Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.39 PLN (-2.77%)

KGHM Polska Miedź S.A.

338.65 PLN (+0.49%)

ORLEN S.A.

140.30 PLN (+0.07%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.54 PLN (-3.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.50 PLN (-2.06%)

Enea S.A.

21.20 PLN (-3.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.85 PLN (-1.65%)

Złoto

4 730.70 USD (+0.66%)

Srebro

80.87 USD (+2.32%)

Ropa naftowa

101.29 USD (-1.20%)

Gaz ziemny

2.76 USD (-0.79%)

Miedź

6.30 USD (+2.90%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.39 PLN (-2.77%)

KGHM Polska Miedź S.A.

338.65 PLN (+0.49%)

ORLEN S.A.

140.30 PLN (+0.07%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.54 PLN (-3.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.50 PLN (-2.06%)

Enea S.A.

21.20 PLN (-3.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.85 PLN (-1.65%)

Złoto

4 730.70 USD (+0.66%)

Srebro

80.87 USD (+2.32%)

Ropa naftowa

101.29 USD (-1.20%)

Gaz ziemny

2.76 USD (-0.79%)

Miedź

6.30 USD (+2.90%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Góral z Pyrlandii

Na Śląsk zjechał z Jarocina. Do kopalni „Wesoła” przygnała go nadzieja na szybkie uzyskanie mieszkania. Ucieczką od codzienności pod ziemią stały się góry. Także po przejściu na emeryturę nie zerwał z tym upodobaniem.

Kazimierz Pawlak, zagadywany przez przyjaciół i lekarza o samopoczucie, zazwyczaj odpowiada: – Chodzę w góry.

– To może się pan cieszyć – zdumiewają się jego niebywałą życiową werwą stawiający podobne pytania.

– No, nie wiem, nie wiem, czy powinienem się cieszyć, bo źle sypiam – przekornie uśmiecha się wtedy pan Kazimierz. – Trudno spokojnie spać, gdy urzędników ZUS pewnie diabli biorą, że od 31 lat muszą wypłacać mi górniczą emeryturę – wyjaśnia żartobliwie.

Oszczędny, nie skąpy

W listopadzie Kazimierzowi Pawlakowi stuknie 87 lat. W swojej 40-letniej, zawodowej biografii ma 25 lat pracy pod ziemią w mysłowickiej kopalni „Lenin” (potem „Wesoła”, a dziś – „Mysłowice-Wesoła”). Zrazu przez 10 lat był tu elektrykiem, zaś – po zdaniu matury w Śląskich Zakładach Techniczno-Naukowych – wspinał się po kolejnych stopniach górniczego dozoru, do stanowiska kierownika Oddziału Elektrycznego. Przedtem – jeszcze w czasie wojny – pracował w Miejskich Zakładach Światła, Sił i Wodociągów w Jarocinie.

– Kiedy pytają mnie o pochodzenie, to odpowiadam, że wywodzę się z „Pyrlandii”. Złośliwi utożsamiają nawet Wielkopolan – przypisując im naturalne niby skąpstwo – ze Szkotami. Dla mnie Wielkopolan cechuje pracowitość, rzetelność i oszczędność. Myślę, że te wartości bardzo pomogły mi w adaptacji na Śląsku. Poznawałem go przez nowych przyjaciół, przeczytałem kilka książek... Ale przyznam, że pierwszy zjazd pod ziemię był dla mnie mocnym przeżyciem. Niewiele brakowało, żebym zrejterował – wspomina.

Po zasiedzeniu na Śląsku Kazimierz Pawlak rozkochał się w górach. Mogłoby się wydawać, że nie bez wpływu na tę fascynację miała jego żona, pochodząca z Żywca. Ale przed laty zbliżyły ich nie góry, lecz tyskie kino „Andromeda”, gdzie pracowała pani Anna.

– Byłem zapalonym kinomanem. W soboty, w niedziele, nawet po dyżurze w kopalni, musiałem pójść na seans. Tak się poznaliśmy – wspomina pan Kazimierz.

