Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Byli i obecni mieszkańcy kochają historię Orzegowa, a ona ich jednoczy wokół małej ojczyzny

fot: ARC

Józef Schopa, niestrudzony propagator wszystkiego, co związane z rudzką dzielnicą Orzegów

fot: ARC

Orzegów od początku swej historii stał górnictwem. Pierwszą kopalnią węgla kamiennego w tym rejonie była König David. Stare kroniki wspominają, że w 1790 r. zwiedzał ją sam Johann Wolfgang von Goethe. Z kolei kopalnię Orzegów wybudował w 1829 r. Karol Godula. W 1844 r. została wchłonięta przez sąsiednią o nazwie Paulus. Po wojnie prężnie działała kopalnia Karol. I to właśnie w niej swą pracę rozpoczął Józef Schopa, kolekcjoner pamiątek i niestrudzony propagator wszystkiego, co związane było i jest z tą rudzką dzielnicą.

Lata swego rozkwitu Orzegów zawdzięcza Maksymilianowi Chrobokowi, dyrektorowi kopalni. Był to przełom lat 50. i 60. XX w. Dzielnica w ciągu paru lat radykalnie zmieniła swe oblicze. Na hałdach i nieużytkach powstały: amfiteatr, muszla koncertowa, nowe boiska i urządzenia rekreacyjne, a w miejscu dzikiego stawu – kąpielisko. Zbudowano również lodowisko, a następnie halę sportową. Po likwidacji kopalni wszystko podupadło. Miejscowa społeczność bardzo mocno to odczuła. I m.in. dlatego w 2007 r. zapadła decyzja o powołaniu do życia Towarzystwa Miłośników Orzegowa. Jego założyciele wystąpili do władz miasta z konkretnymi inicjatywami rewitalizacji dzielnicy. Wiele z nich zrealizowano. Wzięto pod uwagę doświadczenia samorządów niemieckich i holenderskich. Udało się m.in. odremontować stare osiedla robotnicze. Odnowiono ponadto słynną na całą okolicę Burloch Arenę, ulubione miejsce rolkarzy. Odrodził się również miejscowy sport. W 2009 r. zespół zapaśników Slavii zdobył mistrzostwo Polski. Dwukrotnie z rzędu po indywidualny tytuł mistrza kraju w tej dyscyplinie sięgnął orzegowianin Adrian Hajduk. W dzielnicy działa nawet drużyna futbolu amerykańskiego i łucznicy.

Żeby było ciekawiej, I Zjazd Orzegowian odbył się w 2008 r. w… Leverkusen, w Niemczech. Po stanie wojennym spora liczba mieszkańców dzielnicy wyjechała na stałe właśnie do Niemiec i stąd ten swoisty paradoks. W zjeździe uczestniczyło ponad dwieście osób z czterdziestu niemieckich miast. Organizatorem akcji był oczywiście Józef Schopa. Choć Rudę Śląską i Leverkusen dzieli ponad 1000 km, Orzegów wciąż jest mu bliski. Chętnie wraca wspomnieniami do dawnych lat. Pierwszą pracę dostał w latach 60. zeszłego stulecia w kopalni Karol, przemianowanej późnej na Szombierki. Zaczynał wówczas jako ślusarz. W latach 70. był zatrudniony w charakterze sztygara w Halembie.

– W samym Orzegowie odzew na powstanie TMO był ogromny. Ludzie kochają historię, a ona ich jednoczy. Dzielili się więc swoimi pamiątkami, przynosili rodzinne zdjęcia sprzed wielu lat. Wydaliśmy dzięki temu album i kalendarz o historii dzielnicy. Realizacja tych inicjatyw była możliwa m.in. dzięki cegiełkom, które rozprowadzaliśmy wśród miłośników Orzegowa w Niemczech. W ten sposób udało się sfinansować tablicę upamiętniającą działający przed laty Dom Kultury, gdzie pod okiem Ryszarda Panica, a później Edwarda Huloka, wychowało się kilka pokoleń akordeonistów i działał wspaniały chór – opowiada Józef Schopa, któremu w 2017 r. przyznano zaszczytny tytuł Ambasadora Orzegowa w Niemczech.

Jest też w Orzegowie miejsce wyjątkowe – stary cmentarz. Każda mogiła ma tu swoją historię wartą poznania i odkrycia. Pomniki poległych w wypadkach górników, groby ludzi zasłużonych dla dzielnicy, mogiły powstańców oraz zwykłych mieszkańców przypominają o burzliwej historii tej ziemi. Jednym z ciekawszych obiektów na jego terenie jest Mauzoleum Górników, powstałe w 1898 r. Składa się z postumentu, krzyża i baldachimu wspartego na kolumnach. Warto odwiedzić miejsce spoczynku Adama Huloka – założyciela chóru parafialnego, zamordowanego przez bojówki niemieckie w czerwcu 1920 r. Feliksa Wyleżoła, czy też Konstantego Latki, powstańca z 1863 r., pierwszego bibliotekarza oraz propagatora literatury polskiej w Orzegowie, i wielu innych zasłużonych dla Orzegowa mieszkańców, którzy dali początek znanym do dziś rodom – Owczarków, Gajowskich, Konderlów, Albercioków, Chęcioków czy Podeszwów. Orzegowski cmentarz popadłby z pewnością w kompletną ruinę, gdyby nie kilkunastu mieszkańców dzielnicy, którzy przed laty jako pierwsi stanęli w szeregi Towarzystwa Miłośników Orzegowa. Jest wśród nich wielu emerytowanych górników. To oni urządzali kwesty na potrzeby renowacji pomników i utrzymanie porządku wokół grobów.

