Pawlak krytykuje prezydenta za taniec na dożynkach
W niedzielę w Spale odbywały się \"dożynki prezydenckie\", których tradycję zapoczątkował przed wojną prezydent II RP Ignacy Mościcki. Uroczystości rozpoczęły się modlitwą m.in. w intencji ofiar katastrofy w Rudzie Śląskiej podczas mszy św. w Kaplicy Polowej AK. Oficjalne uroczystości dożynkowe na stadionie Centralnego Ośrodka Sportu w Spale poprzedziła minuta ciszy dla uczczenia zmarłych górników: - Chciałem wszystkim, którzy zginęli oddać hołd. Życzyć powrotu do zdrowia wszystkim, którzy zostali ranni. Wyrazić najgłębsze ubolewanie rodzinom tych, którzy zginęli lub zostali poszkodowani. Pamiętam o was, pamiętam przez cały czas - mówił Lech Kaczyński.
Prezydent pytany przez dziennikarzy dlaczego zdecydował się ogłosić żałobę narodową od poniedziałku, zapewnił, że nie ma to nic wspólnego z dożynkami. - Natomiast to jest ostatni dzień lata. Tysiące imprez, które bardzo byłoby już trudno odwołać, pociągałoby to za sobą koszty. Jest także drugi powód. Ci ludzie (górnicy) szli na szóstą rano, na pierwszą zmianę, już niestety kilkunastu z nich, jeszcze nie wiemy dokładnie ilu, nie wróciło z tej zmiany, są też ludzie strasznie poparzeni. To była rzeczywiście straszna katastrofa. Byli tacy, którzy mnie namawiali, żeby w ogóle nie wprowadzać żałoby narodowej, ale nie dałem się namówić - powiedział Lech Kaczyński.
Potem delegacje rolników wręczyły prezydentowi wieniec dożynkowy oraz kosze z wędlinami, wyrobami mleczarskimi i pszczelarskimi. Prezydent wysłuchał także przyśpiewek ludowych; podczas jednej z nich zatańczył wraz z małżonką w otoczeniu zespołu ludowego. Jak później przyznał prezydent, był to jego pierwszy, publicznie wykonany taniec.