Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Czujniki wskazują, że w wyrobiskach kopalni Stonawa ugaszono pożar. Jest szansa, aby ratownicy weszli w rejon katastrofy

fot: Maciej Dorosiński

W kwietniu ub.r. w kopalni ČSM miał miejsce silny wstrząs, ale dyspozytorowi udało się wycofać załogę z zagrożonej strefy

fot: Maciej Dorosiński

Prawdopodobnie w ciągu tygodnia-dwóch ratownicy powinni rozpocząć akcję wejścia w rejon katastrofy w czeskiej kopalni CSM Stonawa. W grudniu ubiegłego roku wybuch metanu zabił tam 13 górników (w tym 12 Polaków); pod ziemią wciąż znajdują się ciała 9 z nich. Według informacji przekazanych przez Czechów, pożar w otamowanym rejonie ponad 800 metrów pod ziemią został ugaszony.

Takie wstępne ustalenia przekazano podczas piątkowego, 5 kwietnia, spotkania przedstawicieli czeskich i polskich służb górniczych oraz ratowniczych w urzędzie górniczym w Ostrawie. Wzięli w nim udział przedstawiciele kopalni, koncernu OKD, do którego należy zakład, służby ratownicze oraz przedstawiciele nadzoru górniczego z obu krajów.

- Ustalony jest plan wejścia w ten rejon wraz ze szczegółami technicznymi. Natomiast kwestia terminu wejścia zależy od różnych formalności po stronie czeskiej - powiedział PAP uczestniczący w spotkaniu przez Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach (WUG) Adam Mirek.

W ocenie prezesa, sama akcja powinna rozpocząć się najwcześniej za tydzień, a najpóźniej za dwa i pół tygodnia. Jak zaznaczył, kluczowe jest bezpieczeństwo ratowników, dlatego wejście w rejon wypadku musi być bardzo dobrze przygotowane.

Kwestią uzgodnień będzie jeszcze to, kto weźmie udział w akcji - czy będą to tylko ratownicy czescy czy też będą im pomagali koledzy z Polski. W opinii przedstawicieli nadzoru górniczego z Polski, dobrze byłoby, gdyby polscy ratownicy - np. szefowie Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu - uczestniczyli w sztabie akcji, byli w niej głosem doradczym.

Nie wiadomo jeszcze, czy polscy ratownicy wezmą udział w samej penetracji wyrobiska, trwają rozmowy na ten temat. Eksperci wskazują na nieco inne w Czechach i Polsce zasady prawne prowadzenia takich akcji oraz na barierę językową, która może być problemem, zwłaszcza w warunkach akcji ratowniczej.

Według informacji przekazanych stronie polskiej przez czeskie służby, parametry powietrza w rejonie katastrofy wskazują, że podziemny pożar został ugaszony. Nie jest jednak do końca znana temperatura, jaka tam panuje - w samym otamowanym rejonie z przyczyn technicznych nie ma czujników.

Prezes Mirek uważa, że plan akcji, przedstawiony przez Czechów jest "uzasadniony, racjonalny i rzetelny".

- Natomiast Czesi muszą to zrobić po swojemu, zgodnie ze swoimi przepisami. Trudno, żeby było inaczej - wskazał.

Po piątkowym spotkaniu przedstawiciele OKD przesłali zaproszenie na konferencję prasową, poświęconą planowanym działaniom poszukiwawczym i kolejnym działaniom w zamkniętej części zakładu. Odbędzie się ona w najbliższą środę w sali domu kultury przy kopalni.
Ze względu na trudne warunki - podziemny pożar, wysoką temperaturę i niebezpieczne stężenie gazów - pod koniec grudnia ub. roku rejon katastrofy został odizolowany od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami. Można wejść dopiero po całkowitym wygaśnięciu pożaru i ustabilizowaniu sytuacji, na zasadach akcji ratowniczej. Specjaliści szacowali wcześniej, że na możliwość wejścia w otamowany rejon trzeba będzie czekać co najmniej kilka tygodni, a maksymalnie - pół roku.

Jeżeli uda się przeprowadzić rekonesans w rejonie katastrofy, a następnie wydobyć na powierzchnię zwłoki wszystkich ofiar wypadku, w perspektywie możliwe będą także oględziny miejsca katastrofy, z udziałem ekspertów nadzoru górniczego. Jak zaznaczają specjaliści, wizja lokalna może być kluczowa dla wyjaśnienia przyczyn tego zdarzenia. Przed oględzinami nie można wykluczyć żadnej hipotezy - zarówno przyczyn naturalnych, jak i ludzkich błędów - oceniają przedstawiciele nadzoru górniczego.

Szef WUG - obok dyrektora departamentu górnictwa WUG Zbigniewa Rawickiego - jednym z dwóch polskich przedstawicieli w zespole Okręgowego Urzędu Górniczego w Ostrawie, którego zadaniem jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności katastrofy.

Wcześniej eksperci zwracali uwagę na bardzo gwałtowny charakter wypadku, co może świadczyć o nagłym wypływie dużej ilości metanu do wyrobisk, w których znajdowali się górnicy. Mogło się tak zdarzyć, gdyby w tzw. zrobach, czyli miejscach po eksploatacji węgla (niewidocznych dla górników), gdzie w sposób naturalny może gromadzić się metan, doszło do tzw. zawału stropu zasadniczego - oberwania się dużej partii warstw skalnych, które spadając na pustki poeksploatacyjne (zroby), wypchnęły zgromadzony tam gaz do czynnych wyrobisk. Nie można wykluczyć, że po takim zawale nastąpiło wypchnięcie dużej ilości metanu ze zrobów w przekrój czynnych wyrobisk. Eksperci będą musieli także ustalić, skąd pochodziła iskra, która zapaliła uwolniony gaz.

Niezależnie od postępowania nadzoru górniczego, przyczyny katastrofy wyjaśnia też prokuratura. W styczniu br. polscy i czescy śledczy podpisali międzynarodową umowę o powołaniu wspólnego zespołu dochodzeniowego w sprawie katastrofy. W jego skład wchodzą prokuratorzy i policjanci z obu krajów. Choć w obu państwach toczą się odrębne postępowania, wspólny zespół ma usprawnić wymianę materiału dowodowego i zapobiegać dublowaniu czynności. Dzięki niemu nie będzie też konieczności współpracy na podstawie międzynarodowej pomocy prawnej.

Od czasu powołania zespołu dochodzi do roboczych spotkań prokuratorów i policjantów z Polski i Czech, którzy wymieniają się dokumentami. W ramach polskiego śledztwa są przesłuchiwani świadkowie - m.in. bliscy zmarłych i górnicy, którzy pracowali w rejonie, w którym doszło do wypadku.

Wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach postępowanie dotyczy "nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdarzenia w postaci pożaru oraz gwałtownego wyzwolenia energii związanego z wybuchem metanu, zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, w tym kilkunastu obywateli RP, którego następstwem była śmierć co najmniej 12 obywateli RP, do którego doszło wskutek niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy". Niezależne postępowanie prowadzi czeska prokuratura. Polskie śledztwo zostało powierzone do prowadzenia Wydziałowi Kryminalnemu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Do wypadku w czeskiej kopalni CSM Stonawa w Stonawie koło Karwiny doszło 20 grudnia 2018 r. po południu. W wyniku zapalenia i wybuchu metanu ponad 800 m pod ziemią zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków. Ciało jednej z ofiar wydobyto krótko po tragedii, a zwłoki trzech kolejnych górników - 23 grudnia. Pod ziemią nadal znajdują się ciała dziewięciu górników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.