Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.39 PLN (-2.77%)

KGHM Polska Miedź S.A.

338.65 PLN (+0.49%)

ORLEN S.A.

140.30 PLN (+0.07%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.54 PLN (-3.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.50 PLN (-2.06%)

Enea S.A.

21.20 PLN (-3.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.85 PLN (-1.65%)

Złoto

4 730.70 USD (+0.66%)

Srebro

81.02 USD (+2.51%)

Ropa naftowa

101.25 USD (-1.26%)

Gaz ziemny

2.74 USD (-1.26%)

Miedź

6.29 USD (+2.88%)

Węgiel kamienny

111.15 USD (+2.44%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.39 PLN (-2.77%)

KGHM Polska Miedź S.A.

338.65 PLN (+0.49%)

ORLEN S.A.

140.30 PLN (+0.07%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.54 PLN (-3.48%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.50 PLN (-2.06%)

Enea S.A.

21.20 PLN (-3.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.85 PLN (-1.65%)

Złoto

4 730.70 USD (+0.66%)

Srebro

81.02 USD (+2.51%)

Ropa naftowa

101.25 USD (-1.26%)

Gaz ziemny

2.74 USD (-1.26%)

Miedź

6.29 USD (+2.88%)

Węgiel kamienny

111.15 USD (+2.44%)

Eskadry wokół żyrandola

Kiedy Bronisław Sieradzy otwiera rano oczy, nad głową ma kilka eskadr samolotów. Każdy z tych modeli wyszedł spod jego ręki. Każdy jest inny. Wokół żyrandola unosi się cała historia światowego lotnictwa, począwszy od najstarszych, na najnowszych replikach skończywszy.

Sieradzy nie potrafi wyjaśnić, skąd wzięła się u niego fascynacja lotnictwem. Z przymrużeniem oka napomyka o wspomnieniach ciotki-staruszki o nieznanym mu, dalekim krewnym, który przed kilkudziesięciu laty był pilotem myśliwskim Luftwaffe. Powabowi skrzydeł uległ już jako uczeń szkoły podstawowej. Zamiast dropsów – jak koledzy – kupował w kioskach „Ruchu” modele samolotów. Kilka lat później ta miłość spowodowała, że 19-latek z Siemianowic postanowił wstąpić po maturze do Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie.

Lekarski pogrom


– Oczka rekrutacyjnego sita naprawdę przypominały biblijne ucho igielne. Zasadniczy przesiew nastąpił w dęblińskim Szpitalu Lotniczym. Przed tutejszymi lekarzami stawiło się 3 tys. chłopaków z całej Polski. Wszyscy ze zdrowotną kategorią A, orzeczoną w komisjach poborowych, a więc – można by powiedzieć – młodzieńcy zdrowi jak konie. Tymczasem po skrupulatnych, specjalistycznych badaniach – obejmujących m.in. stopień asymilacji do różnicy ciśnień – pozytywnie przeszło je raptem 300. W zderzeniu z tym lekarskim pogromem późniejszy egzamin wstępny do szkoły oficerskiej – wymagano zwłaszcza znajomości matematyki, fizyki i języków obcych – był już niemal fraszką. Na pierwszy rok studiów zostało przyjętych 100 słuchaczy. Znalazłem się w tej setce szczęśliwców – wspomina 47-letni dziś Bronisław Sieradzy.

Przestworzy posmakował jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego. W poprzedzające go wakacje – staraniem dęblińskiej szkoły – przeszedł dwumiesięczny kurs pilotażu na sportowo-akrobatycznych samolotach ZLIN-42 na lotnisku w Rudnikach koło Częstochowy. Później, już jako student Szkoły Orląt, latał w Tomaszowie Mazowieckim na szkolno-treningowych odrzutowcach ISKRA TS-11. Na obu maszynach wylatał łącznie kilkadziesiąt godzin. Zrazu z instruktorami, a następnie – już samodzielnie.

Mali ludzie, przyziemne problemy...

