Byzuch - nowy film Eugeniusza Klucznioka

Byzuch, czyli po śląsku odwiedziny, to tytuł nowego filmu Eugeniusza Klucznioka, który po rocznym milczeniu wraca z nowym pomysłem.

 

Filmowiec z górniczym rodowodem tym razem ustawił przed kamerą nie tylko starych, dobrych znajomych. W jego czwartym z kolei obrazie zagra m.in. Jerzy Cnota, zawodowy aktor, znany z ról w „Janosiku”, „Czterdziestolatku” „Czarnych Chmurach” czy „Soli ziemi czarnej”. Zaś nowymi twarzami są Jerzy Haberstroh – inżynier górniczy oraz Andrzej Domin, który mieszka na stałe w Niemczech, ale nie trzeba go było namawiać do zagrania za darmo w amatorskim filmie.


– Podobnie, jak w poprzednich moich filmach, także i w tym jest dużo wątków komediowych. Akcja osadzona jest w śląskich realiach, które odkrywa dla siebie na nowo emigrant przyjeżdżający po 25 latach w rodzinne strony. Krajanie chcą go ugościć, jak najlepiej, ale trochę przesadzają – streszcza w kilku słowach scenariusz Eugeniusz Kluczniok.


Reżyseria, muzyka, scenariusz są dziełem Klucznioka. Podobnie było w trzech poprzednich jego filmach („Jak przed wojną”, „Msza”, „Kantpol”), które przygotował wspólnie z przyjaciółmi z Klubu Filmów Niezależnych w Rybniku. Kiedyś był artystą po szychcie w kopalni „Dębieńsko”. Odkąd ją zlikwidowano, na życie zarabia jako elektryk, a po pracy zajmuje się amatorską twórczością. Z potrzeby opowiadania o regionie jest muzykiem, aktorem i filmowcem, scenarzystą, autorem tekstów piosenek...


– Z powodów rodzinnych miałem roczną przerwę w produkcji filmowej. Po prostu brakowało czasu. Mirek Ropiak, który jest założycielem rybnickiej filmówki także miał wiele innych spraw na głowie. Teraz staramy się to nadrobić. Materiał zdjęciowy do filmu „Byzuch” jest już gotowy. Zostaje montaż. Ustalony mam nawet termin premiery – 28 września – mówi Eugeniusz Kluczniok.


Premiera odbędzie się w Domu Kultury w Chwałowicach. Tamtejsza publiczność testuje autentyzm wszystkich filmów Klucznioka. Cenią go za regionalizm i odniesienia do teraźniejszości. Jego filmy są bezkosztowe. To znaczy, że producenci i artyści do nich dokładają, bo nikt im nie zwróci ani grosza nawet za benzynę. Na gażę nikt nie liczy, ale nikt też nie odmawia im pomocy. Bezpłatnie latają samolotami z Aeroklubu w Gierałtowicach, by pokazać widzom piękno śląskiej ziemi. Nie płacą za wynajem pomieszczeń czy innych planów zdjęciowych. Ludzie lubią filmowców i okazują im to na każdym kroku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł.