Prezydent Katowic, Piotr Uszok do 1994 roku pracował w kopalni „Murcki”. Uważa, że pomiędzy pracą w górnictwie a pracą prezydenta miasta jest wiele cech wspólnych, takich jak umiejętność szybkiego i trafnego podejmowania decyzji, zdolność działania w stresie i pod presją czasu oraz odpowiedzialność za zespół, w którym się działa. Uszok w 1980 roku obronił dyplom na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki i Elektroniki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W „Murckach” pracował kolejno jako sztygar zmianowy, sztygar oddziałowy oraz nadsztygar ds. urządzeń elektrycznych. W 1990 roku został wybrany radnym Rady Miasta Katowice. Prezydentem Katowic jest od 1998 roku.
– Lata, które przepracowałem na kopalni wiele mnie nauczyły. Praca prezydenta miasta wymaga silnego charakteru, bez którego nie można również stać się dobrym górnikiem. Moje doświadczenia z kopalni miały również wpływ na moje życie osobiste, a moi bliscy z pewnością mogą potwierdzić, że na pierwszym planie stawiam odpowiedzialność, której istotę pojąłem pracując w górnictwie - twierdzi.
Uczy żelaznej dyscypliny
Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca, żałuje, że w stojącym na węglu Zagłębiu Dąbrowskim pozostała już zaledwie jedna, niewielka kopalnia. W 1983 roku ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zaraz potem rozpoczął pracę w charakterze pracownika dozoru technicznego w kopalni „Porąbka-Klimontów”. Z wyboru załogi kopalni został członkiem Rady Pracowniczej Dąbrowskiego Gwarectwa Węglowego. Z górnictwa odszedł – wraz z kilkoma innymi nadsztygarami – w 1990 roku, protestując przeciwko wprowadzanej w życie transformacji przemysłu wydobywczego.
– Górnicze doświadczenie jest niezwykle przydatne w codzienności prezydenta miasta. Kopalnia, podobnie jak wojsko, uczy żelaznej dyscypliny. Tam odpowiada się za ludzi, ich bezpieczeństwo i olbrzymi majątek zakładu. Tam w każdej chwili może zajść sytuacja, prowokująca do podejmowania szybkich i kluczowych decyzji, szczególnie podczas poważnych awarii. Wiele takich chwil przeżywałem, pracując w dozorze energo-maszynowym. Kopalnia wreszcie kształtuje ludzkie charaktery. Taki właśnie charakter był mi potrzebny, gdy odchodziłem z kopalni „Porąbka-Klimontów”, w akcie protestu przeciwko krzywdzącym górniczy stan reformom. Dziś okazuje się, że miałem rację – opowiada.
Szacunek dla ludzi
Aż 17 lat w kopalni „Katowice” przepracował jeden z najdłużej urzędujących prezydentów – Marek Kopel. Do gabinetu w urzędzie miasta w Chorzowie przeniósł się w 1991 roku wprost z kopalni, gdzie pracował na stanowisku starszego inspektora ds. przygotowania produkcji i postępu technicznego.
– Moja praca polegała na sporządzaniu dokumentacji wyrobisk górniczych i planowania ruchu, czyli pionów eksploatacji górniczej. Wymagało to częstej obecności w wyrobiskach górniczych. W pracy prezydenta przydaje się umiejętność planowania działań, jako rzecz niezbędna dla osiągnięcia sukcesu. Planowanie na kopalni, to także przewidywanie zagrożeń w przyszłej eksploatacji, to prawie tak jak w przypadku planowania zmian w funkcjonowaniu instytucji samorządowych. Praca w kopalni nauczyła mnie także dyscypliny i szacunku dla ludzi ciężko pracujących - mówi.
Dół wymaga odwagi
Przez długie lata, aż do emerytury, z kopalnią „Bielszowice” związany był Andrzej Stania, prezydent Rudy Śląskiej. Pracował 25 lat pod ziemią. Z wykształcenia jest inżynierem górnikiem . W dozorze kopalni doszedł do stanowiska głównego inżyniera ds. BHP. – Praca w górnictwie wymaga odwagi, podobnie jak odwagi wymaga naprawianie życia publicznego niekonwencjonalnymi metodami. Górnictwo nauczyło mnie, że można realizować rzeczy na pierwszy rzut oka niemożliwe do wykonania. Wpoiło mi, że w przypadku wystąpienia problemu, należy go rozwiązywać od razu, bez zbędnej zwłoki. Kopalnia przekonała mnie o tym, że nic nie dzieje się nagle, zawsze są sygnały ostrzegawcze, które muszą być właściwie odczytane. Ponadto, oceniając sytuację w mieście, nie opieram się wyłącznie na statystykach, które nie mówią prawdy. Ważne jest to, żeby ludzie rozumieli, dlaczego coś trzeba zrobić. Dla prezydenta górniczego miasta praca i doświadczenie w tej branży jest wielkim skarbem. Prezydenturę traktuję jako służbę mieszkańcom, a żeby im dobrze służyć, trzeba rozumieć ich problemy.
Andrzej Stania przy wielu okazjach podkreśla, że najboleśniejszym doświadczeniem podczas sprawowania obecnej funkcji była dla niego katastrofa w kopalni „Halemba”, do której doszło 21 listopada 2006 roku.
Zdobyte umiejętności procentują
Prezydent Tychów, Andrzej Dziuba jest absolwentem Wydziału Górniczego Politechniki Wrocławskiej. W latach 1980–1992 pracował w kopalni „Ziemowit”- najpierw w charakterze nadgórnika, potem kolejno na stanowiskach: nadsztygara, głównego specjalisty do spraw tąpań, obudowy i kierowania stropem oraz głównego inżyniera do spraw inwestycji. W 1992 r. przeszedł do firmy Scharf, wyspecjalizowanej w produkcji systemów transportowych dla przemysłu górniczego. W sumie jego przygoda z górnictwem trwała dwadzieścia lat.
– Ten okres mojego życia bardzo mile wspominam. Praca w kopalni i przemyśle węglowym ukształtowała mój charakter. Nauczyła mnie, w jaki sposób radzić sobie w sytuacjach ekstremalnych i kryzysowych. Teraz, gdy przyszło mi pełnić funkcję prezydenta Tychów, zabrane doświadczenia procentują – podkreśla Dziuba.
– Podzielam opinię prof. Jerzego Buzka w kwestii utrzymania przemysłu węglowego jako gwaranta bezpieczeństwa energetycznego. Podziwiam też zaangażowanie, z jakim zabiega o środki europejskie na budowę instalacji CCS – dodaje. Andrzej Dziuba opowiada się za inwestowaniem w rozwój górnictwa, gdyż – jak sam powiada – węgiel jest naszym narodowym bogactwem i należy nim umiejętnie gospodarować.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.