Europejski sposób na Gazprom
Dziś Komisja oficjalnie ogłosi \"pakiet energetyczny\" - czyli projekt nowych regulacji dla unijnego rynku elektryczności i gazu. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów jest stworzenie mechanizmu, który ma zapobiec wykupywaniu europejskich sieci przesyłowych przez inwestorów, którzy mogą się kierować politycznymi, zamiast rynkowymi, intencjami – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Najczęściej wymienianym przykładem takiego inwestora jest rosyjski Gazprom, dlatego wspomniany mechanizm jest już w Brukseli nieoficjalnie nazywany \"klauzulą Gazpromu\". Ale mogą się o nią rozbić także inne firmy, np. przedsiębiorstwa z Arabii Saudyjskiej powiązane z panująca tam rodziną królewską.
Bruksela znalazła furtkę całkowicie zgodną z europejskim prawem konkurencji. - W projekcie nowego prawa pojawi się zapis stwierdzający, że żaden nabywca \"strategicznych elementów infrastruktury energetycznej\", czyli właśnie sieci przesyłowych, nie może mieć związku z wydobyciem gazu lub produkcją elektryczności. Gazprom nie spełnia tego warunku.
Dodatkowo \"klauzula Gazpromu\" ma odwoływać się do zasady wzajemności: UE chce traktować firmy z państw trzecich tak samo, jak władze tych państw traktują przedsiębiorstwa europejskie. Tymczasem w ostatnich kilkunastu miesiącach wiele firm energetycznych miało w Rosji kłopoty.
Proponowana przez Komisję radykalna reforma unijnego rynku energetycznego może sprawić kłopoty także niektórym europejskim rządom i firmom. Zasada oddzielenia produkcji energii od jej dystrybucji będzie dotyczyć wszystkich.
Nowe wymogi Komisji dotyczące rynku elektrycznego spełnia tylko 11 państw UE, w tym Polska, w przypadku gazu przesył oddzieliło od wydobycia tylko siedem krajów.
W środę Komisja przedstawi też projekt utworzenia nowej unijnej agencji ds. energii, która - to nowość - przejęłaby część uprawnień narodowych regulatorów (choć na razie tylko w tych sprawach, które dotyczą transgranicznego przesyłu energii).