Dał słowo wnuczkom

Na 313. miejscu w swojej kategorii wiekowej dobiegł do mety Mistrzostw Europy w triathlonie klasycznym 49-letni Jerzy Goj, emerytowany górnik Zakładu Górniczego „Piekary”. Przepłynięcie dystansu 3,8 km, przejechanie rowerem 180 km oraz przebiegnięcie klasycznego maratonu 42,2 km zajęło mu 14 godzin i 21 minut. Do wyznaczonego przez organizatorów limitu czasu pozostała mu 1 godz. i 39 min.

Do tej morderczej rywalizacji stanęło 2,2 tys. zawodników z 37 państw. Wzdłuż trasy poprowadzonej najbardziej malowniczymi zakątkami Frankfurtu nad Menem dopingowało ich prawie pół miliona kibiców. Jednak Goj ani nie epatuje zajętym na mecie miejscem, ani zdobytym mianem Ironmana, czyli żelaznego człowieka.

– Często bywam pytany: po co to robię i co z tego mam? Na ogół miewam kłopoty z udzieleniem odpowiedzi zrozumiałej dla pytającego. Na mecie triathlonu we Frankfurcie popłakałem się ze szczęścia, choć ten klasyczny dystans pokonałem już wcześniej trzykrotnie. Każdemu życzę takiej chwili i takiego przeżycia. Te łzy byłyby chyba najlepszą odpowiedzią dla ciekawych – mówi o doznaniach, płynących ze zwycięstwa nad własnymi słabościami.

„Żelazny człowiek” z Piekar Śląskich przyznaje, że 3 km przed metą, po prawie 14 godz. walki, był już tak wyczerpany, że zaczął powątpiewać, czy zdoła dobiec do mety. Swoistym dopingiem, który pomógł mu w przezwyciężeniu kryzysu były... wnuczki Iwon i Nikol.

– Umówiliśmy się, że ostatnie 100 m przed metą pobiegną wspólnie ze mną. Nie mogłem ich zawieść. Musiałem tam dobiec – tłumaczy.

Jerzy Goj z naciskiem podkreśla, że nade wszystko dziękuje Bogu, że zdołał ukończyć tak trudne zawody. Ale ciepłe słowa kieruje też pod adresem Kompanii Węglowej, bez wsparcia której nie mógłby wystartować w prestiżowym triathlonie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.