Grzegorz Kowol, górnikŚląska\": Szlag mnie trafia
fot: Jarosław Galusek
- Kiedy słucham tych pierdół o chowaniu czujników w lutni, to naprawdę szlag mnie trafia - mówi Grzegorz Kowol
fot: Jarosław Galusek
- Kiedy słucham tych pierdół o chowaniu czujników w lutni, to naprawdę szlag mnie trafia. Mogę jeszcze zrozumieć, że takie duperele wygłasza i puszcza w Polskę młodziutka panienka z mikrofonem w ręku. Gorzej, jeśli w podobnym tonie tokuje facet, uchodzący za wybitnego znawcę górnictwa. To co - pytam - górnik jest idiotą?
Jesteśmy dorosłymi ludźmi, mamy rodziny. Sami podkładamy pod siebie bomby? To przecież tak, jakbym, wsiadając w auto, odkręcił przedtem koło. Człowiek chce zrobić dniówkę i spokojnie pójść do domu. Co, będę kombinował przy czujniku, żeby nafedrować więcej, bo ci z poprzedniej zmiany zrobili dwa skrawy?
Co, mam przyjść do domu i powiedzieć żonie, że chciałem się dać zabić? Za co? Za te pieniądze, jakie zarabiamy? A przecież, jako przodowy, mam pod sobą 14 ludzi - wścieka się Kowol.