Górnictwo: ostra reakcja związków zawodowych...
fot: Andrzej Bęben/ARC
Związkowcy zapowiedzieli, że od poniedziałku (12 stycznia) rozpoczynają akcję protestacyjno-strajkową wywołaną rządowym planem naprawy kondycji Kompanii Węglowej
fot: Andrzej Bęben/ARC
Nie będzie marszu na Warszawę. Przynajmniej na razie. W piątek (9 stycznia) reprezentanci górniczych związków zawodowych nie przyjadą do stolicy na zaproszenie Wojciecha Kowalczyka, rządowego pełnomocnika ds. restrukturyzacji górnictwa. W zamian proponują, by to rząd przybył na Śląsk, by wspólnie móc wypracować program ratowania Kompanii Węglowej. Ten przedstawiony przez rząd związkowcy uważają za szkodliwy i bezwartościowy. W czwartek (8 stycznia) w Katowicach poinformowano o reaktywowaniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego.
Akcje strajkowe prowadzone w 4 kopalniach, które na mocy rządowego programu mają być zamknięte, wybuchły spontanicznie - podkreślali podczas specjalnej konferencji prasowej liderzy Solidarności, OPZZ, Forum Związków Zawodowych, Sierpnia 80, Kadry i Kontry.
- Nie my wywołaliśmy tą wojnę. Żaden górnik na Śląsku nie może czuć się bezpiecznie. To początek likwidacji w regionie górnictwa węgla kamiennego - alarmował Bogusław Ziętek, szef WZZ Sierpień 80.
- Likwidacja czterech kopalń wywołała spontaniczny protest - podkreślał Dariusz Potyrała, przewodniczący ZZG w Polsce.
Związkowcy zapowiedzieli, że od poniedziałku (12 stycznia) rozpoczynają akcję protestacyjno-strajkową wywołaną rządowym planem naprawy kondycji Kompanii Węglowej. Dominik Kolorz, lider śląsko-dąbrowskiej Solidarności, nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Tłumaczył to tym, że nie chcą by ktoś pokrzyżował im plany.
Wiadomo, że od piątku, we wszystkich kopalniach Kompanii Węglowej, prowadzone będą masówki. Przypomnijmy, że w czwartek po południu pod ziemią w kopalniach: Brzeszcze, Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy oraz Pokój protestowało już ponad tysiąc osób.
- Mamy pełne poparcie ze strony pracowników powierzchni - podali związkowi liderzy.
Rządowy plan dla KW przewodniczący Kolorz nazwał "kuriozalnym", gdyż jego istota sprowadza się jedynie na likwidacji kopalń, łamie standardy przyzwoitości i normalności. Przypomniał, że w ciągu wielu miesięcy rozmów z rządem w minionym roku ani Donald Tusk, ani Ewa Kopacz nie mówili o tym, że w grę będzie wchodziło zamykanie kopalń.
Ich likwidacja będzie bolesna w skutkach dla ludzi i dla regionu. Idzie o 30 tys. miejsc pracy - 10 tys. w czterech likwidowanych kopalniach plus generowanych w otoczeniu górnictwa. Związkowcy, podkreślili, nie zamierzają dopuścić do tego.
W piątek Komitet zamierza wystosować list otwarty do Donalda Tuska, by ten na forum europejskim zabiegał o zmiany w zasadach udzielania pomocy publicznej, niedostępnej lub bardzo ograniczonej dla górnictwa i hutnictwa. W opinii Dominika Kolorza wszyscy producenci węgla kamiennego dotują go w sposób pośredni lub bezpośredni. Podał, że w 2013 r. wartość takiej pomocy oscylowała wokół 90 mld dolarów.
Portal górniczy nettg.pl na bieżąco relacjonuje sytuację w ostatnich dniach, która zapanowała w branży. Przypomnijmy więc w skrócie, że rząd plan naprawczy dla ratowania istnienia Kompanii Węglowej zakłada m.in. likwidację 4 kopalń, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla 5,2 tys. zwalnianych. Cały program ma kosztować ok. 2,3 mld zł.