Donbas zainwestuje w koksownię w Częstochowie
Od stycznia 2008 roku ta najbardziej szkodliwa dla środowiska część huty zacznie funkcjonować jako samodzielna firma – napisała „Gazeta Wyborcza”. Z czterech baterii, które miała koksownia, do dzisiaj pracują tylko dwie. Jedna z nich, zbudowana pół wieku temu, jest w katastrofalnym stanie. Pracownicy zdawali sobie sprawę, że bez inwestycji koksownię czeka techniczna śmierć. Zastanawiali się, czy Donbas ma interes, by inwestować w naszą koksownię, skoro posiada drugą w Alczewsku. Częstochowska produkuje koks i gaz. Tego pierwszego potrzebował wielki piec, ale parę lat temu został wygaszony, koks jest więc sprzedawany. Zaś zapotrzebowanie huty na niezbędny w procesie technologicznym gaz okazuje się dużo większe niż możliwości koksowni.
Donbas długo się wahał: likwidować czy inwestować? Zwyciężyła opcja utrzymania koksowni jako samodzielnego przedsiębiorstwa. Pomysł nie jest nowy. To samo sugerowała firma konsultingowa Roland Berger & Partners, gdy parę lat temu zastanawiano się nad przyszłością huty. Ukraińcy wzięli pod uwagę dobre rokowania dla rynku koksu. Program rozwoju koksowni uzgodnili z bankami, które sfinansują inwestycję.
- Samodzielna spółka ruszy od stycznia. Będzie bezpieczna dla środowiska i ze zdecydowanie lepszymi warunkami pracy - zapowiada prezes nowej koksowni Tadeusz Wenecki (szefował m.in. Hucie Szopienice i Zakładom Koksowniczym Przyjaźń, potem objął stanowisko prezesa Towarzystwa Finansowego Silesia - właściciela Huty Stali Częstochowa).
Donbas musi położyć nacisk na ochronę przyrody. Nie dlatego, że koksownia leży w otulinie parku krajobrazowego Orlich Gniazd, bo otulina chroniona nie jest. Chodzi o sąsiedztwo z ostoją olsztyńsko-mirowską - terenem, na którym występuje wiele rzadkich i zagrożonych gatunków roślin i ptaków, zgłoszonym do unijnego programu ochrony \"Natura 2000\". To stawia przed inwestorem szczególne wymagania.
Inwestycje będą prowadzone etapami. Na wiosnę ma się zacząć budowa nowej baterii koksowniczej, która zastąpi tę w najgorszym stanie. Prace potrwają półtora roku, ich koszt to ponad 100 mln zł. Druga bateria będzie utrzymana do czasu, gdy koksownia zgromadzi środki na jej odtworzenie.
Donbas ocenia, że nowa bateria będzie wytwarzała 390 tys. ton koksu (obecnie zakład produkuje rocznie 330 tys. ton). Po zmodernizowaniu produkcja ma wynieść 750 tys. ton.
- Koks może być eksportowany na Wschód i na Zachód (Donbas ma deficyt koksu na Ukrainie) - tam, gdzie będą lepsze ceny. Negocjujemy także z Polskim Koksem; aktualnie wysyła on 4 mln ton koksu na rynki światowe i deklaruje, że nasze 400 tys. ton, a w perspektywie i więcej, też jest w stanie sprzedać w kontraktach długoterminowych - twierdzi Wenecki.
Majątek koksowni zostanie wniesiony do nowej spółki, przejmie ona też większość załogi. Nowa koksownia zatrudni blisko 330 osób, które zatrzymają wszystkie gwarancje hutniczego pakietu socjalnego. Donbas deklaruje, że z czasem mogą się pojawić nowe miejsca pracy, bo wielu obecnych pracowników jest w wieku przedemerytalnym. Zdaniem ukraińskiego inwestora to szansa dla absolwentów Politechniki Częstochowskiej.