podkreślają, że czerwone tramwaje to fragment historii, lokalnej tożsamości i codziennego krajobrazu wielu miast regionu.