Bumar zapłaci za cięcia budżetowe
fot: militarium.net
W ramach kontraktu dla Malezji wyprodukowano w Gliwicach 48 czołgów PT-91M - ostatni w tej serii zjechał z taśmy w środę
fot: militarium.net
— Sytuację najlepiej zobrazują liczby. W ubiegłym roku nasze przychody z dostaw na rynek krajowy wyniosły 2,3 mld zł, a w tym roku sięgną 1 mld zł — szacuje Edward Nowak, prezes Bumaru.
Grupa planowała w tym roku 2,6 mld zł sprzedaży na kraj, ale kiedy pojawił się kryzys, przygotowała prognozę spadku przychodów o 25 proc. Rzeczywistość jest gorsza. Wkrótce spółka ustali z resortem obrony listę skreślonych zamówień. Cięcie w kraju to niejedyny problem.
— Nasze spółki zamówiły towary potrzebne do produkcji sprzętu, który miała zamówić armia. Teraz trzeba zerwać umowy i zapłacić kary. Będą to duże kwoty, sięgające nawet kilkudziesięciu milionów złotych — dodaje Edward Nowak.
Dostawy na kraj stanowiły około 70 proc. sprzedaży grupy, reszta to eksport. Budżetowe cięcia wymuszają konieczność zmiany tych relacji. Bumar musi zrekompensować sobie utratę krajowego rynku zagranicznymi zamówieniami.
— Planujemy, że w tym roku nasze przychody z eksportu sięgną 450 mln USD, czyli dwa pół raza więcej niż dotychczas — mówi Edward Nowak.
Grupa chce sprzedawać sprzęt obronny i cywilny do Indii, Indonezji, Wietnamu, na Półwysep Arabski i do Afryki.
— Kończymy także realizację kontraktu malajskiego (dostawa czołgów i wozów zabezpieczenia technicznego) i staramy się o kolejne zamówienia z Malezji — mówi prezes.
Kontrakt realizowała zależny Bumar Łabędy. Przy dzisiejszym kursie dolara nieźle zarobi na kontrakcie malajskim, który — jak się jeszcze niedawno wydawało — miał przynieść same straty. Firma musi jednak poszukać nowych zamówień, bo za chwilę okaże się, że zostanie bez pracy. Edward Nowak stara się przekonać MON, aby w Łabędach uruchomić produkcję kołowego transportera opancerzonego Rosomak. Na razie bez skutku.
Choć grupa ma szanse na zwiększenie eksportu, to i tak nie zrekompensuje on w pełni utraty zleceń w kraju.
— Nie martwię się o takie firmy, jak Przemysłowe Centrum Optyki czy Radwar, ale mamy w grupie spółki, dla których nie ma zagranicznych zleceń — jeśli nie będzie dla nich krajowych zamówień, to może dojść do zwolnień grupowych, a może nawet zamknięcia którejś z firm grupy — mówi Edward Nowak.
Bumar stara się przekonać MON, aby zamawiał towary, których grupa nie będzie w stanie sprzedać za granicą.
— Proponujemy sprzedaż barterową. Na przykład sprzedalibyśmy stary sprzęt naszej armii, a w zamian wojsko zamówi u nas nowy. Ale słyszymy, że tego nie przewiduje nasze prawo. To może trzeba je zmienić. Sytuacja jest kryzysowa — twierdzi prezes.