Dziewczyna ze Śląska da sobie radę w życiu

Krystyna loska DZ

fot: DZ

fot: DZ

Rozmowa z Krystyną Loską, popularną prezenterką telewizyjną pochodzącą ze Śląska, tyszanką, ikoną polskiej telewizji publicznej. Pracę w TV rozpoczęła na Śląsku w latach 50. XX wieku. Po 10 latach przeniosła się do Warszawy. Jako spikerka zasłynęła umiejętnością przedstawienia z pamięci programu na cały dzień. Powszechnie była uważana za osobę przynoszącą szczęście polskiej reprezentacji piłkarskiej.

Anna Zych, \"Trybuna Górnicza\": Z czym kojarzy się Pani młodość spędzona na Śląsku?
Krystyna Loska:

- Przede wszystkim ze wspaniałym Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie. Trafiłam tam na fantastycznych wykładowców i nauczycieli. Ale to już było tak dawno... Czuję się ze Śląskiem bardzo mocno związana. Jako ciekawostkę powiem pani, że na ten temat studentka ze Śląska napisała nawet pracę dyplomową!

W dzieciństwie posługiwała się Pani gwarą?
- Oczywiście, ale w naszym domu nie mówiło się taką czystą gwarą śląską. Jeśli jednak musiałam się dogadać z kimś z sąsiadów, to płynnie przechodziłam na gwarę. Zresztą do dnia dzisiejszego nie mam z mówieniem gwarą najmniejszych problemów. Porozumiem się z każdym rdzennym Ślązakiem.

Często odwiedza Pani rodzinne strony?
- Obecnie troszkę rzadziej, niż jeszcze kilka lat temu. Regularnie przyjeżdżam na uroczystości rodzinne, ale niestety coraz częściej na uroczystości o smutnym charakterze, wiążące się z pożegnaniem przyjaciół i bliskich. Jeżdżę też w Beskidy, najczęściej do Brennej, gdzie spędzam czas wraz z rodziną. Ze Śląskiem jestem w stałym kontakcie, a Śląsk odwiedza również mnie w Warszawie. Nić wiążąca mnie z rodzinnym regionem nigdy się nie zerwała.

Obraz regionu odbiega bardzo od Pani wspomnień z dzieciństwa i młodości?
- Oczywiście że tak, ale bardzo się z tego cieszę, że Śląsk się rozwija. Muszę też pani powiedzieć, że należę do działającego w Warszawie Związku Ślązaków. Często się spotykamy, organizujemy regionalne uroczystości.

Jest Pani uzdolniona muzycznie, grywała Pani na akordeonie. Czy w repertuarze były śląskie melodie?
- Zaczynałam swoją przygodę z muzyką od gry na pianinie, ale ponieważ chciałam przygrywać do wspólnego śpiewu także przy ogniskach, które były w czasach mojej młodości bardzo popularne, ojciec kupił mi akordeon. Grałam również na organach w tyskim kościele. Do dziś najmilej wspominam piosenkę „Szła dzieweczka”. Przyznam się, że gram na akordeonie do dzisiaj, ale teraz tylko wtedy, gdy nikt nie słyszy.

Czy przeprowadzka z Tychów do Warszawy była trudnym momentem w pani życiu?
- Nie, przeprowadzka przebiegała bardzo łagodnie, ponieważ ja już byłam w kontakcie z koleżankami z Warszawy, a mąż pracował w Państwowej Radzie Górnictwa. Zmiana była więc bardzo płynna.

Śląsk to rodzinne ciepło i otwartość na ludzi. W Warszawie było podobnie?
- Jeśli podchodzi się do kogoś, nawet do kogoś, kto jest zamknięty, z otwartym sercem i szczerością, to ten ktoś otrzymane uczucia odwzajemnia i też się otwiera. Mogę powiedzieć, że Warszawa odpłaciła mi sercem.

Życie zawodowe Pani męża związane było także z górnictwem.
- Mąż przez 16 lat był kierownikiem robót górniczych w kopalni „Ziemowit”. Mieszkałam w Hołdunowie w pobliżu kopalni. W Barbórki orkiestry górnicze grały pod moimi oknami. Po latach, podczas pracy miałam wielką przyjemność, gdy na estradzie zapowiadałam występy górniczych kapel i zespołów.

Podczas swojej warszawskiej kariery zadziwiała Pani swoją pracowitością.
- Tak, ta pracowitość jest charakterystyczna dla kobiet ze Śląska. To cecha jest znana i podziwiana w całej Polsce. Wiadomo, jak dziewczyna ze Śląska, to sobie da radę w życiu.

Rozmawiała: Anna Zych

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicze orkiestry dęte (i nie tylko) zagrają w Rudzie Śląskiej

W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Ruda Śląska po raz 25. rozbrzmi muzyką orkiestr dętych. Jubileuszowa edycja Festiwalu Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła odbędzie się w Parku Kozioła w dzielnicy Ruda, a gwiazdą wydarzenia będzie piosenkarka Teresa Werner.

Zaćmienie Słońca na górniczej hałdzie. Takie rzeczy tylko na Górnym Śląsku

Wyjątkowe zjawiska astronomiczne, w wyjątkowym miejscu. Zaćmienie Słońca i rój Perseidów będzie można obserwować z wielkiej górniczej hałdy w Łaziskach Górnych. Będzie specjalistyczny sprzęt, a o tych wyjątkowych zjawiskach opowiedzą astronomowie.

Hutnicze pożegnanie lata na Śląsku. Jedna banka, dwa muzea, sześć hut

Ostatnia niedziela wakacji na Górnym Śląsku upłynie pod znakiem industrialnej tradycji. Muzeum Hutnictwa w Chorzowie i Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach, we współpracy z Tramwajami Śląskimi, zapraszają na drugą edycję wydarzenia „HUTBANA. Hutnicze pożegnanie lata” – połączone zwiedzanie dwóch muzeów, pokaz pracy historycznych maszyn i przejazd zabytkowym tramwajem z opowieściami o hutach, miastach i ludziach regionu.

OFF Festival 2026 nie zawiódł. Weterani i debiutanci porwali publiczność

19. edycja OFF Festivalu pełna była eklektycznych brzmień – od punka, rapu i elektroniki, po jazz, metal, noise czy folk. W Katowicach legendarne zespoły po raz kolejny zagrały ramię w ramię z obiecującymi debiutantami.