Dla prezydenta doświadczenie górnicze jest skarbem

Nie jest ich wielu. Jedynie kilku prezydentów miast naszego regionu było związanych zawodowo z górnictwem. Kopalnia nauczyła ich ciężkiej pracy, dyscypliny i szacunku dla ludzi. Wszyscy zgodnie twierdzą, że te wartości przydają im się nie tylko na obecnych stanowiskach, ale także w codziennym życiu. „Trybunie Górniczej” udało się dotrzeć do pięciu z nich. Swoimi refleksjami dotyczącymi pracy w kopalniach Śląska i Zagłębia podzielili się z nami Piotr Uszok, Kazimierz Górski, Marek Kopel, Andrzej Stania i Andrzej Dziuba.

Prezydent Katowic, Piotr Uszok do 1994 roku pracował w kopalni „Murcki”. Uważa, że pomiędzy pracą w górnictwie a pracą prezydenta miasta jest wiele cech wspólnych, takich jak umiejętność szybkiego i trafnego podejmowania decyzji, zdolność działania w stresie i pod presją czasu oraz odpowiedzialność za zespół, w którym się działa. Uszok w 1980 roku obronił dyplom na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki i Elektroniki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W „Murckach” pracował kolejno jako sztygar zmianowy, sztygar oddziałowy oraz nadsztygar ds. urządzeń elektrycznych. W 1990 roku został wybrany radnym Rady Miasta Katowice. Prezydentem Katowic jest od 1998 roku.

– Lata, które przepracowałem na kopalni wiele mnie nauczyły. Praca prezydenta miasta wymaga silnego charakteru, bez którego nie można również stać się dobrym górnikiem. Moje doświadczenia z kopalni miały również wpływ na moje życie osobiste, a moi bliscy z pewnością mogą potwierdzić, że na pierwszym planie stawiam odpowiedzialność, której istotę pojąłem pracując w górnictwie - twierdzi.

Uczy żelaznej dyscypliny

Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca, żałuje, że w stojącym na węglu Zagłębiu Dąbrowskim pozostała już zaledwie jedna, niewielka kopalnia. W 1983 roku ukończył studia na Wydziale Mechanicznym Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zaraz potem rozpoczął pracę w charakterze pracownika dozoru technicznego w kopalni „Porąbka-Klimontów”. Z wyboru załogi kopalni został członkiem Rady Pracowniczej Dąbrowskiego Gwarectwa Węglowego. Z górnictwa odszedł – wraz z kilkoma innymi nadsztygarami – w 1990 roku, protestując przeciwko wprowadzanej w życie transformacji przemysłu wydobywczego.

– Górnicze doświadczenie jest niezwykle przydatne w codzienności prezydenta miasta. Kopalnia, podobnie jak wojsko, uczy żelaznej dyscypliny. Tam odpowiada się za ludzi, ich bezpieczeństwo i olbrzymi majątek zakładu. Tam w każdej chwili może zajść sytuacja, prowokująca do podejmowania szybkich i kluczowych decyzji, szczególnie podczas poważnych awarii. Wiele takich chwil przeżywałem, pracując w dozorze energo-maszynowym. Kopalnia wreszcie kształtuje ludzkie charaktery. Taki właśnie charakter był mi potrzebny, gdy odchodziłem z kopalni „Porąbka-Klimontów”, w akcie protestu przeciwko krzywdzącym górniczy stan reformom. Dziś okazuje się, że miałem rację – opowiada.

Szacunek dla ludzi

Aż 17 lat w kopalni „Katowice” przepracował jeden z najdłużej urzędujących prezydentów – Marek Kopel. Do gabinetu w urzędzie miasta w Chorzowie przeniósł się w 1991 roku wprost z kopalni, gdzie pracował na stanowisku starszego inspektora ds. przygotowania produkcji i postępu technicznego.

– Moja praca polegała na sporządzaniu dokumentacji wyrobisk górniczych i planowania ruchu, czyli pionów eksploatacji górniczej. Wymagało to częstej obecności w wyrobiskach górniczych. W pracy prezydenta przydaje się umiejętność planowania działań, jako rzecz niezbędna dla osiągnięcia sukcesu. Planowanie na kopalni, to także przewidywanie zagrożeń w przyszłej eksploatacji, to prawie tak jak w przypadku planowania zmian w funkcjonowaniu instytucji samorządowych. Praca w kopalni nauczyła mnie także dyscypliny i szacunku dla ludzi ciężko pracujących - mówi.

Dół wymaga odwagi

Przez długie lata, aż do emerytury, z kopalnią „Bielszowice” związany był Andrzej Stania, prezydent Rudy Śląskiej. Pracował 25 lat pod ziemią. Z wykształcenia jest inżynierem górnikiem . W dozorze kopalni doszedł do stanowiska głównego inżyniera ds. BHP. – Praca w górnictwie wymaga odwagi, podobnie jak odwagi wymaga naprawianie życia publicznego niekonwencjonalnymi metodami. Górnictwo nauczyło mnie, że można realizować rzeczy na pierwszy rzut oka niemożliwe do wykonania. Wpoiło mi, że w przypadku wystąpienia problemu, należy go rozwiązywać od razu, bez zbędnej zwłoki. Kopalnia przekonała mnie o tym, że nic nie dzieje się nagle, zawsze są sygnały ostrzegawcze, które muszą być właściwie odczytane. Ponadto, oceniając sytuację w mieście, nie opieram się wyłącznie na statystykach, które nie mówią prawdy. Ważne jest to, żeby ludzie rozumieli, dlaczego coś trzeba zrobić. Dla prezydenta górniczego miasta praca i doświadczenie w tej branży jest wielkim skarbem. Prezydenturę traktuję jako służbę mieszkańcom, a żeby im dobrze służyć, trzeba rozumieć ich problemy.

Andrzej Stania przy wielu okazjach podkreśla, że najboleśniejszym doświadczeniem podczas sprawowania obecnej funkcji była dla niego katastrofa w kopalni „Halemba”, do której doszło 21 listopada 2006 roku.

Zdobyte umiejętności procentują

Prezydent Tychów, Andrzej Dziuba jest absolwentem Wydziału Górniczego Politechniki Wrocławskiej. W latach 1980–1992 pracował w kopalni „Ziemowit”- najpierw w charakterze nadgórnika, potem kolejno na stanowiskach: nadsztygara, głównego specjalisty do spraw tąpań, obudowy i kierowania stropem oraz głównego inżyniera do spraw inwestycji. W 1992 r. przeszedł do firmy Scharf, wyspecjalizowanej w produkcji systemów transportowych dla przemysłu górniczego. W sumie jego przygoda z górnictwem trwała dwadzieścia lat.

– Ten okres mojego życia bardzo mile wspominam. Praca w kopalni i przemyśle węglowym ukształtowała mój charakter. Nauczyła mnie, w jaki sposób radzić sobie w sytuacjach ekstremalnych i kryzysowych. Teraz, gdy przyszło mi pełnić funkcję prezydenta Tychów, zabrane doświadczenia procentują – podkreśla Dziuba.

– Podzielam opinię prof. Jerzego Buzka w kwestii utrzymania przemysłu węglowego jako gwaranta bezpieczeństwa energetycznego. Podziwiam też zaangażowanie, z jakim zabiega o środki europejskie na budowę instalacji CCS – dodaje. Andrzej Dziuba opowiada się za inwestowaniem w rozwój górnictwa, gdyż – jak sam powiada – węgiel jest naszym narodowym bogactwem i należy nim umiejętnie gospodarować.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.