Didżej ze świata maszyn...

W ubiegłą sobotę w krakowskiej Hali Wisły o tytuł mistrza świata Dj\'ów walczyło ponad 15 turntablistów, czyli wirtuozów gramofonów. Po raz pierwszy w historii tej imprezy triumfował Polak. Dj Eprom wygrał zarówno w kategorii \"technical\", jak i \"show\". Pod tym artystycznym pseudonimem kryje się 25-letni Michał Baj z Jastrzębia-Zdroju. który jeszcze niedawno pracował na dole w kopalni Borynia.

To nie pierwsze zwycięstwo Michała Baja.

Podczas listopadowych mistrzostw Polski didżejów federacji ITF w Krakowie (tekst ten ukazał się w styczniu 2006 r. na łamach Trybuny Górniczej - red.), Michał Baj wręcz zmiażdżył rywali w kategorii scratching.

- On jedną ręką potrafi zagrać lepiej niż inni dwiema. Dopóki będzie startował, nam zostaje walka o drugie miejsce — przyznawali jego rywale.

W nagrodę reprezentował Polskę na mistrzostwach Europy w Dublinie, gdzie zdobył tytuł wicemistrza Europy w kategorii scratching.

Na mistrzostwa świata w Pradze nie pojechał, bowiem w dniu zawodów odbierał żonę wraz z nowo narodzoną córeczką z oddziału noworodków.

Muzyka i rodzina to jego dwie największe pasje życiowe.

Michał może pochwalić się wieloma sukcesami muzycznymi. W 2004 roku wygrał ogólnopolski konkurs POP DJ, internetowy konkurs scratch battle, zdobył tytuł Mistrza Polski ITF w kategorii scratching i advanced, zdobył czwarte miejsce w Mistrzostwach Europy ITF w kategorii scratching oraz trzecie miejsce w mistrzostwach Europy Wschodniej Vestax Extravaganza. O najważniejszych zeszłorocznych trofeach wspominaliśmy.
Michał od zawsze interesował się muzyką.

– W sumie przerobiłem już wiele stylów muzycznych. Grałem na gitarze elektrycznej w zespole punkowym, heavy metalowym. Przez pewien okres zajmowałem się rapem i w zasadzie dzięki temu nurtowi dotarłem do turntablizmu – wspomina.

Turntablizm polega na generowaniu nowych brzmień, melodii i rytmów na żywo z płyty winylowej.

– Moim instrumentem są dwa gramofony i mikser muzyczny. A mój styl to ośmiobitowa programowalna maszyna do skreczu. Chodzi tu o to, aby generować dźwięki rodem ze starych gier komputerowych z komputerową precyzją.

Michał ma dość oryginalny przydomek muzyczny – DJ Eprom. To taka część stosowana w elektronice (eprom — Erasable Programmable Read Only Memory). Jest to kość przypominająca na pierwszy rzut oka procesor komputera. Jest to rodzaj pamięci, na której budowano tzw. samplery w latach 70. 

– Wyróżniały się one własnym brzmieniem i ja chciałbym, aby wszystkie dźwięki przechodzące przez mój słuch, były przetwarzane przez moje ręce w oryginalny sposób. Poza tym mam ogromny sentyment do 8-bitowych komputerów takich jak atari, czy commodore, w których to również można znaleźć epromy – przyznaje. 

Dość trudno sobie wyobrazić, że ten młody, niezwykle utalentowany człowiek jeszcze do niedawna pracował kilometr pod ziemią przy likwidacji ścian, zwykle przy transporcie sekcji przez ścianę lub przy samym rozładunku. Do kopalni trafił poprzez jedną z prywatnych firm górniczych w sierpniu 2004 r. Za wyjątkiem krótkiego epizodu w Zofiówce, pracował w jastrzębskiej Boryni. 

– Mam rodzinę na utrzymaniu, dorywczo dorabiałem gdzieś jakieś grosze, ale potrzebowałem stałej pracy. Akurat było zapotrzebowanie i załapałem się – wspomina.
Początki, jak dla każdego młodego adepta górniczego były trudne. 

