Dużo zawdzięczam kolegom ze związku

Rozmowa z  Damianem Jonakiem, młodzieżowym mistrzem świata WBC

W lutym 2006 roku rozpoczął Pan karierę w boksie zawodowym. Nie żałuje Pan tej decyzji? Na ringu amatorskim miał Pan jeszcze wiele do zdobycia, brązowy medal Mistrzostw Europy Juniorów w kategorii 67 kg to była zapowiedź wielkich sukcesów. Ze 168 walk amatorskich wygranych było 153. Nie szkoda było przerwać tej dobrej passy?


Podpisując kontrakt z grupą KnockOut Promotions dobrze przemyślałem swoje odejście ze sportu amatorskiego. Jak na dwa lata w boksie zawodowym mam także dużo sukcesów. W ubiegłym roku obroniłem tytuł Młodzieżowego Mistrza Świata WBC, który wywalczyłem w 2007 roku. W rankingu World Boxing Council zajmuję 27. miejsce, przesunąłem się na tej liście o 10 punktów. Mam za sobą 16 wygranych walk, z czego 11 zakończonych przed czasem. Zwyciężałem nie tylko w Polsce, ale także na ringach zagranicznych, w USA, Niemczech, Austrii. Dobrą formę zawdzięczam nie tylko sobie, ale także mojemu trenerowi. Od dawna, czyli jeszcze od czasów, gdy byłem zawodnikiem Imexu Jastrzębie, pracuję pod okiem Fiodora Łapina.

Z kim Pan się zmierzy na ringu w najbliższych miesiącach 2009 roku?

Jeszcze nie wiem, kto będzie moim przeciwnikiem. Decyzje nie zapadły. Bardzo bym chciał walczyć na gali boksu zawodowego w Gdańsku z okazji rocznicy „Solidarności”. Należę do tego związku od czasu mojej pracy w kopalni „Makoszowy”. Dużo zawdzięczam Markowi Klementowskiemu i innym kolegom z „Solidarności”.

Jest Pan pierwszą pięścią „Solidarności”, jak mawiają Pańscy koledzy. Za promowanie związku został Pan uhonorowany symboliczną lampką górniczą. To chyba oznacza, że ma Pan dług wdzięczności wobec NSZZ „Solidarność”?

Nie traktuję tego w takich kategoriach. Jeżeli gala bokserska w Gdańsku dojdzie do skutku, to będzie także mój sukces. A jeśli będę podczas niej walczył i wygram, to będzie dla mnie zaszczyt i kolejne powody do satysfakcji.

Za Panem ciężki rok, czy leniuchował pan choć trochę w okresie świąteczno-noworocznym?

Cały czas intensywnie trenuję i nie narzekam, bo lubię walczyć. Na święta miałem krótką przerwę w normalnych zajęciach. Nie baluję w karnawale, unikam wielkich zabaw. Sylwestra spędziłem w kameralnym gronie, na prywatce u jednego z moich przyjaciół bokserów, oczywiście w towarzystwie żony.

Podczas tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy licytowano rękawice bokserskie z Pańskim autografem. Kilka miesięcy wcześniej była aukcja koszulek „Solidarności” z podpisami bokserów uczestniczących w zabrzańskiej gali. W ubiegłym roku wspierał Pan dwie fundacje – imienia Grzegorza Kolosy i „Serdeczni”, obdarowywał Dom Dziecka nr 2 w Bytomiu, odwiedzał szkoły. Lubi Pan dzieci, czy miękkie serce jest elementem wizerunkowej kampanii światowego boksera?

Uważam, że jak ktoś coś osiągnął, to powinien się podzielić tym sukcesem z innymi. Dzieci własnych jeszcze nie mam, ale bardzo je lubię i mam nadzieję, że może w tym roku zostanę ojcem. Moja działalność charytatywna rozwija się spontanicznie od mojego ślubu. Razem z żoną uznaliśmy, że szkoda pieniędzy na kwiaty, które szybko zwiędną. Poprosiliśmy naszych weselnych gości, by zamiast bukietów podarowali nam przybory szkolne. Zebrało się tego sporo. Plecaki, zeszyty, farbki, kredki i inne uczniowskie akcesoria podarowaliśmy wychowankom Domu Dziecka nr 2 w Bytomiu. Chodząc do szkół, zachęcam dzieci do uprawiania sportu, ponieważ to na pewno lepsze, niż siedzenie przed telewizorem.

Podobno judo było na pierwszym miejscu Pana sportowych zainteresowań w dzieciństwie? Czy to prawda?

Miałem sześć lat, gdy przyjechałem na Śląsk z rodzicami z Włoszczowej. Ojciec dostał pracę w kopalni „Halemba”. Zapisał mnie na judo, ponieważ w pobliżu domu niczego innego ze sportów walki nie było. Po roku porzuciłem judo dla boksu. Od 10. roku życia regularnie trenuję. Jestem wychowankiem Szombierek-Bytom. Pierwsze kroki na ringu stawiałem pod okiem Mariana Łagockiego i Marka Okroskowicza, który obecnie jest pierwszym trenerem kadry juniorów i asystentem pierwszego trenera kadry seniorów.

Damian Jonak, bokser zawodowy,  były pracownik kopalni „Makoszowy”. Dwukrotny młodzieżowy mistrz Polski wagi lekkośredniej, brązowy medalista ME juniorów w kategorii 67 kg.
W 2006 roku rozpoczął karierę w boksie zawodowym. 26 maja 2007 r. w katowickim „Spodku” wywalczył pas i tytuł młodzieżoweg o mistrza świata federacji WBC i jak dotychczas nie dał sobie go odebrać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.