Bokser o dobrym sercu i ciężkiej pięści

Serek na śniadanie, ryba na obiad – dieta zawodowego boksera jest chudziutka, ale cios nokautujący. Damian Jonak udowodnił to, wygrywając kolejną walkę w zawodowym ringu.

Blisko rok temu – 26 maja w katowickim „Spodku” chłopak z kopalni „Makoszowy” – Damian Jonak wywalczył młodzieżowe mistrzostwo świata federacji WBC w kategorii junior-średniej. Pokonał wówczas Michaiła Szubowa z Rosji. Kilka miesięcy później nie dał sobie odebrać mistrzowskiego pasa, wygrywając przez techniczny nokaut z Gruzinem Kobą Karkaszadze. W minioną sobotę na tym samym ringu, na którym zdobył tytuł mistrza świata, udowodnił, że w pełni na niego zasłużył. Po raz drugi obronił zielony pas juniora, a ten kolor jest przepustką do kolejnego etapu zawodowej bokserskiej kariery. Podczas sobotniej gali znokautował Francuza – Sebastiena Spenglera.

Dzień wcześniej, w trakcie ceremonii ważenia wszystkich zawodników bokserskiej gali, organizowanej przez Hammer KnockOut Promotions, Jonak zapewniał, że jest w świetnej formie. – Już kilka tygodni temu uzyskałem optymalną w mojej kategorii wagę, żeby nie zrzucać w ostatniej chwili kilogramów. Podczas treningów położyłem nacisk na wytrzymałość kondycyjną. Postaram się nie popełnić starych błędów – zapewniał „TG” Damian Jonak. Nasz pięściarz słowa dotrzymał i tym razem nie czekał do ostatniej rundy, ale już w czwartej pokonał Francuza.

W sukcesie Jonaka niemały udział ma jego żona – Monika, która wspiera go psychicznie, jeździ na wszystkie walki, o ile tylko nie kolidują z jej pracą zawodową. Towarzyszy mu w akcjach charytatywnych, a nawet niektórych treningach. To ona również pilnuje diety mistrza. – Nie głodziłam go przed galą, ale reżim w jadłospisie był surowy. Na śniadanie serek, na obiad ryba – śmiała się pani Monika.

Jonak od dłuższego czasu pracuje na wizerunek boksera o dobrym sercu. Wraz z żoną swoich weselnych gości poprosili, by nie przynosili kwiatów, lecz coś, czego potrzebują ubogie dzieci. Po ślubie bokser wraz z żoną przekazał przybory szkolne i zabawki do Domu Dziecka nr 2 w Bytomiu. Podczas sobotniej gali w „Spodku” Jonak promował „Solidarność”, do której wstąpił, gdy jeszcze pracował w kopalni „Makoszowy”.

– Chciałbym mieć duże grono kibiców na Śląsku, ponieważ jestem związany z tym regionem, nie tylko dlatego, że tu mieszkam. Tu stawiałem pierwsze kroki na ringu, tu się ożeniłem. Spodziewam się, że zasłużę sobie na walki o największej oglądalności – mówił Jonak „TG”.

Dzień przed walką, namawiał innych uczestników sobotniej gali w „Spodku” do składania podpisów na pamiątkowych koszulkach, przygotowanych przez jego fanów z „Solidarności”.

– Dwa T-shirty z autografami uczestników gali będą zlicytowane na Allegro, a dochód trafi do dwóch fundacji pomagającym dzieciom, do Stowarzyszenia Knockout Dystrophy w Tarnowskich Górach oraz do Fundacji im. Grzegorza Kolosy, byłego szefa śląskiej „Solidarności”, który zginął śmiercią tragiczną – wyjaśniał Jonak w katowickim Urzędzie Miejskim, gdzie odbywało się ważenie sportowców.

Damian Jonak przyjechał na Śląsk z rodzicami z Włoszczowej. Miał sześć lat, gdy jego ojciec dostał pracę w kopalni „Halemba”. Już wtedy pasjonował się sportami walki. Początkowo chodził na judo, ale gdy w pobliżu jego domu powstała sekcja bokserska, zaczął w niej regularne treningi. Dziś przy każdej sposobności przypomina, że jest wychowankiem „Szombierek”. Niedawno uczestniczył w przekazaniu przez prezydenta Bytomia – Piotra Koja-ringu dla sekcji bokserskiej MOSM-u Bytom. Zyskuje sobie coraz większą popularność nie tylko wśród dorosłych, ale także dzieci i młodzieży.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zapraszają na pierwsze zajęcia Energetyczno-Górniczego Uniwersytetu III Wieku

Nowy Uniwersytet III Wieku o profilu energetyczno-górniczym ma na celu stworzenie miejsca, w którym zawodowcy związani z górnictwem i energetyką będą mogli pogłębiać wiedzę o historii śląskiego przemysłu oraz współczesnych wyzwaniach technologicznych.

Górnik wrócił do domu. Niezwykłe wydarzenie w kopalni

Przed Szybem Daniłowicza w Kopalni Soli Wieliczka przez dziesięciolecia stał Górnik – trzymetrowa figura, która dla mieszkańców Wieliczki i turystów była czymś więcej niż pomnikiem. Była symbolem górniczego charakteru tego miejsca, świadkiem tysięcy spotkań i nieodłącznym tłem pamiątkowych fotografii. W 2006 roku Górnik zniknął ze swojego miejsca. Po dwudziestu latach powrócił do domu.

Pomożecie zagłosować? Miła sprawa, chodzi o film, w którym mogą wystąpić obiekty KWK Halemba-Wirek

Oddział Centrów Demontażowych Grupy KOK znalazł się w finałowej piątce (spośród 28 zgłoszonych) plebiscytu „Śląska Lokacja Filmowa 2026”. Przemysłowy obiekt ma teraz szansę na drugie życie, jako przestrzeń filmowa. Wystarczy tylko na niego zagłosować.

Nagroda za pamięć o zamordowanym bracie górniku

Za nami wyjątkowa Gala wręczenia Nagrody „Czarny Diament Wolności”, która odbyła się w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka” w Katowicach. Tegoroczną laureatką prestiżowego wyróżnienia została Magdalena Pelc - która od lat pielęgnuje pamięć o swoim bracie Zbigniewie Wilku, jednym z Dziewięciu z „Wujka”.