RWE wychodzi z Rosji, EdF chce wejść
fot: ARC
KE podejrzewa EDF o nieuczciwe zawyżanie cen prądu
fot: ARC
Niemiecki gigant energetyczny RWE był jednym z kilku zachodnich koncernów, który chciał zainwestować w rosyjskie elektrownie. Kupili je m.in. włoski Enel, fiński Fortum i inny niemiecki koncern - E.ON.
RWE miał zamiar wspólnie z rosyjskim partnerem kupić spółkę TGK-2. Transakcja opiewała na ok. 1 mld dol. W niedzielę okazało się jednak, że do niej nie dojdzie - RWE zrezygnował z udziału w projekcie. Rosyjscy analitycy sądzą, że niemiecki gigant po prostu nie mógł się dogadać ze swym rosyjskim wspólnikiem. RWE ogłosiła przy tym, że dalej jest zainteresowana Rosją, ale bez żadnych szczegółów. Rezygnacja RWE to pierwszy przykład dużego zachodniego koncernu, który wycofał się z Rosji po wojnie w Gruzji i krachu na światowych giełdach. Zdaniem wielu analityków o wiele trudniej będzie teraz dostać w zachodnich bankach kredyt na inwestycje w Rosji i innych krajach WNP, bo uważane są za ryzykowne, a banki są teraz bardzo ostrożne - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Ale niektórzy inwestorzy wykorzystują sytuację. Fiński koncern energetyczny Fortum, który ma większościowy pakiet akcji spółki TGK-10, w czasie krachu dokupił jeszcze papiery. Dzięki temu ma teraz 90 proc. pakiet udziałów. Zaś francuski gigant energetyczny EdF ogłosił dwa dni temu, że chciałby zostać mniejszościowym akcjonariuszem rosyjskiego państwowego koncernu Inter RAO. Obie firmy chciały też współpracować m.in. w Europie Wschodniej. Inter RAO ma sprzedawać energię z planowanej elektrowni atomowej w Obwodzie Kaliningradzkim, która ma zostać oddana 2015 r. 49 proc. udziałów w tej inwestycji ma przypaść zachodniemu inwestorowi, w tej sytuacji jest bardzo prawdopodobne, że będzie to właśnie EdF. Rosjanie chcą, żeby prąd z tej siłowni popłynął także do Polski, polski rząd na razie nie podejmuje rozmów w tej sprawie.