Na stacji kolejowej w Wolsztynie jeszcze nikt nigdy nie widział elektrowozu. Za to parowozy można tu ujrzeć codziennie. W końcu to tutaj znajduje się ostatnia czynna w Polsce parowozownia. Zgodnie z sieciowym rozkładem jazdy pociągów, wolsztyńskie parowozy nadal spotkać można na wielkopolskich szlakach. W dni robocze, od poniedziałku do piątku, parowóz powinien prowadzić pociąg R-79322 odjeżdżający o 5:56 z Wolsztyna do Leszna oraz o 15:43 z Leszna do Wolsztyna. Nie da się ukryć, że szybsze są na tej trasie pociągi o napędzie spalinowym, zwane popularnie szynobusami. Szynobus pokonuje tę trasę w 55 minut, podczas gdy pociąg prowadzony parowozem jedzie z Wolsztyna do Leszna planowo 74 minuty. Podobnie jest na Linii Wolsztyn – Poznań. Spośród siedmiu par kursów, dwa mają być wykonywane przez pociągi parowe, a pozostałe przez szynobusy.
– Ee, kiedyś więcej ich jeździło – krzywi się kierowca, który podwozi mnie z Rostarzewa do Wolsztyna. Faktycznie, parowozy często zastępują lokomotywy spalinowe.
Wolsztyn to małe miasteczko powiatowe, liczące około 14 tysięcy mieszkańców. Bliżej stąd do Zielonej Góry, niż do Poznania. Niewiele tu miejsc godnych polecenia turystom – dwa jeziora, barokowy w wystroju kościół rzymskokatolicki w centrum, muzeum Marcina Rożka… Przez dziesięciolecia Wolsztyn dumny był raczej z tego, że tutaj przez kilka lat mieszkał laureat Nagrody Nobla z 1905 r., Robert Koch – odkrywca prątków gruźlicy. W budynku, gdzie urzędował Koch, jest teraz Gminne Centrum Informacji i trzy dość wygodne pokoje noclegowe na piętrze. Obok jest Muzeum Kocha.
A parowozownia? Powstała w 1907 r. Była jedną z wielu w Polsce, a teraz została ostatnią czynną. Można w niej zobaczyć nie tylko lokomotywy na węgiel, ale i zwały węgla, bo bez niego – ani rusz. Jest żuraw do ładowania węgla. Szkoda, że ten najstarszy został kilka lat temu rozebrany. Parowozownię można zwiedzać za drobną opłatą (2 zł). Jeżeli chce się robić wewnątrz zdjęcia, to trzeba zapłacić pięć razy drożej.
Czas się tu zatrzymał? Skądże! Skoro w 2002 r. wydłużono o pół metra obrotnicę, aby mógł być na niej przestawiany parowóz Pm36-2, to chyba wniosek, że nadal się jeszcze inwestuje w ten zabytek.
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.