– Bałem się, ale chyba każdy się trochę boi dołu. Miałem stracha, ponieważ pracując w lokalnej telewizji Kanon jako dziennikarz, robiłem reportaże z tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce w kopalni Jas-Mos i widziałem mnóstwo cierpienia na twarzach rodzin tragicznie zmarłych górników – przyznaje.

Dla Michała adaptacja w kopalni była szczególnie trudna. 

– Gdy zacząłem pracować w kopalni, byłem nieco podłamany psychicznie ze względu na stan swoich dłoni. Turntablizm wymaga ponad przeciętnych zdolności manualnych, a po szychcie przy łopacie i kilofie moje ręce nie nadawały się do grania. Zacząłem się źle czuć pracując na dole. Aby się nie załamać, musiałem znaleźć jakieś pozytywy w tej pracy. Wtedy uświadomiłem sobie, że pracuję w świecie maszyn. Na dole pracowałem przy likwidacji ścian a sekcje robiły na mnie piorunujące wrażenie. Przypominały mi roboty z filmów science fiction, z których od zawsze czerpałem inspiracje. Zdałem sobie sprawę, że chcąc pogodzić muzykę z górnictwem sam muszę stać się pewnego rodzaju maszyną, mogącą w każdej sytuacji, bez względu na stan psycho-fizyczny tworzyć muzykę. Zacząłem więc komponować utwory inspirowane różnymi maszynami takimi jak Scharff czy Becker. 

Dziś często podczas swoich występów podkreśla, że jego muzyka to w pewnym sensie jego wizja górnictwa. Czy kopalnia może być inspiracją dla muzyka? Michał przyznaje, że jak najbardziej. 

– Trzeba jedynie znaleźć odpowiedni punkt odniesienia. Gdyby przyjąć, że każda z maszyn na dole jest pewnego rodzaju kompozytorem dźwięków, to z kopalni do turntablizmu jest bardzo blisko. 

W kopalni niewielu kolegów wiedziało, czym zajmuje się poza pracą. Znacznie więcej jego znajomych ze sceny muzycznej wiedziało, czym zajmuje się poza muzyką. 

– Zawsze było to dla nich ogromnym zaskoczeniem i spotykałem się jednocześnie z ogromnym szacunkiem. Godzinami potrafili słuchać opowieści z dołu.
Michał pracował w kopalni do końca 2005 roku. W styczniu 2006 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie pracuje w sklepie dla didżejów. 

– Prowadziłem warsztaty dla DJ-ów w Gdyni. Tam też spotkałem swoich obecnych pracodawców. Zaproponowałem im promocje miksera. Później zagrałem dla nich na targach muzycznych w Krakowie. Zajmuje się promocją i sprzedażą sprzętu dla DJ-ów.

Ta praca w znacznie większym stopniu stwarza mu szansę na rozwój kariery muzycznej. Obecnie bardzo mocno współpracuje ze swoim przyjacielem DJ-em Krime. Razem tworzą duet Space Infaders. Po za tym grają wspólnie z jazzowym perkusistą Krzysztofem Dziedzicem jako trio.

Pracę w kopalni wspomina jednak z sentymentem. – Był to jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Kopalnia nauczyła mnie wiele. Wiele też nauczyłem się o samym sobie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Większość Polaków chce wyjechać na wakacje latem

Wyjazd na wakacje w lecie planuje 79 proc. Polaków, a połowa z nich nie opuści kraju - wynika z badania Polskiej Organizacji Turystycznej i Travelist. Uczestnicy badania szacują, że koszt wyjazdu w tym roku na jedną osobę wyniesie od 1001 do 2000 zł.

1761917515 waskotorowka

Nocna Szychta z koleją wąskotorową

Stowarzyszenie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych rozpoczęło sezon wakacyjny z nowym rozkładem jazdy. Teraz kursy będą się odbywać na pełnej trasie, czyli do Miasteczka Śląskiego. Ale atrakcji przygotowano o wiele więcej.

Kopalnie, dziedzictwo i technologie przyszłości na europejskim szlaku

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, razem z Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego, były gospodarzami III Międzyregionalnych Spotkań Partnerów projektu Digi Content Interreg Europe. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele regionów i instytucji z różnych krajów Europy, którzy wspólnie analizowali rolę nowoczesnych technologii w ochronie, dokumentowaniu i udostępnianiu dziedzictwa kulturowego.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.