Czeski rząd zmierza do ostatecznego zawarcia umowy w sprawie Turowa, organizacje pozarządowe są temu przeciwne

1618469762 kwb turow

fot: Materiał prasowy PGE GIEK

Kopalnia Turów wydobywa rocznie ok. 8 mln t węgla brunatnego. Powierzchnia odkrywki ma ok. 2,5 tys. ha

fot: Materiał prasowy PGE GIEK

Wokół polsko-czeskiego sporu o Turów pojawia się coraz więcej plotek i fake newsów – alarmują czeskie media. Wizyta czeskiej minister środowiska Anny Hubáčkovej w Warszawie, 18 bm. była okazją do rozwiania kilku wątpliwości, ale też snucia dalszych spekulacji, co do finału sporu.

Przed wtorkowi negocjacjami czeskiej minister z jej polską odpowiedniczką w Warszawie Anną Moskwą spekulowało się m.in. o tym, że strona polska rozważa pozwanie Czech do Sądu Arbitrażowego. Pojawiły się też spekulacje na temat kopalni ČSM, która fedruje węgiel przy granicy z Polską bez przeprowadzenia transgranicznych konsultacji środowiskowych i uwzględnienia uwag dotyczących wpływu wydobycia na powierzchnię po polskiej stronie. Sprawa karwińskiej kopalni miała być kartą przetargową w negocjacjach o Turów.

Stanowczo zaprzeczyła temu Anna Hubáčkova wypowiadając się na temat rozmów w Warszawie w czeskich mediach.

- Polska minister zapewniła, że nigdy nie było planów takiego postawienia sprawy. Nie było żadnych inicjatyw w tym kierunku – zapewniła Hubáčková.

Czeskie Ministerstwo Środowiska wcześniej odrzuciło pytanie dziennika Aktuálně.cz o uściślenie sytuacji związanej z prowadzeniem wydobycia przez kopalnię ČSM.

- Wydobycie w kopalni ČSM zakończy się w tym roku, najpóźniej na początku przyszłego – krótko podsumował rzecznik ministerstwa Ondřej Charvát.

Czeskie media przypomniały ponadto o warunkach, jakie zawierał projekt umowy z września 2021 r., z którym czeska minister przyjechała we wtorek do Warszawy. Otóż: kopalnia Turów nie może zbliżać się do granicy czeskiej, chyba że strona polska: a) wybuduje barierę dla wód gruntowych, która wykaże swoją funkcjonalność, b) dokończy budowę ściany chroniącej przed pyłem i hałasem, c) wykona odwierty celem monitorowania poziomu wód gruntowych.

Ponadto strona polska musiałaby zezwolić czeskim przedstawicielom na inspekcje kopalni do czterech razy w roku oraz umożliwić czeskim hydrologom i geologom dostęp do odwiertów monitoringowych. Według czeskich mediów w ciągu 10 dni od zawarcia umowy Warszawa musiałaby zapłaci 35 mln euro Krajowi Libereckiemu, a kolejne ok. 15 mln Ministerstwu Środowiska.

Po wtorkowych negocjacjach – jak wskazują czeskie media - Hubáčková odmówiła potwierdzenia informacji, że Warszawa oferuje czeskiej stronie już tylko 25 mln euro (600 mln koron) zamiast 50 mln euro (ponad miliard koron).

Jedno jest pewne. Zawierając umowę, Czechy zobowiązałyby się wycofać dotychczasową skargę przeciwko Polsce przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej i nie wnosić kolejnego powództwa w tej sprawie do czasu wejścia w życie umowy.

Minister Hubáčková jest przekonana, że projekt umowy, z którą przyjechała do Warszawy, będzie w stanie zabezpieczyć interesy mieszkańców przygranicznych gmin po czeskiej stronie. Problem jednak w tym, że zdania tego nie podzielają organizacje pozarządowe. Platforma Razem dla Wody, która reprezentuje część ludności Kraju Libereckiego, nie zgadza się z takim podejściem.

„Projekt umowy opiera się na nieaktualnych danych, rzeczywisty wpływ wydobycia na terytorium Czech jest kilkukrotnie większy, a hydrogeolodzy potwierdzają, że wciąż zagrożone są zasoby wody pitnej” – alarmują ekologowie.

Umiarkowany optymizm co do dalszego rozwoju spraw wyraził mimo wszystko premier czeskiego Rządu Petr Fiala. W rozmowie z przedstawicielami czeskich mediów powiedział, że należy doprecyzować w umowie jeszcze kilka kwestii takich jak „ochronę na lata, odszkodowania czy nadzór Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości”.

- Strona polska przesłała propozycje uzupełnienia lub modyfikacji umowy, obecnie analizujemy szczegóły i minister Hubáčková poinformuje o naszych decyzjach minister Moskwę – powiedział Ondřej Charvát.

Dodał jednak, że telefonicznie tych kwestii uzgodnić się nie da.

- Myślę, że będzie to wymagało dalszych negocjacji – podsumował rzecznik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.