Z górami było inaczej. – W pracy, wiadomo, miewa się kolegów i zażyłych przyjaciół. Wśród nich był prezes Koła PTTK przy „Wesołej”. I on wciągnął mnie do chodzenia po górach – opowiada o początkach.
Przez 25 lat zawodowej aktywności Kazimierz Pawlak regularnie bywał w górach. Te wyprawy w Tatry – najpierw z metą w Poroninie, a następnie – w Zakopanem – były wówczas nazywane „rajdami leninowskimi”. „Leninowskimi” dlatego, że uczestniczyli w nich miłośnicy górskich wędrówek z największych polskich zakładów, którym patronował Lenin. Cóż, takie to były czasy, że każda postać aktywności musiała mieć „właściwe” konotacje.

Kazimierz Pawlak przemierzył wzdłuż i wszerz nie tylko większość tatrzańskich szlaków, ale też pasma Beskidów i Bieszczad.

Cisza, piękno...

– Góry są wspaniałe. Człowiek wchodzi na szczyt, spogląda we wszystkie strony i doznaje trudnych do opisania wrażeń. Te niesamowite widoki, ta cisza, to piękno krajobrazu... Przy okazji znajdzie się, a to grzybka, a to jeżyny. Góry uczą przy tym pokory wobec niespodzianek przyrody. Bywa, że we wrześniu można wyjść w szortach, a wracać w deszczu i śniegu – opowiada o swoich doświadczeniach.
Góral z „Pyrlandii” z satysfakcją prezentuje bogatą kolekcję zdobytych odznak PTTK, w tym tę specjalnie nobilitującą „Za wytrwałość”. I żałuje, że w tym roku był w górach tylko (!) pięć razy. Akurat wypadł mu wyjazd do gorących słowackich wód, na dwa tygodnie do Egiptu, a w sierpniu przez 3 tygodnie zadomowił się u syna, który ruszył w świat ze swoimi artystycznymi pracami w szkle.

Sprawne nogi

– Dawniej bywało, że w 11 godzin przemierzałem szlak z Kuźnic do Morskiego Oka, przez Murowaniec, Przełęcz Krzyżne, Dolinę Pięciu Stawów i Świstówkę. Teraz wypuszczam się już na te mniej wymagające, czyli obliczone na 5-6 godzin marszu. Zazwyczaj wyruszam z grupką przyjaciół. Oczywiście, nie pędzimy, lecz idziemy spacerkiem, z kilkoma przerwami na odpoczynek. Najchętniej jeździmy do Rajczy. Stamtąd wiodą cztery szlaki w Beskidy. Regularnie wybieramy się też do Zwardonia. Zatrzymujemy się w prywatnej kwaterze, wędrujemy po górach, a potem, przy piwie, do późna w nocy wspominamy, opowiadamy kawały... – mówi o tych wyprawach.

Kazimierz Pawlak cieszy się, że – mimo sędziwego wieku – dopisują mu nogi. Tę sprawność łączy z zaprawą w kopalni.

– Kiedy pracowałem w dozorze elektrycznym miałem pod opieką dwa oddziały. Oba prowadziły po dwie ściany. Człowiek musiał się więc trochę nalatać – wyjaśnia.

Wciąż potrzebny

Podeszły w latach miłośnik górskich wędrówek narzeka nie na zdrowie, lecz... na brak czasu. W „Mysłowicach-Wesołej” pozostaje aktywny w zarządach Komisji Emerytów i Rencistów przy ZZGwP i Komisji Seniorów SITG. Bierze też udział w działalności Związku Kombatantów. Dwa tygodnie temu zorganizował mikołowskim działkowcom wyjazd do Wrocławia. W programie zadbał o zwiedzenie „Ogrodu Japońskiego”, ogrodu botanicznego, „Panoramy Racławickiej” i spacer starówką.

– Cieszę się, że jestem jeszcze komuś potrzebny – zwierza się.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka. 

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.