– Latanie to nieprawdopodobnie trudne do opisania uczucie. Z góry wszystko jest takie małe – domy, samochody, ludzie... Malutkie, przyziemne i odległe wydają się też pozostawione na ziemi problemy. Wśród lotników istnieje powiedzenie, że maszynę prowadzi się... dupą. Pewnie nie jest ono zbyt eleganckie, ale chodzi o to, że pilot musi zespolić się z samolotem w jeden organizm, musi go czuć, musi go sobie podporządkować, musi z wyprzedzeniem reagować na jego zachowania w ustawicznie zmieniających się warunkach – opowiada o swoich wrażeniach z czasów, kiedy trzymał w dłoniach drążek sterowy.

Jednak Bronisław Sieradzy nie dotrwał do ceremonii namaszczenia generalską szablą i przypięcia do pagonów oficerskich gwiazdek. Po dwóch latach studiów porzucił lotniczy mundur.

Odstręczająca polityka

– Chciałem latać. Kochałem to. Tymczasem był początek lat 80. Do szkoły coraz natarczywiej wkraczała polityka. Obrzydło mi sprowadzanie słuchaczy do roli penitentów, spowiadających się politrukowi z posiadania rodziny za granicą. Burzyłem się – wtedy „kręciłem” już z obecną żoną – że o zgodę na ślub musiałbym zabiegać u dowódcy szkoły – wyjaśnia powody rozstania z dęblińską uczelnią.

Wylądował... pod ziemią. Ściślej biorąc – w Ruchu Rozalia kopalni „Siemianowice”. Ale kiedy schyłek „Rozalki” był już widoczny gołym okiem – w 1995 r. przeniósł się do kopalni „Wujek”. No, i jednocześnie wrócił do szkół – najpierw do Technikum Górniczego, a następnie do Akademii Górniczo-Hutniczej. W siemianowickim zakładzie zaczynał od górnika-maszynisty i dysponenta w przewozie. Wraz z uzyskaniem inżynierskiego dyplomu awansował w górniczym dozorze. Od sześciu lat Bronisław Sieradzy pełni w „Wujku” rolę nadsztygara BHP ds. górniczych. Kilka tygodni temu świętował w tym zakładzie swoją 25. Barbórkę.

Papierowa flota

Wraz ze zmianą profesji nie wyzbył się jednak miłości do skrzydeł. Tyle tylko, że nie zasiada już za sterowym drążkiem w kabinie samolotu, lecz w domowej, modelarskiej pracowni. Wokół żyrandola nad jego głową „krąży” już przeszło 100 – wycyzelowanych w papierze – miniaturek aparatów powietrznych. W tych eskadrach pod sufitem jest zarazem cała historia światowego lotnictwa. Jest więc m.in. parowy w zamyśle samolot Możajskiego – admirała carskiej floty z końca XIX wieku, który nigdy nie uniósł się w powietrze, jest angielski trójpłatowiec sopwith z okresu I wojny światowej, są późniejsze niemieckie messerschmitty, angielskie spitfire’y, radzieckie MIG-i, amerykańskie hellcaty i mustangi, są modele najnowszych maszyn wojskowych i cywilnych, słowem – jest wszystko to, co kiedykolwiek wzleciało w przestworza.

O ile prawdziwy samolot czuło się tyłkiem, każdym nerwem ciała, to do budowania ich modeli – jak mówi Sieradzy – potrzebne są palce chirurga i doprawdy święta cierpliwość.

Liczy się każdy detal

– W tej zabawie liczy się dbałość o każdy detal. Traktuję ją jako ucieczkę od codzienności, formę wypoczynku, relaks po pracy w kopalni. Bywa, że przez kilka tygodni nie znajduję chwili czasu, aby przysiąść przynajmniej na pół godziny, ale bywa też – zwłaszcza w weekendy i urlopy – że mogę przesiedzieć nad budową kolejnego modelu po kilka godzin – mówi Bronisław Sieradzy.
Nikogo nie epatuje swoimi „cackami”, nie uczestniczy w modelarskich konkursach. Oprócz domowników jego papierowe eskadry ogląda tylko wąski krąg przyjaciół.
Z perspektywy własnej biografii Sieradzy dostrzega wyraźne podobieństwa między profesjami pilota i górnika. – Jednemu i drugiemu nie wolno popełnić błędu. Za fałszywy ruch obaj płacą najwyższą cenę – porównuje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka. 

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.