fot: UM Gliwice
Dotacje do gliwickiej hali zostaną uznane i za pomoc publiczną i wymagają notyfikowania przez Komisję Europejską i obniżenia dofinansowania
fot: UM Gliwice
Komplikuje się sprawa dofinansowania nowoczesnej hali „Podium” w Gliwicach. Według wstępnych założeń obiekt miał kosztować około 350 milionów złotych, zaś część środków pochodzić z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRG). Teraz okazuje się, że temu ambitnemu projektowi grozi obniżenie dofinansowania.
- Dofinansowanie budowy hali Podium przy współudziale środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, a następnie przeniesienie powstałego majątku aportem do spółki miejskiej to pomoc publiczna – taką opinię Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przesłał do Urzędu Marszałkowskiego. A to oznacza, że projekt w przewidywanym kształcie wymaga notyfikowania przez Komisję Europejską i obniżenia dofinansowania.
– Ta hala to dla nas bardzo ważna inwestycja. To jeden z priorytetów władz miasta – mówił portalowi nettg. pl Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic w trakcie styczniowej konferencji prasowej z udziałem Andrzeja Gołoty. To właśnie nasz słynny pięściarz zadeklarował się, że wystąpi na gali otwierającej „Podium”. Ale otwarcie hali, która ma być większa od katowickiego „Spodka” i ma pomieścić 15 tysięcy ludzi, może się mocno opóźnić.
– Ja mogę walczyć w Gliwicach, oby tylko halę zdążono wybudować – żartował na wspomnianej konferencji Gołota, gdy pytano go o „Podium”.
W koncepcji przedstawionej przez władze Gliwic, po zakończeniu budowy miasto chce utworzyć spółkę, której przekaże halę w zarządzanie. Ale w opinii Urzędu Marszałkowskiego, wybudowana przy współudziale środków unijnych hala będzie wykorzystywana do prowadzenia działalności gospodarczej, w którą pośrednio angażować się będzie miasto. A to dzięki temu, że będzie jedynym udziałowcem w tworzonej spółce miejskiej. A to może spowodować obniżenie poziomu dofinansowania do około 40 procent kosztów inwestycji.