Rosyjski prąd atrakcyjną inwestycją
Boom gospodarczy w Rosji sprawia, że energetycy mogą liczyć na sowite zyski. Zdaniem analityków zużycie prądu nad Wołgą i Donem będzie rosło w tempie 5 proc. rocznie.
W poniedziałek przy okazji wizyty Władimira Putina w Niemczech podpisano umowę między E.ON a spółką RAO JES - rosyjskim gigantem energii elektrycznej - czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
E.ON kupił 69 proc. akcji rosyjskiej spółki OGK-4. To zespół pięciu elektrowni położonych w różnych częściach Rosji - na Uralu, w zachodniej Syberii, pod Moskwą i pod Smoleńskiem. W jego skład wchodzi m.in. największa w Eurazji elektrownia na gaz.
Opalane gazem lub węglem elektrownie mają ponad 8600 megawatów mocy i odpowiadają za wytworzenie ponad 5 proc. energii w Rosji.
Gruszek w popiele nie zasypiają też Francuzi. Electricite de France negocjuje kupno mniejszościowego pakietu spółki Inter RAO. To monopolista w dziedzinie eksportu energii elektrycznej, ale ma także kilka własnych elektrowni, m.in. jedną w Kaliningradzie. 60 proc. akcji Inter RAO należy do RAO JES, 40 proc. zaś do Rosenergoatomu - operatora elektrowni jądrowych.
Zdaniem rosyjskich analityków za pakiet 25 proc. akcji spółki Francuzi zapłacą od 500 do 875 mln euro, jednak do transakcji nie dojdzie przed lipcem 2008 r., kiedy zakończony zostanie kolejny etap liberalizacji rosyjskiego rynku energii elektrycznej.
Oprócz Niemców i Francuzów w rosyjską elektroenergetykę chcą inwestować także Koreańczycy i Czesi. Tydzień temu koreańska firma Korean Electric Power Corporation poinformowała, że chce kupić mniejszościowy udział w spółce TGK-4 (zespół 26 elektrowni i 663 ciepłowni). Tą samą firmą zainteresowany jest także czeski potentat CEZ.