– Za każdy pomysł, każdą inicjatywę serdecznie wszystkim dziękuję. A co dalej ze mną? Cóż, pora odchodzić na zasłużoną emeryturę, pałeczkę dalszej działalności przekazuję młodszym, wierzę, że podołają tej pracy społecznej, którą rozpoczęliśmy – mówił z nadzieją Józef Schopa.

W ostatni majowy piątek spotkaliśmy go w Zabrzu. Okazja była nie byle jaka, bowiem dokładnie 55 lat temu uczniowie Technikum Mechanicznego w Zabrzu, kuźni kadr dla przemysłu górniczego i hutniczego Śląska, podeszli do egzaminu dojrzałości. Teraz, pod wodzą Józefa Schopy, zjechali z różnych stron Polski, a także z Niemiec, aby spotkać się raz jeszcze w swoim gronie i świętować ten wspaniały jubileusz. Śmiechu było co niemiara. Z ciekawości zapytaliśmy jubilatów o tematy maturalne.

– Z polskiego na pewno było coś z romantyzmu, a z matematyki równania, na mur beton. Wszyscy zdali, a po maturze były wakacje, najdłuższe w życiu. Niektórzy poszli na jesień do pracy, inni zdawali najczęściej na Politechnikę Śląską – wspominała Teresa Migodzińska.

Swych dawnych wychowanków zaszczyciła obecnością Halina Paprotna, wychowawczyni V C. Jeszcze zanim towarzystwo zasiadło wspólnie do stołu, przypomniała sobie zabawne sytuacje, których bohaterami byli jej wychowankowie.

– Jeden z chłopaków, do dziś pamiętam, przyniósł raz do szkoły zwolnienie lekarskie od ginekologa. Ależ się wtedy uśmiałam. A inny, z tego co wiem, zaspał na maturę. Na szczęście udało się go obudzić i ktoś uprzejmy dowiózł go przed szkołę na motocyklu. Dyrektor celowo ociągał się z otwarciem koperty z zadaniami, a ja denerwowałam się jak nie wiem co. Wszyscy odetchnęliśmy, gdy stanął w końcu na progu sali, i wtedy rozpoczął się egzamin – wspominała 87-letnia dziś nauczycielka.

Jej zdaniem dawniej, choć matury w Polsce były na zdecydowanie wyższym poziomie, to uczniom można było pomóc.

– Rodzice przygotowywali na zapleczu szkoły kanapki, do których wkładało się gotowe wyniki zadań – mówiła.

– A ja nie zapomnę naszego dyrektora. Sprawdzał tarcze przy wejściu do szkoły, a jak grał mecz Górnik Zabrze, to kontrolował również nasze fryzury. Jeśli włosy były za długie, wysyłał do fryzjera, dokładnie tak było – opowiadał Józef Schopa.

– W zasadzie to wszystkie moje cztery klasy, w których byłam wychowawczynią, spotykają się regularnie. Ale do V C mam wyjątkowy sentyment, i do Józka, bo to on zawsze był takim klasowym wodzirejem i do dziś mu to zostało – śmiała się Halina Paprotna.

– A ja cieszę się, że panią Halinę zastajemy w tak dobrym zdrowiu, bo przecież nam samym siedemdziesiątka stuknęła już cztery lata temu – przyznał Józef.

Spotkania po latach mają to do siebie, że bywają krótkie, a na kolejne trzeba długo czekać. Dla maturzystów z V C jedno jest wszak pewne – za pięć lat znowu spotkają się w swym dawnym szkolnym mieście. Obecność ma być obowiązkowa, tak jak na maturze, i bez spóźnień!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi

Kryminał na weekend: „Rechtorka”. Czy licealistka zabiła nauczycielkę chemii?

Trwa promocja trzeciej części serii Kryminalny Śląsk, której autorką jest Magdalena Majcher. Lokalny dziennikarz Borys Dyrda pracuje nad sprawą morderstwa nauczycielki chemii jednego z katowickich renomowanych liceów. Akcja książka „Rechtorka” dzieje się w 2001 roku, pokazuje miasto, które musi wymyślić swoją tożsamość na nowo i zagubionych nastolatków pozostawionych bez