Czerkawski o PFS: Tam nie ma przedstawicieli partii politycznych

Czerkawski jac

fot: Jacek Srokowski

Podwyżki płac, skład grupy węglowo-koksowej, niezaliczanie przez ZUS zwolnień chorobowych przy naliczaniu emerytur górniczych oraz wpływ kryzysu na strategię dla górnictwa do 2015 roku to tematy górniczego Zespołu Trójstronnego 27 lutego w Warszawie - zapowiada Wacław Czerkawski

fot: Jacek Srokowski

- O upadku kapitalizmu mówi się już wszędzie, ale u nas się tego ciągle nie dostrzega, ten ruch działa już w całej Europie, tym tematem trzeba się zająć – komentuje swój udział w posiedzeniu komitetu koordynacyjnego Polskiego Forum Społecznego Wacław Czerkawski, Wiceprzewodniczący ZZG w Polsce.

- Każdemu forum społecznemu, od światowego po europejskie i lokalne przyświeca hasło „Świat nie jest na sprzedaż. Hasło to jest protestem przeciwko globalnemu neoliberalizmowi – mówiła na posiedzeniu komitetu Ewa Ziółkowska, przewodnicząca alterglobalistycznego stowarzyszenia Attac.

Czy udział w posiedzeniu, tak z pozoru radykalnego środowiska, oznacza, że Wacław Czerkawski podziela owe radykalne poglądy? Zapytaliśmy samego wiceprzewodniczącego.

- Polskie Forum Społeczne to stowarzyszenie, które chce zagospodarować szeroko pojęte społeczeństwo, które nie jest dostrzegane przez żadne partie polityczne, nie ma tam przedstawicieli partii – powiedział portalowi nettg.pl Wacław Czerkawski.

- Media poruszają jedynie tematy wokół wiodących partii politycznych, a w tym kraju żyje szereg ludzi, którymi nikt się nie interesuje, którzy nie mają przebicia. Aby mieć jakąś bazę działania zapraszają też związki zawodowe. Brałem udział w tych spotkaniach już kilkakrotnie. M.in. na mój wniosek znalazł się tam temat, który nazywa się „społeczna gospodarka rynkowa”. Jest ona zapisana w konstytucji, ale nikt nie potrafi jej wypełnić. Stąd próba zagospodarowania tego tematu, który byłby przeciwwagą do tego co się dzieje przy obecnych rządach. Tam wszyscy wypowiadają się radykalnie wobec neoliberalnych rządów – podkreślił Czerkawski, zapowiadając, że chce zorganizować takie spotkanie także w Katowicach i zainteresować nim media.

Spotkanie było także okazją do nawiązania przez związek kontaktów pośród tych, z którymi na pozór nie wiele związkowców łączy. - PFS obejmuje bardzo szerokie spektrum osób, od dyskryminowanych kobiet, obrońców praw zwierząt poprzez zielonych, z którymi jak się okazuje też można znaleźć wspólny język. To powiązanie wydawało mi się najbardziej egzotyczne, bo wiadomo jaki zieloni mają stosunek do węgla. Jak się jednak okazuje, dużo problemów wynikało z niewiedzy na temat tego co oni robią i ich niewiedzy na temat górnictwa i tego co robimy my, z nimi też można się dogadać – powiedział wiceprzewodniczący. - Gospodarka i prawa pracownicze – to nas interesuje najbardziej, ale nie odmawiamy pomocy grupom, które możemy nazwać grupami wykluczonymi, poza nawiasem, np. bezrobotnymi – dodał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Czego boją się Polacy? Drożejącej żywności, wysokich rachunków za ogrzewanie i energię

Polacy najbardziej obawiają się wzrostu cen żywności i innych zakupów, a także wysokich opłat za ogrzewanie i energię - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Górniczy wagonik. Pomnik i wspomnienie, bo kopalnię zamknięto cztery lata temu

Jak wyglądała restrukturyzacja górnictwa w Zagłębiu Ruhry? Co dalej z kopalnią Czeczott? I jakie jest miejsce polskiego węgla w Europie? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 17 października 1996 roku.

Jaworzno: 7 miliardów na energetykę, 4,5 mld na fabrykę elektryków i koniec ery slajdów

Inwestycyjny zwrot w Jaworznie staje się faktem. Miasto, które trzy lata temu kojarzyło się z awariami bloku 910 MW, brakiem węgla i wstrzymaną budową szybu Grzegorz, dziś ma na stole projekty za kilkanaście miliardów złotych. O transformacji energetycznej, górniczej i motoryzacyjnej mówili zgodnie samorządowcy i władze województwa śląskiego.

Jak Czeladź dała drugie życie kopalni i buduje markę Zagłębia

Dziś widzimy efekty w postaci zrewitalizowanych obiektów, ale samorząd Czeladzi już na początku lat dwutysięcznych zakupił teren po kopalni Saturn. Była to decyzja świadoma - mówi Stefania Lazar, dyrektor Muzeum Saturn w Czeladzi.